wtorek, 2 maja 2017

RECENZYJNY WTOREK "Metalowa dolna" Bruno Kadyna

O miłości do drugiej osoby bardzo często przekonujemy się, kiedy już ją w jakimś stopniu stracimy. Temat straty nie jest prostą sprawą. Ciężko mówić, pisać, pogodzić się z tym. Jeszcze trudniej opowiedzieć o tym komuś obcemu w sposób nieoczywisty na tyle, by go nie przytłoczyć swoimi przeżyciami. Bruno Kadyna w swojej książce "Metalowa dolna" udowadnia, że jednak się da. 


Tomek jest zapalonym "koksem". Ćwiczy na własnej siłowni, ulokowanej w piwnicy, każdego dnia. Treningi są dla niego czymś naturalnym. Tomek ma żonę Kasię. Bardzo ją kocha. Kasia ma raka... Planowanie wspólnej przyszłości przerywa okropna choroba i powolne odchodzenie ukochanej. Kiedy Kasia... "znika", umiera w nim cząstka niego samego. Tomek odkrywa wtedy Metalową Dolną, czyli tajemniczą krainę w piwnicy, w której żyje ... Bulwak Zgniatacz Głowy. Bulwaki żywią się bólem i cierpieniem, ale tylko o pewnym nasileniu. Pomagają ludziom poradzić sobie z żalem, cierpieniem. Ale mają też swoje problemy osobiste, przypominające kalkę tych ludzkich.  Kim jest Bulwak, jak wyglada, czy to co widzi Tomek dzieje się na prawdę, czy to tylko objawy wariowania z miłości? Na te pytania odpowiecie sobie po lekturze, do której zachęcam.

Mnie ta opowieść bardzo się spodobała, bo chociaż jest bardzo męska, powiedziałabym nawet, że niedelikatna, a wręcz dosłownie śmierdząca potem i bąkami (SIC!), to przymykam na to oko i wybieram dla siebie to, co z niej płynie pięknego. Bo pod pozorem ćwiczeń kryje się opowieść o przepięknej sile uczuć, o tęsknocie za drugą osobą i tym wszystkim, co człowiek który stracił kogoś bliskiego nosi w sercu. Nie jest łatwo powiedzieć, zwłaszcza mężczyźnie, o uczuciach. Bruno Kadyna znalazł na to świetny sposób. Po pierwsze wplótł tutaj element metafizyczny, fantastyczny, a nawet psychologiczny w postaci Bulwaka (uwielbiam tę postać!), po drugie wszystko jest ukryte pod powłoką męskiego świata ćwiczeń i treningów. Po trzecie, po przeczytaniu całości pojawia się cały ogrom myśli, uczuć i emocji do przetrawienia, a to cenię najbardziej w literaturze. W mojej ocenie 4,5 na 5 gwiazdek. Czyli bardzo polecam. 

---------------
Za egzemplarz recenzencki, a także egzemplarz do konkursu, który trwa właśnie na Facebooku dziękuję autorowi. Bruno Kadyna, zapamiętajcie to nazwisko! 

LINK do KONKURSU na facebooku ---> T U T A J
konkurs trwa do piątku 5.05, wyniki na FB do 07.05. Zapraszamy!

Profil autora ---> BRUNO KADYNA ---> T U T A J !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz