RECENZJA / "Niebo na własność" Luke Allnutt

Ile jest w stanie poświęcić człowiek, który zrozpaczony chce ratować życie swojego dziecka? Czy warto łapać się absolutnie wszystkiego, jak ostatniej deski ratunku?



 Rob i Anna nie są małżeństwem idealnym. Właściwie jako para nie pasują do siebie, ale zauroczenie i miłość sprawiają, że zakładają rodzinę. Kiedy pierwsza ciąża kończy się tragicznie Anna jest pełna obaw, gdy po raz drugi zachodzi w ciążę. Nie mają końca łzy szczęścia gdy na świat przychodzi ich syn Jack. I kiedy wszystko wydaje się być na dobrej drodze dochodzi do incydentu. Mając 5 lat podczas nauki jazdy na rowerze chłopiec uderza w drzewo. Od tej pory lekarze nie mają dobrych wiadomości. Nowotwór. rozpoczyna się dramatyczna walka z czasem. 

Kiedy żyje się w spokoju i ma się przyziemne zmartwienia, czas płynie niezauważalnie niczym działająca aplikacja.                                                                                      s.169
To co szczególnie przyciągnęło mnie do opowieści, to narracja z punktu widzenia ojca. To on tutaj jest prowodyrem wszelkich działań, matka trochę stoi z boku i przyjmuje wiadomości na sucho. Rob postanawia poruszyć niebo i ziemię, by tylko odnaleźć cień szansy na powrót dziecka do zdrowia. Przez takie zafiksowanie się na jednym celu rozpadają się relacje z żoną. Mężczyzna trafia pewnego dnia na forum, gdzie inny ojciec opisuje historię swojego syna, łudząco podobną do Jacka. Rob postanawia zaryzykować. Czy ta decyzja byłą słuszna? Czy uda się wyleczyć chłopca? Czy Rob w porę przypomni sobie co się w życiu tak naprawdę liczy?

Do głowy przychodzą mi słowa "niebo na własność", jak zawsze wtedy, kiedy jestem sam i wspinając się na wzgórze, szepcę je do siebie przy każdym kroku.               s.311

Na ten tytuł spadła niespodziewanie fala krytyki. Że nie wzrusza, że jest o niczym, że nie jest składna. Ja wam powiem tyle, że wszystko zależy kto czego szuka i na jakim etapie życia jest czytelnik. Zdecydowanie inny odbiór będzie u osoby, która ma dzieci, inny u nastolatki, która na razie nie myśli o zakładaniu rodziny. Nie zrozumcie mnie źle, nie chodzi o szufladkowanie, ale o uświadomienie tego, skąd taka rozbieżność w opiniach. 

Wydaje ci się, że świat leży ci u stóp. Ale jest odwrotnie: to świat depcze po tobie.   s.334

Mnie książka może nie powaliła, ale zdecydowanie pozostanie w mojej pamięci na dłużej. Chociażby ze względu na związek emocjonalny z zarysowaną sytuacją. Dla matki i ojca nie ma nic cenniejszego niż życie i zdrowie dziecka. A książka "Niebo na własność" pokazuje gdzie są granice, czym jest miłość a czym zaślepienie i daje odpowiedzi na wszystkie pytania zawarte w treści. Polecam, jeśli interesują was wątki psychologiczne i społeczne. 

--------------------------------------


tytuł: "Niebo na własność"

autor: Luke Allnutt

liczba stron: 400

oprawa: miękka ze skrzydełkami

data premiery: czerwiec 2018

wydawnictwo: Otwarte

--------------------------------------------------------------

Za egzemplarz recenzyjny i możliwość wzięcia udziału w wyborze okłądki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwartemu.

Komentarze

Popularne posty