WEEKEND Z KSIĄŻKĄ / "Dwa oblicza" Agnieszka Bednarska / PRZEDPREMIEROWO

Jak daleko można się posunąć, by zbudować choć ułudę szczęścia? Czy można przeżyć swoje życie, żyjąc życiem innych? Wreszcie, jaką cenę trzeba zapłacić za swoje obsesje? Na te pytania odpowiem w recenzji pierwszej wydanej przez wydawnictwo Zaklęty Papier powieści.


Sonia, młoda dziewczyna w ciąży, której rodzice postanowili zapewnić przyszłość sprzedając dziecko za granicę, postanawia uciec z domu. W pociągu poznaje Malwinę, miłą, choć niepokojąco interesowną staruszkę, która postanawia przygarnąć dziewczynę w kłopotach pod swój dach. Od tej pory dziewczyna zamieszkuje w opuszczonym Szpitalu nazywanym Dwa oblicza, gdzie Malwina wraz z niemówiącą od lat przyjaciółką Inką opiekują się Sonią. Jakie tajemnice skrywa ten ogromny dom? Kim była Malwina? Skąd wzięła się Inka? Wreszcie, czy los dziewczyny się odmieni i urodzi dziecko, by szczęśliwie i spokojnie żyć z dala od nierozumiejących jej rodziców?

Gdy człowiek zanadto się wychyli i wpadnie do wyschniętej studni, od samego początku podświadomie wie, że za moment wszystko się skończy. Nieważne jak głośno by krzyczał, jak usilnie próbowałby chwycić się ścian.                                             s. 127

Powieść Agnieszki Bednarskiej jest historią z pogranicza gatunków. Mamy tutaj pewien rodzaj powieści psychologicznej, autorka pokazuje problem wyimaginowanych oczekiwań wobec życia swojego, wobec życia swoich dzieci, bo choć często się o tym wspomina, to bardzo łatwo jest próbować przejmować kontrolę nad życiem innych. Jest tutaj wątek kryminalny, jest historia z przed lat, tajemniczy opuszczony dom, strasząca swoją posturą i brakiem wypowiedzi Inka, wreszcie opiekuńcza starsza pani, czyli Malwina, prowodyrka całego zamieszania. Jest to opowieść obyczajowa, z widocznym nakreśleniem losów rodzinnych, przypominających sagi rodzinne. To wielowymiarowa opowieść o psychice ludzkiej i mechanizmach jakie nią kierują, ale także o potrzebie każdego człowieka jaką jest poczucie szczęścia. 

(...) jeżeli człowiek żyje na świecie tak długo jak ja, to nazbiera mu się rzeczy, za które na koniec powinien zapłacić.                                                                                     s. 19

Muszę przyznać, że już dawno żadna polska powieść tak mnie nie zaskoczyła. Po zapowiedziach spodziewałam się raczej opowieści o rozliczeniu z życiem, o wspomnieniach z przed lat i poniekąd to też dostałam, ale formuła w jaką zostało to wszystko ubrane jest zaskakująco dobra. Ogromne brawa należą się autorce za stworzenie wiarygodnych bohaterów, za którymi idziemy w całą historię i razem z nimi przeżywamy to, co ich spotyka. Tutaj należy również zaznaczyć świetne zbudowanie nastroju całej powieści. Mamy tutaj spektakl grozy, wszystko owiane jest tajemnicą, a gdy powoli odkrywamy kolejne elementy układające się w ogólną całość, to aż ciarki człowieka przechodzą, bo wszystko jest skonstruowane w sposób, jak gdyby mogło wydarzyć się naprawdę.


W samej miłości nie ma nic złego, niedobrze się dzieje, gdy zaczyna ona działać przeciwko nam, kobietom.                                                                                         s. 28

Sama historia dziewczyny, która próbując uchronić swoje dziecko przed rozdzieleniem z nią, późniejsze wypadki w opuszczonym szpitalu, poznanie dziejów domu, Malwiny, odkrycie kim w całej historii jest Inka, to wszystko łączy się w całość. Mamy tutaj do czynienia z obrazowym pokazaniem jak na człowieka wpływa jego przeszłość, a dalsze losy Soni pokazują, że z jakim przystajesz, takim się stajesz, niestety... Tutaj po raz drugi muszę pogratulować autorce, bo po tym jak odkryła wszystkie karty, kiedy już wszystko zostało wyjaśnione, napisała jeszcze część trzecią, która jest dopełnieniem całej opowieści, i to przez nią tak naprawdę poznajemy skalę zjawiska, psychologię oddziaływania na drugiego człowieka i ogromne konsekwencje takich czynów, jakie zostały opisane w powieści.

- Niemożliwe
- Nic nie jest niemożliwe.                                                                                           s. 86

Ogromnie się cieszę, że miałam możliwość przeczytania tej niesamowicie opowiedzianej książki. Za egzemplarz przedpremierowy dziękuję serdecznie Wydawnictwu Zaklęty Papier. Polecam uwadze ten tytuł, bo jak dla mnie, pani Agnieszka Bednarska zasługuje na tytuł polskiej Tarryn Fisher. Jest to proza niepokojąca, dotykająca bardzo wrażliwych i drażliwych spraw, taka która przeszywa umysł i pozostawia gorzki posmak po skończonej lekturze. Ale to jest właśnie najlepszy objaw dobrej literatury, ponieważ wywołuje ona emocje. Polecam bardzo!

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty