RECENZJA / "Matylda" Karoliny Wójciak

Mieliście kiedyś tak, że książka, którą czytaliście zaskoczyła was do tego stopnia, że na końcu nie umieliście się pozbierać? Jeśli nie, to to właśnie jest taka książka.


Tytułowa Matylda jest młodą dziewczyną, która właśnie rozpoczyna praktyki w korporacji. Marzy o dostatnim życiu, o karierze, choć tak naprawdę te marzenia szybko ocierają się o rzeczywistość i zostają okrojone. W pracy jej przełożonym jest Karol. Ich relacja szybko staje się zawiła, a sprawa komplikuje się po tym, co powiedziała jej lojalna koleżanka, która ostrzegała Mati przed stylem podrywania nowych pracownic przez szefa. Czy to wynikało z przezorności, dobroci, czy może z zazdrości, że to nie ona jest w polu zainteresowania Karola? Czy relacja Karola i Matyldy to czysty układ? Czy uczucia mają szansę na to, by rozwinęły się ponad korporacyjnymi szczeblami?

Nie mogłam narzekać na dom, na rodzinę. Dali mi wszystko, czego potrzebowałam, ale czułam się tak, jakbym była przezroczysta. Ich sposób wychowywania nie nauczył mnie ani pewności siebie, ani wiary w swoje możliwości, ano odwagi do podejmowania w życiu ryzyka.                                                                                                                 s.9

Równolegle do historii Matyldy poznajemy Kostka. Chłopak nie ma łatwego życia. Nic się mu nie układa tak jakby sobie tego życzył, a poznanie Magdy tylko komplikuje jego sprawy. Dziewczyna ściąga na niego lawinę niefortunnych zdarzeń, a informacja o dziecku którego się spodziewa odwraca jego plan na drugą stronę. W pewnym momencie losy Matyldy i Kostka spotykają się. Czy to dobrze wróży? Czy para ma szanse na związek? Czy Matylda będzie umiała wybrać pomiędzy bogatym, mogącym zapewnić jej dostatnie życie Karolem, a uczuciowym, targanym przez życie Kostkiem? 

Dochodziłem do wniosku, że nieważne jest miejsce, otoczenie. Jeśli ktoś jest skazany na beznadzieję, dopada go ona wszędzie. Nieistotne jak daleko by uciekł.               s.138

Nie, to nie jest prosta historia obyczajowa o młodych ludziach i ich problemach. To niesamowite studium tego, co dzieje się wewnątrz umysłu młodego, nabierającego doświadczenia życiowego człowieka, który musi podejmować ważne wybory. Czasami te wybory decydują o jego byciu lub niebyciu... ale tutaj nie mogę wam fabularnie nic więcej zdradzić. Musicie sami przeczytać tę książkę.

- Czasami myślę - kontynuowałam - że muszę dostać jeszcze jednego kopa od życia, żeby nauczyć się ludzi. Umieć odróżnić chwasty od kwiatów.                                   s.232

Już dawno żadna opowieść nie zmęczyła tak mojej psychiki i wrażliwości. I nie jest to zarzut, ale ogromny komplement kierowany w stronę autorki. Sposób poprowadzenia narracji, rozbicie tych dwóch historii na osobne, ale przecinające się w pewnym momencie, a przede wszystkim zakończenie, które wyrwało mnie z butów, nie mogłam później zasnąć, bo doczytywałam książkę późnym wieczorem.  Bohaterów zapamiętam na długo, a ich sprawy są tak realne, że czyta się to jakby ktoś opowiadał o sąsiadach zza ściany. Takich książek chcę czytać więcej! Musicie poznać tę opowieść, bo naprawdę warto.

--------------------------------------


tytuł: "Matylda"

autor: Karolina Wójciak

wydawnictwo: wydana przez autorkę

oprawa: miękka

liczba stron: 340


----------------------------------------------------------

Za egzemplarz recenzencki i piękną dedykację serdecznie dziękuję autorce.

Komentarze

Popularne posty