RECENZJA / Elżbieta Kosobucka "Mój pomysł na życie"

To jest chyba najbardziej zaskakująca książka tego roku. I to z kilku powodów. Po pierwsze jest nieoczywista. Po drugie wyzwala emocjonalne zaangażowanie. Po trzecie przeczytałam ją w 24 godziny. Zapraszam na opinię.



Melody Sawicka jest obiecującą, młodą ambitną pracownicą banku do obsługi klientów firmowych. Jak nikt inny potrafi prześwietlić, dopasować i wykreować ofertę kredytu tak, że wszyscy są zadowoleni, a prowizje zbijają kolejne zera na jej koncie. Wszystko wygląda świetnie, szef ją awansował, właśnie zamówiła wannę z hydromasażem, ma przyjaciół, ale.. no właśnie jest jedno ale. Melody jest okropnie samotna i jak się okazuje przyczyna tkwi w niej samej. 

Sytuacja ulega zmianie, kiedy pewnego roztargnionego popołudnia wjeżdża w samochód jakiegoś bogacza. Niestety okazuje się, że koszty naprawy są dużo wyższe niż jej możliwości finansowe, bo kto wydaje bagatela 32000 zł na naprawę zderzaka? Okazuje się jednak, że Paweł Barycki, właściciel ogromnej międzynarodowej firmy ma pewne plany wobec Melody. Postanawia podarować jej dług w zamian za kolację...

Co wyniknie z tego, jakby nie było biznesowego i interesownego spotkania? Czy Melody otworzy wreszcie swoje serce? Czy Paweł okaże się prawdziwym "rycerzem", czy może jednak odpuści. Wreszcie, czy poglądy Melody zniszczą jej przyszłość?

Poczułam się na tyle dobrze, że po skończeniu odkurzania wybrałam się na spacer. Ruszyłam w kierunku klifu. Minęłam molo i poszłam wzdłuż małego parku, zerkając w dół na kaczki pływające po rzeczce i dalej na tawernę pachnącą smażonymi rybami. Nie zeszłam na plażę, tylko wzdłuż drogi doszłam do ścieżki. Spojrzałam w górę na zniszczony budynek - kiedyś dom wypoczynkowy, teraz służący dzikim lokatorom. (...) Pod wpływem chwili, skręciłam ścieżką wijącą się do góry i przez wyrwę w murze weszłam na zdewastowany teren. Beton ubarwiony graffiti smucił brzydotą. Powybijane okna i gruz leżący na około. Moje kroki głucho odbijały się w pustych pomieszczeniach. Kilkadziesiąt lat temu to miejsce tętniło życiem, teraz zmarniałe tylko straszyło. Weszłam na samą górę i wyszłam na dawny taras.                                 s.224

Książka Elżbiety Kosobuckiej jest dla mnie zaskakująca. Wzbudza we mnie uczucia od sprzeciwu, no bo jak w dzisiejszych czasach uchowała się dziewczyna z poglądami Melody? Przez zrozumienie, po wyznaniu na stronie 119 powoli odkrywamy co kieruje poglądami Melody. Przez emocjonalne zaangażowanie, bo w książce wiele dzieje się obyczajowo. Znajomość z Pawłem jest tak bardzo nierzeczywista, że aż realna do spełnienia. Czasami miałam wrażenie, że czytam bajkę o współczesnym kopciuszku, ale za chwilę zostałam sprowadzona na ziemię, bo wydarza się kolejna rzecz w życiu głównej bohaterki związana z informacją o stanie zdrowia. Pomimo tego, że książka ma fabularne banały i wiele zdarzeń można przewidzieć, czyta się ją świetnie. Ja nie mogłam się oderwać, choć w mojej głowie pojawiały się miliony myśli i zdenerwowanie na głównych bohaterów.   
Muszę pogratulować autorce, bo już dawno, żadna książka tak mnie nie zaangażowała. Choć nie jest to mój ulubiony typ literatury, to jednak dałam się wciągnąć w świat wykreowany. Poza tym autorka "kupiła" mnie umiejscowieniem akcji w Gdyni Orłowie. Ja byłam tam na wakacjach, dlatego też moja opinia jej całkowicie subiektywna i jestem z tą książką emocjonalnie związana. Czytając o miejscach, gdzie bohaterowie przebywali, widziałam obrazy jakbym to ja siedziała obok nich. Ale to już taki urok miejsc, które znamy.

Serdecznie Wam polecam "Mój pomysł na życie", bo jest to bardzo przyjemna literatura obyczajowa, która z pewnością skradnie Wam popołudnie.

------------------
Za możliwość zrecenzowania egzemplarza książki dziękuję Pani Ewie z wydawnictwa Videograf, tym samym, przedstawiam Wam nowewydawnictwo współpracujące, Dziękuję za zaufanie :-)


Komentarze

  1. Nie czytałam, ale za czymś w tym stylu nie przepadam ;)

    Kiedy wyniki konkursu?

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm, na pierwszy rzut oka książka zapowiada się niezwykle banalnie, ale skoro zaangażowala Cię emocjonalnie i nie mogłaś się oderwać to może warto spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, historia ogólnie jest banalna, ale obrazy świata przedstawionego są tak ze mną związane, że aż się zadziwiłam sama swoją reakcją, że tak mi się podobało!

      Usuń
  3. Polecam. Właśnie skończyłam czytać. Niektóre sytuacje są banalne, do tego rzeczywistość trochę negieta, ale sens i przesłanie bezapelacyjnie trafia do mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choć momentami sytuacje są nierealne jak na dzisiejsze czasy, to ogólne przesłanie i zakończenie zostawia taki ciepły dotyk na serduchu :-)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty