RECENZJA / "Dzikusy" cz.I i II Sabri Loutatah

Czy możliwe jest przejęcie władzy w multikulturowej Francji przez kogoś z imigrantów? Jakie nastroje wzbudzają zbliżające się wybory prezydenckie, gdzie na przeciwko siebie staje Francuz i Algierczyk? Czy możliwy jest rząd ponad podziałami i czy istnieje państwo idealne, tolerancyjne?


"Dzikusy cz. I Francuskie wesele "

Tytułowe Dzikusy, to nikt inny jak mieszkający we Francji ludzie z korzeniami wschodnimi. Poznajemy rodzinę Narruszów, którzy są Kobylami (pochodzą z terenów przygranicza Algierii i Tunezji), ale od pokoleń mieszkającymi w Europie. Trwają przygotowania do wesela. Zamieszanie i ekscytacja, panika i radość, wszystkie emocje mieszają się ze sobą, zwłaszcza, że w niedzielny poranek mają odbyć się wybory prezydenckie drugiej tury, gdzie na przeciwko siebie stanie Francuz i Algierczyk. Rozmowy toczą się wiec równolegle pomiędzy przygotowaniami ślubnymi wśród kobiet, a polityką wśród mężczyzn. 

W całym rozgardiaszu znika nagle świadek pana młodego, co wywołuje nie lada poruszenie. Młody kuzyn Karim miesza się w podejrzane towarzystwo i planuje wielki przewrót... ma dojść do zamachu na kandydata muzułmańskiego. 

- A w ogóle to mam, kurczę, dosyć przeszłości - dodał Ra'uf. - Kiedyś trzeba przestać. nieważne, czy Szawisz jest Kabylem, czy Arabem, ważne, żeby patrzył w przyszłość, żeby motywował ,młodych do zakładania własnych przedsiębiorstw. Zwłaszcza że, sorry, ale Szawisz nie jest ani Kabylem, ani Arabem, tylko Francuzem! Tak jak ty, jak ja, jak prawie wszyscy wokół tego stołu.                                                                      s.105

"Dzikusy cz.II Upiór nawiedził Europę"

Po zamachu na kandydata Szawisza rozpoczynają się poszukiwania zleceniodawców zamachu. Wyniki wyborów są jednoznaczne, zwycięża Algierski kandydat, który de facto ie może podjąć władzy, ponieważ przebywa w śpiączce w szpitalu. Karim trafia do więzienia, a Nazir, który był prowodyrem i przywódcą szajki ucieka przed służbami. Rodina pogrąża się w rozpaczy, a matka chłopaka nie może uwierzyć w to co się stało...

- Powiem ci Foris, i mam nadzieję, że to dotrze do twojego móżdżku: jedyny sposób by świat nie pędził szybciej od nas, to pędzić szybciej od niego.                                   s. 97
 
---------------------------

Sprawy poruszone w obu tomach są natury społeczno politycznej. mamy tutaj do czynienia z narodem multikulturowym, ale przede wszystkim, podobnie jak w "Uległości" Huellbecq'a Francja ma dostać się w ręce muzułmanów. To skojarzenie jest dosyć oczywiste, bo wizji związanych z opanowywaniem świata przez tę religię jest ostatnio całkiem sporo. 

W "Dzikusach" sprawy polityczne są sprytnie ukryte pod płaszczem obyczajowo-społecznym. W części pierwszej na pierwszym planie są przygotowania do wesela, zwyczaje, struktura rodu, a dopiero z pod warstwy tych opowieści przejawia się to, co ma finał na końcu, czyli cała polityczna otoczka. W części drugiej mniej mamy spraw rodzinnych, choć dramat i szok jaki przeżywają uczestnicy wesela po zamachu jest naturalnym stanem, to tutaj na pierwszy plan wysuwają się polityczne dywagacje, działania służb i cały anturaż policyjny. 

Przyznam, że spodziewałam się nieco innej powieści niż otrzymałam. Zwłaszcza, że bardzo męczyło mnie oczekiwanie na finał, zupełnie niepotrzebny jest podział na cztery tomy, bo tyle ma zajmować ostatecznie ta saga, nie jest to ani zaskakujące, ani odkrywcze, czytałam bez zachwytu. 

Natomiast to co mi się podobało, to wszelkie opisy związane ze zwyczajami, wytłumaczenia przez bohaterów różnić pomiędzy Arabami, a Muzułmamami, Algierczykami, a Kobylami. Te fragmenty wnosiły pierwiastek zaciekawienia i uzupełniały wiedzę. Czy sięgnę po dwa kolejne tomy, nie wiem, na pewno jest to lektura pokazująca Europę wielu narodów i zwyczajów przenikających przez pokolenia. 

-----------------------
Za możliwość zrecenzowania serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej FOKSAL i Wydawnictwu WaB.


Komentarze

Popularne posty