czwartek, 30 listopada 2017

RECENZYJNY CZWARTEK/ "W zasadzie tak" Jacek Fedorowicz

Dla ludzi mojego pokolenia, czyli trzydziestolatków, lata PRL-u są znane z opowieści rodziców i dziadków o kolejkach, absurdalnych sytuacjach, ogromie absurdów codzienności i sposobach na przeżycie. Zbiór felietonów Jacka Fedorowicza pozwala nam na bliższe poznanie tamtych czasów. 



Jacka Fedorowicza chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Znany jest szerokiej publiczności jako dziennikarz, aktor, publicysta, felietonista, satyryk i rysownik. Zapamiętany jako pan okienka, czyli prezenter "Dziennika telewizyjnego" (ja pamiętam jak moi dziadkowie, na czarno-białym telewizorze oglądali ten program.) .

W 1975 roku, czyli w odległej dla nas galaktyce :-) powstał zbiór felietonów, które autor pisał podczas obserwacji codzienności ówczesnej. Na okładce czytamy : "największy antykomunistyczny bestseller wydany za pieniądze komunistów". Już sam ten podtytuł sprawia, że na twarzy pojawia się uśmiech. Dalej jest tylko lepiej. 

Recepcja - notabene sympatyczna - przyjęła moją prośbę z pewnym zakłopotaniem i przez dwa tygodnie obiecywała codziennie, że już lada dzień. Potem przyznała, że napraw nie przewidziano. Przestałem nudzić, bo zrozumiałem, że nie chodzi wcale o to, żeby radio grało, tylko żeby było.                                                                                 s. 41

Z tego podzielonego na 16 wątków zbioru, możemy dowiedzieć między innymi się jak wyglądały hotele, restauracje, jak powinno rozmawiać się  z władzą (swoją drogą ciekawe czy te mechanizmy zadziałały by w kontaktach z policją dziś? :-) ), jak podpisywać umowy i korzystać z taksówek. 

My zawsze będziemy się dziwić, że bilet tramwajowy kupuje się w kiosku z gazetami i jeżeli nie ma kiosku, to nie będzie biletu, a do nabycia domku campingowego potrzebne jest zaświadczenie z miejsca pracy, a nie - logicznie rzecz biorąc - zaświadczenie z miejsca wypoczynku, bo z tym raczej kojarzy się nam camping.                                s. 59

Jest to rewelacyjna lektura dla osób w każdym wieku. Babcia i dziadek przypomną sobie to co przeżyli. Rodzice wspomną absurdy, a my zobaczymy z przymrużeniem oka, co nas ominęło :-)

Każdy łysiejący blondyn jest w stanie przedstawić zaświadczenie, że jest brodatym brunetem i wszystko jest w porządku, bo blondyn sobie pójdzie, a zaświadczenie zostanie.                                                                                                                      s. 68

Dodatkowo książka jest wydana z ilustracjami robionymi przez autora, które obrazowo pokazują to o czym czytamy. Polecam każdemu, kto chce się dowiedzieć, jak to wszystko wyglądało i puścić oko do tamtych czasów, bo choć tak w rzeczywistości było, to jednak wszystko wydaje się być żartem. 



----------------------------------------
Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Wielka Litera

+++++++++++++++++++++
BONUS!

8 grudnia o godz. 18 w księgarni TU CZYTAM  w Ketach, ul. Mickiewicza 9, woj. małopolskie będzie spotkanie z panem Jackiem Fedorowiczem. Ja będę i was tez zapraszam. 

więcej informacji T U T A J

wtorek, 28 listopada 2017

WTOREK Z REPORTAŻEM / "Nie hańbi" Olgi Gitkiewicz

Czy reportaż może jeszcze czymś zaskoczyć? Jak się okazuje może i to jeszcze jak! Razem z Olą z Book z tobą i wydawnictwem Dowody na Istnienie zapraszamy na reporterskie spojrzenie na polski rynek pracy.


Olga Gitkiewicz spojrzała na polski rynek pracy. Sama mieszka w Żyrardowie, gdzie powróciła rzucając pracę w korporacji. Jak wygląda życie pracownika, jak szuka i szukało się pracy, wreszcie jak to jest być pracownikiem w ogóle. Zapraszam do zapoznania się z opinią Oli, która przeczytała tę książkę, we współpracy z Subiektywnikiem literacki.


Mamy nadzieję, że chętnie sięgniecie po tę pozycję, bo czytanie daje wiedzę! 
Dajcie znać, co sądzicie o tym temacie.
Pozdrawiamy
Asia i Ola

niedziela, 19 listopada 2017

WEEKEND Z KSIĄŻKĄ / "Dwa oblicza" Agnieszka Bednarska / PRZEDPREMIEROWO

Jak daleko można się posunąć, by zbudować choć ułudę szczęścia? Czy można przeżyć swoje życie, żyjąc życiem innych? Wreszcie, jaką cenę trzeba zapłacić za swoje obsesje? Na te pytania odpowiem w recenzji pierwszej wydanej przez wydawnictwo Zaklęty Papier powieści.


Sonia, młoda dziewczyna w ciąży, której rodzice postanowili zapewnić przyszłość sprzedając dziecko za granicę, postanawia uciec z domu. W pociągu poznaje Malwinę, miłą, choć niepokojąco interesowną staruszkę, która postanawia przygarnąć dziewczynę w kłopotach pod swój dach. Od tej pory dziewczyna zamieszkuje w opuszczonym Szpitalu nazywanym Dwa oblicza, gdzie Malwina wraz z niemówiącą od lat przyjaciółką Inką opiekują się Sonią. Jakie tajemnice skrywa ten ogromny dom? Kim była Malwina? Skąd wzięła się Inka? Wreszcie, czy los dziewczyny się odmieni i urodzi dziecko, by szczęśliwie i spokojnie żyć z dala od nierozumiejących jej rodziców?

Gdy człowiek zanadto się wychyli i wpadnie do wyschniętej studni, od samego początku podświadomie wie, że za moment wszystko się skończy. Nieważne jak głośno by krzyczał, jak usilnie próbowałby chwycić się ścian.                                             s. 127

Powieść Agnieszki Bednarskiej jest historią z pogranicza gatunków. Mamy tutaj pewien rodzaj powieści psychologicznej, autorka pokazuje problem wyimaginowanych oczekiwań wobec życia swojego, wobec życia swoich dzieci, bo choć często się o tym wspomina, to bardzo łatwo jest próbować przejmować kontrolę nad życiem innych. Jest tutaj wątek kryminalny, jest historia z przed lat, tajemniczy opuszczony dom, strasząca swoją posturą i brakiem wypowiedzi Inka, wreszcie opiekuńcza starsza pani, czyli Malwina, prowodyrka całego zamieszania. Jest to opowieść obyczajowa, z widocznym nakreśleniem losów rodzinnych, przypominających sagi rodzinne. To wielowymiarowa opowieść o psychice ludzkiej i mechanizmach jakie nią kierują, ale także o potrzebie każdego człowieka jaką jest poczucie szczęścia. 

(...) jeżeli człowiek żyje na świecie tak długo jak ja, to nazbiera mu się rzeczy, za które na koniec powinien zapłacić.                                                                                     s. 19

Muszę przyznać, że już dawno żadna polska powieść tak mnie nie zaskoczyła. Po zapowiedziach spodziewałam się raczej opowieści o rozliczeniu z życiem, o wspomnieniach z przed lat i poniekąd to też dostałam, ale formuła w jaką zostało to wszystko ubrane jest zaskakująco dobra. Ogromne brawa należą się autorce za stworzenie wiarygodnych bohaterów, za którymi idziemy w całą historię i razem z nimi przeżywamy to, co ich spotyka. Tutaj należy również zaznaczyć świetne zbudowanie nastroju całej powieści. Mamy tutaj spektakl grozy, wszystko owiane jest tajemnicą, a gdy powoli odkrywamy kolejne elementy układające się w ogólną całość, to aż ciarki człowieka przechodzą, bo wszystko jest skonstruowane w sposób, jak gdyby mogło wydarzyć się naprawdę.


W samej miłości nie ma nic złego, niedobrze się dzieje, gdy zaczyna ona działać przeciwko nam, kobietom.                                                                                         s. 28

Sama historia dziewczyny, która próbując uchronić swoje dziecko przed rozdzieleniem z nią, późniejsze wypadki w opuszczonym szpitalu, poznanie dziejów domu, Malwiny, odkrycie kim w całej historii jest Inka, to wszystko łączy się w całość. Mamy tutaj do czynienia z obrazowym pokazaniem jak na człowieka wpływa jego przeszłość, a dalsze losy Soni pokazują, że z jakim przystajesz, takim się stajesz, niestety... Tutaj po raz drugi muszę pogratulować autorce, bo po tym jak odkryła wszystkie karty, kiedy już wszystko zostało wyjaśnione, napisała jeszcze część trzecią, która jest dopełnieniem całej opowieści, i to przez nią tak naprawdę poznajemy skalę zjawiska, psychologię oddziaływania na drugiego człowieka i ogromne konsekwencje takich czynów, jakie zostały opisane w powieści.

- Niemożliwe
- Nic nie jest niemożliwe.                                                                                           s. 86

Ogromnie się cieszę, że miałam możliwość przeczytania tej niesamowicie opowiedzianej książki. Za egzemplarz przedpremierowy dziękuję serdecznie Wydawnictwu Zaklęty Papier. Polecam uwadze ten tytuł, bo jak dla mnie, pani Agnieszka Bednarska zasługuje na tytuł polskiej Tarryn Fisher. Jest to proza niepokojąca, dotykająca bardzo wrażliwych i drażliwych spraw, taka która przeszywa umysł i pozostawia gorzki posmak po skończonej lekturze. Ale to jest właśnie najlepszy objaw dobrej literatury, ponieważ wywołuje ona emocje. Polecam bardzo!

wtorek, 7 listopada 2017

RECENZJA/ "Jaka piękna iluzja" Magdalena Tulli w rozmowie z Justyną Dąbrowską

Magdalena Tulli, jedna z najważniejszych polskich pisarek. Jej powieści wielokrotnie nagradzano, a tłumaczenia zostały wydane w 15 krajach. Kim jest? , jaką drogę przeszła, by wreszcie ją doceniono?, oraz jaką cenę płaci się za bycie pisarką? O tym opowiada w rozmowie z Justyną Dąbrowską.

 
Zwykle czytając jakiś wywiad rzuca się w oczy temat przewodni. Tutaj nie ma jednego tematu, bo rozpiętość omówionych zagadnień, jest przekrojem całego życia. To opowieść o przyczynach, skutkach pewnych decyzji, jakie miały wpływ na późniejsze życie autorki książek tak ważnych dla polskiej literatury. To także rozmowa oczyszczająca przeszłość z pyłu sławy, jaki pokrywa nagrody. Wyłania się tutaj bardzo smutny obraz, bo za każdym sukcesem stoją potknięcia i porażki, cienie codzienności i cena, jaką trzeba zapłacić za proces twórczy. 

Byłaś bardzo wytrwała.
Warunki mnie do tego zmusiły. Na początku nie umiałam się porozumieć z nikim i w żadnej sprawie. Siedziałam w oślej ławce, byłam, ale w zasadzie nie zakładano, że coś czuję albo coś sobie myślę. W takiej sytuacji się cierpi, bo jesteśmy istotami społecznymi i potrzebujemy dobrego kontaktu z innymi ludźmi. Teraz, na koniec, mam bardzo dobry. To najlepsza z moich nagród. Taki był sens brnięcia przez to wszystko.                      s. 99

Oprócz smutnego wydźwięku, znanego również z twórczości Magdaleny Tulli, z rozmowy "Jaka piękna iluzja" wyłania się też obraz niesamowicie silnej kobiety. Bo kto byłby w stanie tyle znieść, wszystko poświęcić, i tak dopasować, by pisanie nie kolidowało z życiem rodzinnym i wychowywaniem dzieci.

Mogę z czystym sumieniem polecić tę rozmowę. Będzie idealnym dopełnieniem dla osób, które już znają twórczość Magdaleny Tulli. Wyjaśni pewne niuanse, język, literackie zabiegi. A osoby, które po raz pierwszy słyszą nazwisko Tulli, po przeczytaniu tego wywiadu z pewnością będą chciały przeczytać jej powieści, bo niewątpliwie jest to pisarka godna uwagi. 

---------------------------------
Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu ZNAK

                                                                               
 

poniedziałek, 6 listopada 2017

KRAKOWSKIE TARGI KSIĄŻKI 28-29.10 2017 / ZDOBYCZE KSIĄŻKOWE

Targi, targi i po targach... ech. Na szczęście pozostają wspomnienia i... KSIĄŻKI. w tym poście pokażę Wam co kupiłam, co zdobyłam i co udało mi się autografować.



 Nowe tytuły przywiezione z Krakowskich Targów książki.

 Poniżej przegląd autografów:




















Kilka gadżetów około książkowych :-) oczywiście od EpikPage :-)

BONUS! Kilka migawek :


niedziela, 5 listopada 2017

WEEKEND Z KSIĄŻKĄ / "Historia Adeli" Magdaleny Knedler

"Kiedy nie wiesz jak pomóc sobie, zrób jedną dobrą rzecz - dla innych." Tak brzmi napis na tyle książki. Czy da się powrócić "na stare śmiecie" bez płacenia ceny za przeszłość? Jak to co było kiedyś wpływa na to co jest teraz? I wreszcie czy da się zacząć wszystko z czystą kartą? Na te pytania odpowiedzi znajdziecie w najnowszej książce Magdaleny Knedler.



Adelę Henert poznajemy 17 lutego, w środę. Postanawia pójść do fryzjera we Wrocławiu, by ściąć warkocz i oddać włosy dla fundacji Rack'n'roll. Ma to być nowe otwarcie, nowy rozdział w życiu, bo Adela niedawno wróciła do rodzinnego Wrocławia po śmierci męża, z którym przez 10 lat mieszkała w krajach półwyspu Iberyjskiego, a ostanie lata we Włoskiej Sperlondze. Czy dziewczyna odnajdzie swoje miejsce? Jakie niespodzianki z przeszłości będą na nią czekały? Czy Adela poradzi sobie z tym, przed czym uciekła z Włoch?
 
Bo przecież czasem niewiele trzeba, by poczuć się na swoim miejscu.                     s. 163

Na dobry początek dziewczyna znajduje pracę w kawiarnio-księgarni o dźwięcznej nazwie Becky Sharp. Postanawia wynająć mieszkanie, ale poszukiwania nie są łatwe, zwłaszcza, że nie ma wiele oszczędności. Wreszcie udaje jej się wynająć pięto domu od Daniela Raczyńskiego, który też niedawno zamieszkał w tym miejscu. Parę nieznajomych połączy tajemnicza postać nieżyjącej ciotki Stefanii i znalezionych po niej rzeczy. Co mają wspólnego potłuczona filiżanka, listy z kartkami powieści oraz postać obserwująca dom? W poszukiwaniu śladów przeszłości Adela i Daniel połączą siły, tym samym znajdą wspólny cel, wspólne zainteresowania i być może uczucie. Ale aby przekonać się co tak naprawdę się wydarzyło i w życiu ciotki Stefy i w życiu Adeli, musicie sięgnąć po książkę Magdaleny Knedler.
 
Każdy przynajmniej raz trafia w życiu na osobę, która może go ocalić. Ale nie zawsze potrafi się na nią otworzyć.                                                                                     s. 91

Już dawno nie czytałam tak świetnie skonstruowanej powieści. Od historii nie sposób się oderwać. Postać Adeli jest rewelacyjne nakreślona, a wątek "grzebania" w przeszłości ciotki Stefy dodaje tajemniczości, intryguje i zaciekawia czytelnika. Książka ma również czytelny podział na czas w jakim się dzieje, co jest wyraźnie oddzielone od tego co było przedtem, czyli we Włoszech, a także od przeszłości domu i ciotki. Już dawno nie czytałam powieści z wieloma czasami narracyjnymi, żeby się nie zgubić w wydarzeniach opisanych, tutaj to sie udało, bo wszystko jest bardzo klarowne. Poza tym autorka, która niewątpliwie jest ogromną znawczynią elementów kultury, po prostu erudytką, wplata mimochodem tytuły filmów, piosenek, dzieł sztuki. Jest tutaj tyle odnośników, że chciałoby się od razu sięgać po te wszystkie tytułu. 
 
Bo przeszłość można wybaczyć, ale nie można jej zmienić.                                      s. 306

"Historia Adeli" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Knedler i zdecydowanie będzie to znajomość na dłużej. Jest to pięknie napisana opowieść, której osnową jest tajemnicza ciotka, ale dookoła poznajemy prawdziwą historię Adeli, tego co się wydarzyło. To książka przede wszystkim o tym, że choćby człowiek uciekał jak najdalej nogi poniosą, to przed samym sobą nie da się daleko uciec. Polecam wszystkim!

-----------------------------
za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res




środa, 1 listopada 2017

KRAKOWSKIE TARGI KSIĄŻKI 28-29.10.2017 / SPOTKANIA



Hej Kochani!

Dziś wrzucam Wam post, w którym zobaczycie kogo spotkałam na Krakowskich Targach książki. Od razu, z tego miejsca chcę podziękować wszystkim, których było mi dane spotkać, z kim zamieniłam choć parę zdań w kolejkach do autorów, a także przy kasie (tutaj pozdrowienia dla Marty z bloga i vloga Życie między wierszami :-)). Bo Targi książki to nie same książki, ale to przede wszystkim fantastyczna atmosfera całego środowiska literackiego. Więcej w filmiku i poniżej :-)

 Moja tegoroczna "różowa ekipa" czyli Agnieszka i Agnieszka z Różowej Fabryki, dziewczyny raz jeszcze dzięki, dzięki, dzięki, wy wiecie za co!

Poznaliśmy się dokładnie rok temu w kolejce do Remigiusza Mroza. Miło było Ciebie zobaczyć już jako blogera :-) Po trochu czuję się matką chrzestną tego projektu :-) 



Booktube: Maja K. i Paweł P42 
 Jedyna, cudowna, wspaniała i niepowtarzalna Kinga z Kinia Book, pozdrowienia dla całej ekipy SQN!



 Agnieszka Panna Sasna <3 


 tutaj też poznałam wreszcie Dominikę Domi Czyta

Jerzy z bloga i vloga Kto czyta żyje podwójnie

Poza ludźmi z tzw. branży :-) pojechałam oczywiście spotkać się z autorami. Mój plan w tym roku był bardzo, bardzo napięty, ale o dziwo, udało mi się prawie wszystko "załatwić". Zobaczcie sami:

 Tomasz Sekielski

 Łukasz Orbitowski, nareszcie, 3 lata się mijaliśmy :-)

 Kuba Małecki <3 zdjęcie jak co roku "na poważnie" :-)

 Sylwia Chutnik, dziękuję za prezent :-)

 Szczepan Twardoch

 Melissa Darwood, uwielbiam forever :-) 

 Katarzyna Berenika Miszczuk

 Marta Kisiel, tutaj również pozdrowienia dla Krakersa, czyli Daniela ze Strefy Czytacza

 Magdalena Knedler, uwielbiam "Opowieść Adeli", to zdecydowanie znajomość na dłużej!

 Robert Małecki i Marcel Woźniak

 Ukochany profesor Bralczyk!

 Mariusz Szczygieł, to było jedno ze spotkań na liście TOP of the TOP!

 Anna Dziewit -Meller, dziękuję za rozmowę i pozdrowienia !

 Nina Reichter


A to kilka zdobyczy :-) Legenda: kupiłam tylko stosik pod kubkami! Reszta to książki, które wędrowały ze mną w walizce po podpisy.



A co Wy przywieźliście i kogo spotkaliście? P.s. już nie mogę doczekać się Warszawy i do zobaczenia w Krakowie za rok!