RECENZJA/ "Terremoto" Jarosław Mikołajewski

"Trzęsienie ziemi jest dla Włochów kataklizmem znacznie częstszym i złowrogim niż dla Polaków powódź".Takie słowa można przeczytać na książce Jarosława Mikołajewskiego, który pojechał do Włoch po jednym z takich zdarzeń.


Wychodzą nam naprzeciw strażacy. W kaskach, choć nic nad nami nie wisi. Nic w tym miejscu nie jest wyższe od nas, nic prócz dalekich, ośnieżonych gór. Luca rozmawia z nimi przez kilka minut. Ktoś przynosi hełm również dla mnie, wchodzimy do miasta. Dopiero wtedy widzę, co znaczy trup. Ten sam, którego widziałem  na zdjęciach z helikoptera, lecz który z bliska nie tylko wygląda jak martwy, lecz także pachnie śmiercią. Gwałtowną i przekopaną. Przemieloną jak wojna, po której, jak pisała Szymborka, "ktoś musi posprzątać".                                                                       s. 36

Reportaż Jarosława Mikołajewskiego to jedna z tych książek, które mają niewielką objętość, ale za to wielką treść. Autor nie napisał klasycznego reportażu z miejsca tragedii, bo chodzi o trzęsienie ziemi z Lacjum – trzęsienie, które miało miejsce 24 sierpnia 2016 roku o godzinie 3:36:32 w regionach Umbria, Lacjum i Marche. Epicentrum miało miejsce w okolicach miejscowości Accumoli, w regionie Lacjum, ok. 80 km na południowy wschód od miasta Perugia.

Skutki trzęsienia były ogromne, wszystkie stacje radiowe i telewizyjne nadawały komunikaty, a pomoc humanitarna dla mieszkańców tamtych terenów docierała z całego świata. Jarosław Mikołajewski w swoim reportażu w sposób bardzo poetycki daje wyraz tego, co zobaczył na miejscu, a widok był zatrważający. 

Polecam Waszej uwadze, jeśli chcecie zobaczyć nie tylko to co zewnętrzne, ale przede wszystkim poczuć bicie serca, bo w taki właśnie sposób jest napisana ta książka.

 Skutki trzęsienia w Amatrice

---------------------------------
Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Wydawnictwu Dowody na Istnienie

Komentarze

Popularne posty