RECENZJA / "Szpilki za milion" Izabela Szylko

Gdybyś w bardzo sprytny sposób nabył szpilki wysadzane brylantami, warte milion funtów to czy oddałbyś je właścicielowi? Jak odebrać pieniądze, które ktoś kiedyś podstępnie nam ukradł? Wreszcie, czy jest limit na ilość pecha?


Jacek to typ pechowca. Stale dopada go jakieś nieszczęście, a w momencie gdy go poznajemy następuje kumulacja. Tego samego dnia traci dziewczynę, pracę i mieszkanie. Z pomocą przychodzi żona przyjaciela, która proponuje by chwilowo zamieszkał u ciotki. Starsza pani, okazuje się być policjantką na emeryturze i jest przebieglejsza niż Jacek mógłby przypuszczać. 

Przyjaciel chłopaka, Michał, proponuje mu pracę w firmie jako monter alarmów. I tak naprawdę wtedy chłopak doznaje olśnienia. A wszystko za sprawą byłej żony. Pewnego dnia do agencji ochrony w której pracuje Jacek przychodzi Lola Marini, znana piosenkarka, która chce zamontować alarm w domu, ponieważ jej narzeczony obdarował ją niesamowicie drogim prezentem, kupił jej szpilki za milion.

Co łączy chłopaka i Lolę? Kim jest narzeczony? Czy szpilki będą bezpieczne? 

Przyznam się, że już dawno tak dobrze nie bawiłam się podczas lektury. Ja podchodzę bardzo ostrożnie do szufladkowania tytułów jako konkretne gatunki, bo czasem bywa tak, że to co ma być komedią wcale nie jest śmieszne. Tutaj poziom hecy, cała konstrukcja kryminalna, czarny humor i powiązania pomiędzy bohaterami dają czytelnikowi ogromną rozrywkę. 

Muszę też powiedzieć o tym co mnie zaskoczyło. Bo dostałam do ręki różowy, bardzo babski egzemplarz, z tytułem sugerującym raczej damskie perypetie, do tego jeszcze był dołączony brelok w kształcie szpileczki, a okazało się, że narracja jest prowadzona z punktu widzenia mężczyzny. To było bardzo, bardzo dobre posunięcie, ponieważ spojrzenie na wszystko męskim okiem, w dodatku osobnika tak pechowego jak Jacek to gwarancja dobrej rozrywki.

Do tego jeszcze gra słów. Główny bohater nazywa się Jacek Sparowski. Jak widać można nazwać bohatera po polsku, a do tego jest oczywistym odwołanie do Jacka Sparowa z "Piratów z Karaibów". Ilość nietypowych zdarzeń od razu kojarzy się z postacią kreowaną przez Jony'ego Deepa, którego ja uwielbiam. Jak dla mnie genialna zagrywka literacka. 

Polecam wam, bo to naprawdę świetna rozrywka. Czasami warto oderwać się od poważniejszych tytułów i przeczytać coś lekkiego i zabawnego.



-------------------------
Za możliwość zrecenzowania i dostarczenie egzemplarza dziękuję serdecznie Wydawnictwu Burda Książki.

Komentarze

  1. O i masz! A ja byłam przekonana, że to kolejna typowa książka dla kobiet, a tutaj pojawia się Jacek... :D Powieść już grzecznie czeka na półce, na pewno po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty