wtorek, 11 lipca 2017

WTOREK Z PRAWDZIWĄ HISTORIĄ /"Pakistańska córka" Marii Toorpakai

Czy można podążać za swoimi marzeniami wbrew wszystkim przeciwnościom? Czy dziewczyna w Pakistanie może uprawiać sport, chodzić w szortach, bez nakrycia głowy? Jak to jest czuć się nie sobą w swojej skórze? Czy można uciec talibom przed wyrokiem śmierci? O tym wszystkim przeczytacie w książce, która jest trochę biografią dziewczyny podążającej na przekór wszystkim przeciwnościom, ścigającymi ją z każdej strony, bo urodziła się w najbardziej niebezpiecznym miejscu na świecie. Zapraszam razem z Wydawnictwem SQN na recenzję "Pakistańskiej córki" Marii Toorpakai i Katheriny Holstein.


Maria Gulgatai Toorpakai

Maria urodziła się w 1999 roku, czyli dziś ma 18 lat. Jest już mistrzynią Pakistanu w squasha i jedną z kilkudziesięciu najlepszych zawodniczek tej dyscypliny na świecie. Trenuje w Toronto pod okiem mistrza świata w tej dyscyplinie, Jonathona Powera. Jej droga na szczyt wymagała ogromnego harta ducha, zważając na trudne dzieciństwo wśród Wazirów. 

 - Twoje pierwsze imię brzmi Maria, co oznacza czystość, bo okrucieństwo naszego świata jeszcze będzie próbowało cię zmienić. Inshalah, nigdy mu się nie uda. Na drugie imię daję ci Gulgatai, bo twoja różowa twarz, nawet teraz, jest mocno napięta i zdradza jedynie niewinność pąka róży. Jeszcze nie poznaliśmy wielkiego piękna, które w sobie kryjesz. I wreszcie będziesz znana jako Toorpakai, dziewczyna z włosami tak czarnymi, że zazdrościć ci ich będzie najczarniejsza noc. Mario, masz trzy imiona, ale tylko jedno życie. Żyj dobrze i z sensem. Nie lękaj się, bo jesteś moją córką.                            (s. 28)

Dżyngis - Chan


Maria od początku swojego życia była skazana na posłuszeństwo i życie w świecie, gdzie dla dziewczyn/kobiet wszystko jest haram - zabronione. W Pakistanie kobietom nie wolno niczego, łatwiej powiedzieć co jest im dozwolone. Mają zachowywać się skromnie, opiekować się domem i mężem, mają zadbać o dzieci i niczego więcej nie oczekiwać. Myślenie o chodzeniu w szortach, t-shercie, czy uprawianiu sportu wydaje się być niedorzeczne. A jednak Mari się udało. 

Dziewczyny takie jak ja, wysyłane są do wariatkowa albo po prostu kamienowane na śmierć. Jeśli któraś ma szczęście, może wrzenić się do rywalizującego klanu, żeby splamić jego krew. Jestem owocem jednego z takich karnych małżeństw. W ramach wyroku mającego przynieść hańbę obojgu, moja matka poślubiła wyklętego ojca, którego nie widziała nigdy wcześniej. Starszyzna nie przewidziała miłości, która miała się między nimi narodzić, ani siły ich odwagi i wspólnych ideałów. A już na pewno nie przewidziała mnie.                                                                                                    (s. 7) 

Dziewczyna miała szczęście dorastać w rodzinie, której poglądy znacząco odbiegały od tradycji pakistańskich plemion. Ojciec nigdy nie kwestionował wyborów swoich dzieci, szanował ich wolność, indywidualizm i poglądy. Popychał ich też w kierunku pasji jakimi się parali. Maria, aby czuć się wolna przybrała w wieku 4 lat imię Dżyngis-chan , spaliła dziewczyńskie stroje i zaczęła nosić ubrania po starszym bracie. W ten sposób mogła o wiele więcej niż dziewczynki ze wstążkami we włosach. 

Sport

Maria od początku swojego dzieciństwa nie czuła się dobrze jako dziewczynka, co widać na zdjęciach dołączonych w książce. Postura, wygląd, sposób siedzenia wskazywał na chłopięce cechy. Dlatego też jako Dżyngis-chan nie wzbudzała podejrzeń. Miała też sporo energii, ogromną siłę mięśni. Jej dni wypełniały biegi, jazda na rowerze, gra z chłopakami w piłkę. Towarzystwo w jakim się obracała zaczęło wpływać na jej zachowanie. Zaczęła swoją frustrację przelewać w agresję i biła się pokazując swoją przewagę. Ojciec postanowił popchnąć ją w stronę sportu, najpierw niefortunnie wybierając dla niej boks. Dopiero, gdy pewnego dnia trafiła na trening squasha, który jest sportem narodowym w Pakistanie pokochała rakietę od pierwszego uderzenia. 

Poczuć się sobą

"Pakistańska córka" to autobiografia z przesłaniem. Mamy tutaj do czynienia z formą terapii, przekazania światu przez opisanie swoich losów sytuacji kobiet w pakistańskich wioskach. Nie śledzimy tylko historii sportsmenki, ale ogrom kulturowych różnic, problemów z odnalezieniem siebie i swojego miejsca na ziemi. Historia Marii to również opowieść o ogromnej sile rodziny, determinacji, o poszukiwaniu swojego ja, bo w pewnym momencie Maria zgubiła siebie jako dziewczynkę i jest tutaj silnie zaznaczony wątek trans-seksualności kulturowej, bo w społecznościach wschodnich do pewnego wieku dziewczynki ubiera się jak chłopców. Opowieść Marii to także ogromna lekcja determinacji, hartu ducha i nieustępliwości w dążeniach do celu. Za takimi cechami po prostu trzeba się urodzić, tego nie można nigdzie nabyć.

---------------------------------

Polecam "Pakistańską córkę" wszystkim, ponieważ:

- opowiada o sile rodziny, sile umysłu i sile charakteru,

- przez autobiograficzną opowieść o drodze na sportowy szczyt, pokazuje jak bardzo pod górkę mają kobiety w Pakistanie, z jakimi problemami społecznymi się borykają na co dzień, oraz jakie zagrożenia czekają za nieposłuszeństwo,

- to ogromna skarbnica wiedzy społeczno-kulturowej o tamtej części świata, mamy tutaj opisane wiele zwyczajów, wytłumaczone zachowania i prawa, a także odniesienia religijne,  

- każdy znajdzie tutaj prawdy uniwersalne, które pokazują, że wszędzie dobrze tam gdzie nas nie ma.

-----------------------
Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i egzemplarz dziękuję Wydawnictwu SQN 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz