RECENZJA / "Oskarżenie" Remigiusz Mróz

Czy szósta część przygód znanych prawników Joanny Chyłki i Kordiana "Zordona" Oryńskiego może jeszcze zaskoczyć? Jasne, że może i to jeszcze jak. Ogólnie wiadomo, że po Remigiuszu nie można spodziewać się niczego oczywistego, tutaj nie ma pewników, ale to właśnie jest zaletą tej serii. Zapraszam na słów kilka o "Oskarżeniu". 




AKTA SPRAWY: Joanna Chyłka otrzymuje list od żony Tadeusza Tesarewicza, opozycjonisty skazanego za seryjne morderstwo wiele lat temu. Kobieta mówi, że ma dowody na niewinność męża, zaraz po tym umiera. Joanna, choć jej stan raczej powinien powoli wycofywać ją z życia prawniczego, bierze sprawę. Angażuje również Kordiana, choć ten nie ma uprawnień prawniczych. Rozpoczyna się gra, w której wiele elementów jest do ułożenia...

Po pierwsze: powracają demony z przeszłości. Kordian zostaje oskarżony o zabójstwo, a raczej pomoc w eutanazji włąsnej matki. Jak się okazuje ten wątek zostaje wyciągnięty nie przypadkowo, przez...

Po drugie: Powraca znany z pierwszej części, i przewijający się w pozostałych częściach Piotr Langer. Jak się okazuje jego macki sięgają dużo, dużo dalej niż wszystkim się wydawało. A do tego zostaje odkryta tajemnica z przeszłości seniora Langera, ale o tym dowiecie się czytając do końca tę część.

Po trzecie: relacja Joanny i Kordiana nadal pozostaje niejasna, ale w tej części wyraźnie Kordian nie pozostaje obojętny Joannie, czyżby lody powoli topniały?

Po czwarte: uwielbiam kreację głównej bohaterki. Jej porównania i cięte, zwykle trafne riposty nie pozwalają zbić jej z tropu, to ona kontroluje sytuację, ale czy aby przypadkiem nie popełni gdzieś błędu?, bo to co się wydarzyło pod koniec, jej szybkość działania niestety doprowadziło zdarzenia do punktu w jakim książka się kończy, teraz nie pozostaje nic innego jak tylko czekać na zemstę, bo Joanna tak tego wszystkiego nie zostawi, to ona lubi pociągać za sznurki, a nie być marionetką w czyimś teatrze!

Po piąte: Oryński powoli nabiera charakteru, już nie jest bezbarwnym pionkiem do przestawiania na szachownicy Joanny, ale staje się jej partnerem. Oczywiście nic z tego by nie było bez udziału Kormaka, człowieka cienia, maszyny od zadań specjalnych. To jego cichy udział pozwala rozwiązać zagadkę do końca.



Podsumowując, Remigiusz Mróz powraca z bardzo udaną częścią przygód pary prawników. Pisząc udaną, mam na myśli stopniowanie napięcia, kulminację zdarzeń pod koniec, to znów są emocje znane mi z pierwszej części, dzięki której pokochałam bezgranicznie tę serię i powtórzę to znów, nawet jeśli autor napisze o tym ja Chyłka i Kordian zakładają warzywniak, to czytam w ciemno! Tutaj zakończenie mnie zaskoczyło, nie było oczywiste, ani banalne jak w poprzedniej części, a zapowiedź zmian sugeruje kolejne wydarzenia jakie z pewnością poznamy w marcu.

Polecam Waszej uwadze, nawet jeśli poprzednich pięciu części nie znacie, bo te krymnały prawnicze można czytać seryjnie, lub wyrywkowo.



---------------------
O pozostałych częściach cyklu możecie przeczytać klikając linki poniżej:

Komentarze

  1. Uwielbiam serie o Chyłce.Jestem niezaprzeczalnie wielką fanką każdego tomu.Jednak satysfakcje z czytania dawkuje sobie i obecnie jestem w połowie Inwigilacji.Oskarżenie oczywiście już posiadam.Mimo różnych negatywnych opinii jestem w stanie zaciekle bronić tej serii.Jeśli chodzi o Mroza polecam też Wotum nieufności.Zaciekawiłaś mnie opinią.Oj będzie się działo.
    https://czytanestrony.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam tę serię,to dla mnie rozrywkowe czytanie, jakie jest idealną odskocznią od poważniejszych i cięższych lektur. Nie sądziłam, że polskie kryminały tak mi się spodobają, ale chylę czoła przed Remigiuszem Mrozem, bo to świetna robota!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty