niedziela, 30 kwietnia 2017

RECENZYJNA NIEDZIELA Ene, due, rike fake

Jeżeli chcecie otworzyć szeroko oczy, nie tylko ze zdziwienia, ale także metaforycznie, by zobaczyć więcej, sięgnijcie po tę książkę. Jeżeli chcecie dowiedzieć się jak manipuluje się rzeczywistością, sięgnijcie po tę książkę. Jeśli chcecie zastanowić się nad sensownością mediów jako takich, sięgnijcie po tę książkę. Zapraszam razem z Wydawnictwem ZNAK literanova na recenzję książki Marcina Kąckiego "Fak maj lajf".

"Żadna z postaci w tej książce nie jest prawdziwa. I żadne wydarzenie nie miało miejsca. A jednak powieść Kąckiego pokazuje współczesność lepiej niż niejeden reportaż. Powstała ze strzępów informacji, niedopowiedzeń, plotek i miejskich mitów"<z okładki>

Marcin Kącki, do tej pory znany jako reporter (autor m.in. "Białystok. Biała siła, czarna pamięć") postawił sobie nie lada wyzwanie. Jako reporter i pracownik gazet postanowił zmierzyć się ze światem brukowców, celebrytów i polityki.

Poznajemy tutaj plejadę postaci, jakich nie mało w mediach, prasie, czy na bilbordach. Młody - karierowicz w prasie brukowej, jest mistrzem w wymyślaniu artykułów na poczekaniu. Papa to stary wyjadacz. Paparazzi, który nie cofnie się przed niczym, by zdobyć zdjęcia za które otrzyma wysokie honorarium. Gambit - aktor, prezenter, który dla słupków popularności nie cofnie się przed niczym, pnie się w górę nawet kosztem swojej żony. Nora - aktoreczka, która potrafi odpowiednio użyć wdzięków, aby osiągną korzystne dla siebie wejścia tu, czy tam. Trzeźwy w całym tym towarzystwie potrafi się odnaleźć w świecie kłamstw, pozorów, ustawek, ale i jemu powinie się noga, w końcu bycie politykiem ma swoje ciemne strony.

Wszyscy oni biorą udział w pewnego rodzaju grze, która nie ma zasad. Każdy ruch powoduje lawinę zdarzeń, a przypadkowe osoby mogą oberwać rykoszetem tylko dlatego, że znalazły się w nieodpowiednim miejscu i czasie. Jaki jest świat znany nam, zwykłym obywatelom z pierwszych stron gazet? Czy wszystko co piszą brukowce ma podłoże tylko u plotek, czy jest gdzieś jakieś maleńkie ziarenko prawdy?




Muszę przyznać, że spodziewałam się mocnej lektury. I nie zawiodłam się. Opowieść przedstawiona tutaj niesie za sobą pewnego rodzaju dramatyzm. Po raz kolejny został we mnie wzbudzony bunt przeciwko takiej wizji świata. Mam nadzieję, że nie wszystko i nie zawsze tak wygląda, nawet za cenę sławy, pogoni za pieniądzem, czy korzyści wynikających z pięcia się po szczeblach kariery. Jest to na szczęście fikcja literacka, choć ziarnko niepewności i tak zostało zasiane, bo jeśli reporter podejmuje się takiej tematyki to coś w tym musi być. Poza wszystkim Kącki w dosyć ordynarny, bo odzierający ze złudzeń sposób przedstawia nasze polskie piekiełko. Świat celebrytów, blasku fleszy, polityki, marzeń, mrzonek i innych ułudnych elementów życia na pokaz. Jest to odrażające. A jednocześnie tak mogą wyglądać kulisy brukowców i mediów w ogóle. Byle by cena, jaką przychodzi zapłacić za bycie na szczycie, nie okazała się zbyt wysoka...

Polecam zapoznanie się z tą nowością. Premiera książki była 29 marca. Jest to temat nie tyle ważny, ile szokujący, śliski, nieoczywisty. Dajcie znać w komentarzach co Wy sądzicie.

----------------------------
Za możliwość przeczytania i zaopiniowania książki dziękuję raz jeszcze Wydawnictwu ZNAK literanova


Miłego zaczytania!
J.

sobota, 29 kwietnia 2017

RECENZYJNA SOBOTA Drag Adikt

Depresja. Słowo, które pojawia się w około kilka razy dziennie. Ale czy my tak do końca zdajemy sobie sprawę, co oznacza być chorym na depresję? Czy potrafimy sobie wyobrazić, że ktoś żyjący obok nas jest chory na depresję? Ta bardzo zdradliwa choroba, czyha czasami za drzwiami, warto szeroko otwierać oczy, żeby w porę się zorientować, że coś może być nie tak... Zapraszam na spotkanie z Dragiem, chłopakiem bez imienia, który żyje w świecie depresji.


DRAG

Kiedy zobaczyłam opis na okładce, a w nim zdanie: "Nie zamierzam nikogo oszukiwać. Po przeczytaniu pierwszego rozdziału, wszystko o czym pomyślisz upadnie", widziałam, że nie będzie to zwyczajna książka o osobie walczącej z depresją. Temat jednostki chorobowej, jaka nazywana jest też potocznie smutkiem, czy melancholią i z tymi stanami jest mylona, to ważny w dzisiejszym świecie problem, który dotyka wielu współczesnych ludzi. Autor, Tomasz Górski sam jest młodym chłopakiem (rocznik 94), któremu depresja odebrała wiele możliwości w życiu. Opowieść o Dragu to jego debiut. Dlatego też z tych kilku powodów musiałam sięgnąć po tę lekturę.

Poznajemy Draga, młodego chłopaka bez imienia. Zwraca się tak do niego nawet matka. Zagubiony w świecie próbuje znaleźć dla siebie taką jego wizję, aby wszystko o czym rozmyśla miało sensowność. Spotyka na swej drodze Martę, dziewczynę z którą dzieli swoje rozterki. Niestety nie wszystko wydaje się być proste, pewnego dnia świadomie wpada pod koła pędzącego pojazdu... Opis wypadku, jego odczuć, a także poglądu na to, że po prostu musiał się tam znaleźć zmienia perspektywę myślenia. W momencie wypadku doznajemy razem z nim szoku i od tej pory już nic nie wygląda tak jak by się mogło wydawać. Po wyjściu ze szpitala chłopak przystaje na prośbę dziewczyny i wyruszają w podróż pociągiem w nieznane. Wsiadają do przedziału i zaczynają poznawać przypadkowych pasażerów. Rozmowy z nimi, to zapis myśli, światopoglądu, oglądu na rzeczywistość, to rodzaj przedstawienia swojego świata wewnętrznego, aż do momentu, kiedy jawa zaczyna mieszać się ze snem, a pewnego dnia zamiast w chacie u nieznajomego Drag budzi się w szpitalnym łóżku oddziału psychiatrycznego...

" Zmiana boli bardziej niż strata. Pijąc tę herbatę, nie czułam, że jej nie ma, czułam wyłącznie zmianę. I pomyślałam, że muszę przywyknąć do nowego. Nie chciałam tego robić. (...) Ale to tylko herbata, przerwałem. Tak, ale piję ją codziennie. Słuchaj, stabilizacja jest zła. Ale stabilizacja w prostocie może być niedoceniona. Na prostocie budujemy trudności."                                                                                            (s. 32)

DEPRESJA

Choroba opisana w sposób przemyśleń, a właściwie filozoficznych wywodów dotyczących poglądów na dane rzeczy, zjawiska, zagadnienia, pozwala na wniknięcie do świata wewnętrznego bohatera i poznania go niemal od tkanki. Depresja nie jest tematem łatwym. A sama choroba jest skomplikowana nie tylko poprzez objawy, przebieg, ale także przez spychanie jej na bok, niedostrzeganie w porę i robienie z niej w dyskursie społecznym sposobu nie radzenia sobie z życiem, co w ogólnym wydźwięku powoduje, że lepiej nie widzieć, nie słyszeć i się nie przyznawać. 

W jednej sekundzie zdajesz sobie sprawę, że plany na przyszły tydzień są już nieaktualne, że wypadałoby zająć się czymś innym. (...) Nagle zdajesz sobie sprawę, że wszystko, co było wcześniej, przestało istnieć i że w twoim życiu każda drobnostka stawała się punktem wspólnym. A najgorsze jest to, że nie istnieje przyszłość odległa."                                                                                                                                  (s. 123)

Tomasz Górski, młody człowiek sam przez to przechodził. Choroba kilkakrotnie odwiodła go od studiów. Nie pozwoliła na normalne życie, ale doprowadziła tym do napisania książki. Książki nie łatwej, książki zawiłej w swej konstrukcji, przekazie i treści. Tutaj nic nie jest po prostu. Tutaj świat rzeczywisty miesza się z wyimaginowanym, skrzywionym przez chorobę i wizją czegoś idealnego. 

Czytając "Drag Adikt" łatwo weszłam w historię opowiadaną, ale tak naprawdę dopiero w drugiej części zaczęłam rozumieć, o co tak rzeczywiście tutaj chodzi. Opowieść Draga to zawiały stan umysłu, dyktowany wizją jaką dyktuje choroba. Pomimo tego, że po skończonej lekturze wiem, co autor miał zamiar przekazać, to mam wrażenie, że nie wszystko w tej opowieści zrozumiałam. Trochę mnie przerosłą skala problemu. Nie wiem, czy to dobrze, czy to źle, bo z jednej strony może to być ogromnym atutem tej książki, przecież skłania do refleksji, ale z drugiej może być po prostu świadectwem tego, że coś w tej opowieści do końca nie zagrało. 

"Albo teraz, albo nigdy. Jest w tym szczypta racji. My, ludzie, żyjemy trochę tak, jak gdyby życie można było powtórzyć. Lekceważymy teraźniejszość, jakby była dostępna w sklepie, za okazaniem dowodu. Nie ta, to inna. Mamo, popełniłem błąd, ale nie martw się, kupię sobie nową teraźniejszość, w sklepie i drugi raz nie zrobię tego samego. Może w sklepach powinno się handlować przyszłością i przeszłością? Tanio sprzedam lekką przyszłość! Panie, kup pan! Takiej przyszłości nie znajdziesz nigdzie indziej. Warto, brat zachwalał! Sam kupiłbym sobie taką, ale jeszcze mnie nie stać."                (s. 198) 
Osobiście polecam zapoznanie się z prozatorskim zapisem przeżyć osoby chorej na depresję, myślę tutaj zarówno o bohaterze, tytułowym Dragu, jak i autorze. Jest to ciekawy debiut warty zauważenia, bo temat jakim jest depresja również na szeroką uwagę zasługuje. 

----------------------------
Za możliwość przeczytania i zaopiniowania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res 

piątek, 28 kwietnia 2017

RECENZYJNY PIĄTEK Na zawsze...

Zapowiadana trzecia recenzja cyklu "Uwikłani" Laurelin Paige. Książki przeczytała i zaopiniowała dla Was Agnieszka z Różowe Recenzje. Miłego zaczytania!

-----------------------------------------

Spotkanie pięknej Alayny i seksownego Hudsona dało początek wszechogarniającemu pożądaniu i wielkiej namiętności.
Bycie w związku okazało się jednak dla tych obojga niemałym wyzwaniem. Ostatnie wydarzenia spowodowały, że ich poczucie wzajemnego zaufania zostało poważnie nadszarpnięte. Wspólnie więc postanawiają, że jednym sposobem na to, aby utrzymać ich relację, jest zasada otwartych drzwi, szczerość i uczciwość. To na pewno nie będzie dla nich łatwe, ale zarówno Alayna, jak i Hudson z całych sił pragną być razem. Ich uczucie rozkwita, a oni sami z optymizmem zaczynają patrzeć w przyszłość.
Jednak i tym razem dadzą o sobie znać mroczne sekrety z przeszłości. Złożone obietnice zostaną złamane, Alayna zaś odkryje, że Hudson nadal skrywa przed nią ogromne tajemnice – tajemnice, przez które przyszłość ich związku stanie pod ogromnym znakiem zapytania.                                                                                                         <z okładki>


"Uwikłani. Na zawsze" to już ostatni 3 tom serii Laurelin Paige. O ile dwa pierwsze tomy były według mnie fantastyczne, o tyle ostatni bije je na głowę, pod względem akcji, utrzymywania napięcia i stylu. 
Autorka ma na swoim koncie wiele książek z gatunku romans oraz erotyk. Niedawno premierę miał "Pierwszy dotyk" Laurelin Paige, na którego przeczytanie czekam niecierpliwie. 
Alayna jest młodą i piękną 26 - letnią kobietą, jest także menadżerem w nocnym klubie Sky Launch, którego to właścicielem jest nie kto inny, jak miłość jej życia, Hudson.
Oboje borykają się ze swoimi demonami z przeszłości, które niejednokrotnie kładą cień na ich związek. Wiadomo, że szczerość i zaufanie w związku to podstawa jego budowania. 

"Ale jesteś tym, kim jesteś. To nie zniknie. Jeśli nie potrafisz podzielić się tym, kim jesteś z ludźmi, którzy cię kochają, to może oni cię tak naprawdę nie kochają."

Zarówno Hudson, jak i Alayna dochodzą do wniosku, że muszą się starać więcej ze sobą rozmawiać, zacząć sobie po prostu ufać. Jednak w życiu codziennym, jak się okazuje wcale nie jest to takie łatwe i proste. Dodatkowo przybywa wzajemnych oskarżeń i podejrzeń. A misternie budowane fundamenty związku zaczynają drżeć w posadach. Alayna codziennie odkrywa nowe tajemnice z przeszłości Hudsona. Czy wszystkie będzie w stanie mu wybaczyć?

"Uwikłani. Na zawsze" to nie tylko romans czy erotyk. Autorka stara się nam ukazać ogrom rzeczy ważnych w każdym związku. Mimo, iż bardzo byśmy chcieli by było pięknie i różowo, to rzadko kiedy tak właśnie jest. Prawdziwy związek to nie tylko seks i czułe słówka, to wzajemne zrozumienie, zaufanie, wspólne rozwiązywanie problemów, to radzenie sobie z szarą rzeczywistością dnia codziennego. Czy Alayna jest na to wszystko gotowa? A może ważniejsze pytanie, czy Hudson otworzy się na tyle, by stworzyć szczęśliwy i trwały związek z Alayną? Czy była tylko kolejnym wyzwaniem w jego chorej grze?

Uwielbiam styl Laurelin Paige, z każdą książką mnie coraz bardziej zaskakuje. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Książkę czyta się bardzo szybko, żal ją odkładać choćby na chwilę. Akcja trzymająca nas w napięciu trwa do ostatnich stron,a czytelnik nie wie do końca czego się spodziewać. Bohaterowie są świetnie wykreowani. Doskonale poznajemy ich charaktery, ich mocne i słabe strony. Nie ma niedopowiedzeń, wszystko jest dla nas czytelników jasne i klarowne. Warto także wspomnieć i złożyć ukłon Wydawnictwu Kobiecemu za piękne i spójne okładki całej serii. 

Polecam całą serię przedstawicielom obojga płci, to rewelacyjna lektura na wieczór, z nastrojową muzyką w tle i gorącą czekoladą w kubku, lub lampką czerwonego wina. Ja tymczasem odkładam ostatni tom na półkę, i czekam na "Pierwszy dotyk" Laurelin Paige, a sama autorka zostaje wpisana na moją listę ulubionych pisarzy. 

Moja ocena 9/10
Tytuł: Uwkiłani. Na zawsze
Autor: Laurelin Paige
Ilość stron : 464
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

-----------------------------------------
Za możliwość zrecenzowania trzech tomów serii "Uwikłani" Laurelin Paige dziękujemy Wydawnictwu Kobiecemu

czwartek, 27 kwietnia 2017

RECENZYJNY CZWARTEK Obsesyjnie...

Dziś zapraszamy razem z Agnieszką z Różowe Recenzje zapraszamy na recenzję drugiego tomu serii "Uwikłani".

------------------------------------------

Do tej pory Alayna Withers wchodziła z mężczyznami w niezdrowe relacje, przez które popadała w chorobliwe obsesje. Wszystko zmieniło się, kiedy swe serce otworzył przed nią zabójczo przystojny miliarder Hudson Pierce. Od tej chwili Alayna czuje ogromną determinację, aby pokonać wszelkie przeszkody stojące na drodze do ich szczęścia i stworzyć stabilny związek oparty na głębokim uczuciu.

Chociaż Hudson i Alayna zostają oficjalnie parą i nie muszą już przed kimkolwiek niczego udawać, wkrótce na jaw wychodzą mroczne sekrety mężczyzny. Dawne problemy wciągają bohaterów w skomplikowaną sieć nieporozumień, które doprowadzają do zburzenia długo budowanego zaufania i poczucia bezpieczeństwa.

Zdesperowana Alayna zwraca się o pomoc do Celii – kobiety, która kiedyś sporo namieszała w życiu Hudsona. Konsekwencje tej decyzji będą bardzo poważne, zwłaszcza że na horyzoncie pojawi się jeszcze jedna kobieta, która zawalczy o serce Hudsona.

Czy kochankowie zdołają wreszcie poskromić demony przeszłości? Czy uda im się stworzyć udany związek i odnaleźć w swoich ramionach szczęście i zrozumienie?
                                                                                                                                  < z okładki>


"Uwkiłani. Obsesja" Laurelin Paige to drugi tom serii z gatunku literatury erotycznej. Jeśli nie czytaliście "Pokusy"  radzę Wam szybciutko uzupełnić te braki, ponieważ jest to jedna z lepszych serii. O ile tom I początkowo sprawiał mi trochę trudności ( co bardzo szybko zresztą się odmieniło) to tom II pochłonął mnie bez reszty od pierwszych stron.

Laurelin Paige ma na swoim koncie kilka powieści z gatunku romans i erotyk. Osobiście uważam, że osiągnęła perfekcję w  tej dziedzinie literatury. Jej powieści są przesycone miłością, seksem i całym wachlarzem emocji, których dostarcza lektura.

Alayna Withers jest młodą, piękną i inteligentną kobietą, walczy z chorobą o podłożu psychologicznym, a mianowicie obsesyjną i chorobliwie zazdrosną miłością. Udaje jej się okiełznać swoje uczucia, myśli i zachowania. Ciężko nad sobą pracuje. Będąc w związku z Hudsonem stara się, aby ich życie nie zostało naznaczone jej chorobą. I mimo, iż Hudsonowi nadal dużo brakuje do romantycznego chłopaka i ideału,  ich związek ma wszelkie predyspozycje do tego, aby wbrew wszystkim i wszystkiemu istnieć naprawdę. Tylko co zrobić kiedy nagle w takim trudnym związku zaufanie zostaje nadszarpnięte? Jak wierzyć i ufać drugiej stronie jeśli nie ma w nim szczerości i uczciwości? Jak nie dać się porwać ponownie przez demony przeszłości, swoje obsesje przyzwyczajenia i lęki ? Czy naszym bohaterom uda się przetrwać te trudne chwile, czy lepiej będzie jeśli każde pójdzie w swoją stronę?

„Jesteś moja. A ja jestem twój. A to oznacza, że jestem z     tobą związany pod każdym względem i w każdej sytuacji. Na dobre i na złe. Jeśli tego nie widzisz, to nie mamy szans”.

Obydwie postacie mają za sobą ciężkie przeżycia, trudne okresy i wspomnienia, z którymi muszą się borykać na codzień. Muszą nad sobą pracować, aby nie popaść znów w obsesje. To nie jest łatwe. Zwłaszcza, że w pobliżu są osoby, które chętnie doprowadziłyby do zakończenia tego romansu.

Książkę czyta się niezwykle szybko i przyjemnie. Być może jest to spowodowane tym, że tym razem autorka mniej skupiła się na psychice Alayny i Hudsona, a zdecydowanie więcej uwagi poświęciła ich wzajemnym relacjom i emocjom . Związek bohaterów jest niezwykle trudny a Laurelin Paige pokazuje nam, jak wielką wartość mają uczciwość i zaufanie do partnera. Bez tego żaden związek nie ma szans.

Uwielbiam styl autorki, która z każdą następną stroną rozwija swoje skrzydła. Jej postaci są tak rewelacyjnie wykreowane, że wcale nie mamy wrażenia, że czytamy książkę. Uczestniczymy w ich życiu, przeżywamy ich problemy i rozterki. Za to należy się Laurelin Paige ogromny szacunek. I mimo, iż książka jest z gatunku erotyków, nie odczuwa się jego nadmiaru, a sceny namiętności może i się powtórzę, ale są napisane pięknym językiem, delikatnym aczkolwiek mocno działającym na wyobraźnię.

Książka nie ma określonego odbiorcy, nie ma przedziału wiekowego ani też oznaczenia płci. Jeśli więc macie ochotę na gorący romans, a przy tym oczekujecie czegoś więcej od książki niż tylko "żyli długo i szczęśliwie" ta lektura zdecydowanie powinna Wam przypaść do gustu. Ja jestem oczarowana i zachwycona zarówno tomem I I jak tomem II Uwikłanych. I już nie mogę się doczekać, aż zacznę tom III.

-----------------------------------------------
Za możliwość zrecenzowania serii "Uwikłani" dziękujemy Wydawnictwu Kobiecemu



środa, 26 kwietnia 2017

RECENZYJNA ŚRODA Na pokuszenie...

Kochani, jak wiecie lub też nie zniknęłyśmy na trochę z powodu choroby, wirusów i takich tam około zdrowotnych nieprzyjemności, ale wracamy i od razu mamy dla Was sporo recenzji, czyli książki, książki, książki! Na początek maraton trzydniowy, czyli codziennie recenzja nowego tomu serii "Uwikłani" Laurelin Paige. A w weekend dwie kolejne recenzje. Czyli nadrobimy czas zagubiony :-) Zapraszam na pierwszy wpis, czyli recenzję tomu "Pokusa". Całą serię przeczytała i zrecenzowała dla Was Agnieszka z Różowe recenzje. Wspierajcie ją, bo warto! Miłego zaczytania!

----------------------------------
Młoda, piękna i niezwykle inteligentna Alayna Withers właśnie obroniła tytuł MBA na prestiżowej nowojorskiej uczelni. Pracuje w klubie nocnym i marzy o awansie na stanowisko menedżera. Z mocnym postanowieniem stara się trzymać z dala od mężczyzn wyzwalających w niej chorobliwą obsesję miłosną, przez którą popadła w problemy z prawem.
Alayna jest pewna, że nic nie jest w stanie zakłócić jej doskonałego planu. Nie przewidziała jednak, że na jej drodze, w najmniej oczekiwanym momencie, stanie diabelnie przystojny miliarder Hudson Pierce – nowy właściciel klubu nocnego, w którym pracuje Alanya. Mężczyzna od pierwszych chwil zawładnie sercem kobiety, która nie będzie potrafiła oprzeć się wszechogarniającemu pożądaniu.Wkrótce Hudson składa Alaynie propozycję nie do odrzucenia. Wybuch namiętności między nimi sprawi, że kobieta ulegnie zmysłowemu uczuciu, budząc głęboko skrywane grzechy przeszłości. Nie tylko swoje…
Czy mroczna przeszłość kochanków przeszkodzi im w walce o wspólną przyszłość?
                                                                                                     <opis z okładki>


Na tę pozycję miałam ogromną ochotę już dłuższy czas. Brakowało mi jednak ostatniego tomu. Po skompletowaniu całej serii od razu sięgnęłam po tom 1 czyli Pokusa. Z samą autorką Laurelin Paige nie miałam wcześniej przyjemności się spotkać podczas moich literackich przygód. Autorka ma na swoim koncie wiele powieści z gatunku literatury erotycznej oraz romans. Do czytania zabrałam się z wielkim entuzjazmem i podekscytowaniem. 

Alayna Withers jest młodą kobietą, piękną i inteligentną. Zdobyła dyplom MBA i mogłaby być menadżerem i zarabiać krocie, gdyby tylko chciała. Ona swoje życie poświęciła jednak pracy w nocnym klubie Sky Launch, gdzie wśród personelu i klientów czuje się jak w domu. Alayna po śmierci rodziców pozostawała na utrzymaniu swojego brata Briana. Jednak kiedy jego żona spodziewa się dziecka,  informuje siostrę, że dalsze jej utrzymywanie nie wchodzi w grę. Dziewczyna jest totalnie załamana, ponieważ została sama z ogromnymi kredytami studenckimi do spłacenia. I jakby tego było mało jej umowa na wynajem mieszkania wkrótce się kończy , a jej nie stać na tak wysoki czynsz. Alayna ma także chorobliwą obsesję miłosną, przez którą ma na swoim koncie poważne problemy z prawem. Terapie łagodzą jej odczucia jednak nie na długo, a piętrzące się zmartwienia i kłopoty nie służą jej wcale. 
Hudson Pierce to młody, niespełna 30- letni miliarder. Jest bardzo przystojnym i opanowanym mężczyzną, lecz i on skrywa  mroczną tajemnicę o swojej przeszłości. Jako nowy właściciel klubu, w którym pracuje Alayna ma wobec niej swoje plany.  
Składa więc Alaynie propozycję dosyć specyficznego układu. Chociaż Alayna zdaje sobie sprawę jakie kłopoty mogą wyniknąć z tej umowy, decyduje się na nią, aby udowodnić bratu,że jest w stanie zadbać o siebie. A sam „Garniak" jak w myślach nazywa Hudsona nie jest, aż tak przerażający jakby się mogło zdawać.

"...każda podróż zaczyna się od małego kroku- nawet ta, której nie powinniśmy odbywać."

Mimo iż początkowo styl autorki niezbyt mi odpowiadał i wydawał się mało dojrzały to  jednak, kiedy już przebrnęłam przez około 120 stron nastąpił totalny zwrot w akcji i stylu Laurelin Paige, a książka pochłonęła mnie bez reszty. Sceny erotyczne w powieści są opisane w sposób bardzo finezyjny, jednak zdecydowanie działają na wyobraźnię. Bohaterowie nie są wyidealizowani. Mają problemy , z którymi muszą sobie poradzić. Jak każdy z nas.
Książka nie jest na pewno z tych górnolotnych, niemniej czyta się ją bardzo przyjemnie.
Każdy kto lubi gorący romans, bohaterów zdecydowanie niesztampowych  oraz mroczne tajemnice, znajdzie w tej książce coś dla siebie.

Moja ocena: 8/10
Tytuł: Uwikłani . Pokusa . Tom 1 serii "Uwikłani"
Autor: Laurelin Paige
Ilość stron: 360
Wydawnictwo : Wydawnictwo Kobiece

-----------------------------------
Za możliwość zrecenzowania pierwszego tomu jaki i pozostałych dziękujemy Wydawnictwu Kobiecemu

wtorek, 18 kwietnia 2017

RECENZYJNY WTOREK itd. itd. itd

Pokolenie młodych ludzi, przed którymi stoi świat otworem. Ogrom możliwości i tym samym brak pomysłu na siebie, zagubienie w przestrzeni w poczuciu własnej wartości. Taki jest Karol, bohater i narrator w książce "I tak dalej" Wiktora Orła. Do czego go to wszystko doprowadzi i jakie niebezpieczeństwa na niego czyhają w miejskiej dżungli? Zobaczcie sami. Zapraszam na recenzję razem z Wydawnictwem Novea Res.  


Do czego prowadzi zagubienie i zbyt duże możliwości co do własnych ograniczeń? Odpowiedź jest prosta, choć jak dla mnie nie oczywista. Karol, młody chłopak wszystkie swoje oszczędności, a nawet kredyt i debet na karcie inwestuje w... narkotyki, alkohol i wszelkiego rodzaju używki. Upadla się bezustannie, jego czas wypełniają imprezy, alkoholowe libacje, narkotykowe zjazdy. I tak od kaca do kaca. 

Chłopak jest tak zajęty brakiem zajęć, że przegapia chorobę swojej matki, nie odpowiada na jej prośby, a tym samym prawie przegapia jej pożegnanie. To jak wygląda jego świat jest przerażającym bełkotem, bo przez pierwsze 80 stron książki czasami ciężko rozgryźć co jest prawdą, co jest snem, narkotykowe halucynacje przeplatają się z rzeczywistością. Dla zobrazowania poziomu upodlenia jest przykład wyjścia do sklepu monopolowego w zimę w samych bokserkach, w dodatku rozerwanych w kroku (SIC!).

Sytuacja nieco się odmienia, gdy za sprawą przypadkowo poznanej dziewczyny Karol wraz z kolegą z bloku wzbogacają się o kilka tysięcy złotych. Chłopaki postanawiają za te pieniądze zaszaleć i pojechać zabalować gdzieś za granicę. Ich wybór pada na Maltę. Tam poznają kolejnych przypadkowych ludzi. Parę z Polski, która nie mając pomysłu co robić w życiu postanawia jeździć po krajach turystycznych i pracować co sezon w innym miejscu. Jak się okazuje, również w ich życiu poziom zagubienia jest zdecydowanie wyższy niż pierwotnie mogłoby się wydawać. Pozory mylą, a dwuznaczna sytuacja w jakiej się znajdują zmusza Karola i jego kolegę do powrotu. Tutaj ich podróż się kończy...

Muszę się przyznać, że po raz kolejny zostałam zaskoczona. Książka Wiktora Orła mnie zmyliła. Spodziewałam się zapisu uczuć wewnętrznych uzależnionego, zagubionego chłopaka, a dostałam bardzo głęboką opowieść o poważnym problemie, jakim jest zagubienie i brak pomysłu na życie przy ogromie czyhających łatwych pokus. 

"I tak dalej" jest dramatyczną opowieścią o wizjach jakich lepiej nie doświadczać na własnej skórze. Ja nie miałam w swoim życiu styczności z tym środowiskiem, spotykałam osoby uzależnione, ale nie do końca wiedziałam jak wygląda świat ich oczami. Teraz, po lekturze książki Wiktora Orła trochę mi się rozjaśniło. Książka wzbudza mój wewnętrzny sprzeciw, bo ja nie chcę wierzyć w taki świat. Choć z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że takie sytuacje mają miejsce często za ścianą. 

Nie mogę polecić tej książki każdemu. Bo co bardziej wrażliwi czytelnicy mogą mieć problem, żeby przez nią przebrnąć. Zdecydowanie nie jest to prosta opowieść, jest to zapis stanu w jakim chyba nikt nie chciałby się znaleźć. Natomiast jest to warta uwagi małą książka o wielkim problemie.

------------------------------------
Za możliwość przeczytania książki "I tak dalej" , której autorem jest Wiktor Orzeł dziękuję Wydawnictwu Novea Res  




sobota, 15 kwietnia 2017

WEEKEND Z KSIĄŻKĄ Bonus "W kręgu księżniczki" Jean Sasson

Kochani, w ten weekend zostawiam Was z książką, która premierę miała 13 kwietnia. Dzięki uprzejmości ZNAK literanova przedstawiam zbiór cytatów z książki. A już niedługo będzie konkurs, gdzie do zdobycia będzie jeden egzemplarz od Wyd. Znak literanova, wypatrujcie!










---------------------------------------------------------------

Polecam sięgnięcie po tę książkę. A może już ją znacie?
Pozdrawiam i życzę Radosnych Świąt!
Joanna

wtorek, 11 kwietnia 2017

RECENZYJNY WTOREK To co w życiu się liczy

Życie to nie jest babeczka z lukrem w kolorze pastelowym na pięknie podanej tacy. Życie nie rozpieszcza, a nawet jeśli to są to tylko momenty. Ktoś kiedyś powiedział, że wszystko co smutne, złe i bolesne spotyka nas w życiu po to, byśmy wiedzieli też o tych dobrych chwilach. I o tym jest książka Przemysław Piotra Kłosowicza "Zdobywcy oddechu". Zapraszam na recenzję razem z Wydawnictwo Novea Res.


Było ich trzech. Trzech mężczyzn, każdy inny, każdy choruje na życie, każdy za czymś tęskni, czegoś pragnie i czegoś oczekuje. Połączyła ich wspólna podróż, a właściwie to znalezienie się w jednym autobusie komunikacji miejskiej. 

Wiktor, wykładowca wyższej uczelni. Nie robi w życiu tego co chcę, bo chciał być pisarzem. Ma żonę, którą kocha i syna, który jak to powiedział "mi nie wyszedł". Chłopiec jest wyrzutem sumienia mężczyzny, jest chory na Zespół Downa. Wiktor ma bardzo pesymistyczny pogląd na rzeczywistość, ma stany depresyjne.

Piotr, ma 27 lat, i uciekł z rodzinnego domu na wsi do dużej metropolii. Powód był całkowicie nieoczywisty, a jednak prozaiczny, jest homoseksualistą, który w hermetycznej społeczności został by zlinczowany, zaszczuty i wyklęty. W dużym mieście ma szansę "zgubić się" w tłumie. Żeby było śmieszniej, udaje chłopaka swojej koleżanki, która też nie ma szczęścia w miłości, a chce uniknąć kolejnych pytań rodziców, którzy mają ją odwiedzić. Para przyjaciół również wsiada to autobusu krakowskiego mzk.

Trzecim bohaterem jest Zbigniew. Młody, 25 letni chłopak, szukający miłości. Swoje życie traktuje jak "wyrób czekoladopodobny". Od zawsze czuł się gorszy, nikt nie potrafił wyrobić w nim poczucia wartości, tęskni za tym, by ktoś skupił na nim uwagę.

"Do tego czasu moje życie było niczym wyrób o aromacie identycznym z naturalnym. (...) Wyrób czekoladopodobny. Łamie się jak czekolada, tylko smakuje jak nieosolony popcorn. Styropian w sreberku i papierku. Ze mną było podobnie: mówiłem, jakbym żył, oddychałem, jakbym żył, tylko czułem się, jakby matka dokonała skrobanki. Życie o życiorysie identycznym z rzeczywistym. Wyrób życiopodobny."                            (s. 44)

Książka Przemysława Piotra Kłosowicza jest gęsta. Duszno tutaj od beznadziei, od pesymistycznego poglądu na rzeczywistość, na życie, na świat. Bohaterowie skupiają się na bólu duszy, na tym do czego tęsknią, czego nie udało im się osiągnąć, czego pragną, a w jakim położeniu muszą być, tkwić.

Pomimo ogromu żalu jaki się tutaj wylewa, książka ma bardzo pozytywny wydźwięk. Po pierwsze, przesłanie jakie się tutaj ukazuje, to oczywiście poczucie, że nie wszystko w życiu da się zaplanować, ale wszystko co nas spotyka ma jakiś ukryty sens. Kolejną ważną rzeczą jest potrzeba, a właściwie pragnienie miłości, miłości w pojęciu każdym od spełnienia uczuć, cielesnego, przez duchową harmonię dusz. Po trzecie jest tutaj motyw czasu, a właściwie znalezienia się w odpowiednim, lub nieodpowiednim miejscu lub czasie. Ale żeby się przekonać o co chodzi, musicie sami przeczytać.

Muszę przyznać, że "Zdobywcy oddechu" bardzo mnie zaskoczyli. Po pierwsze nie spodziewałam się, aż tak gęstej treści, stylu, językowej ciasnoty. Tutaj w każdym zdaniu jest zawarta jakaś alegoria, przerzut do następnych skojarzeń. Takiej lektury nie da się szybko i bezboleśnie przeczytać, choć ma niecałe 200 stron. Po drugie, kiedy przeczytałam w opisie o autorze przeczytałam: "Ma porażenie mózgowe i adoptowanego ze schroniska kota, choć uważa, że ten drugi fakt ma na jego życie większy wpływ", to spodziewałam się jakiejś formy zapisu i obserwacji świata osoby z nieco odmiennym postrzeganiu rzeczywistości, a tutaj mamy bardzo ciasno skrojoną dawkę literatury nasyconej emocjami.

" Gdyby tak odwrócić książki na regale w drugą stronę, grzbietami do wewnątrz, na pierwszy rzut oka stałby się jedną książką, tysiącami kartek, jedną opowieścią, bo przecież okładki to też tylko kolejne stronice. Podobnie człowiek w tłumie przestaje być jednostką, staje się kolejnym elementem wielkiej masy."                                     (s. 131)

Przemysław Piotr Kłosowicz zadebiutował "Zdobywcami oddechu" i postawił sobie wysoko poprzeczkę. Książka bardzo do mnie trafiła, ponieważ sama swego czasu wiele godzin dziennie spędzałam w komunikacji autobusowej, codziennie dojeżdżając na uczelnię i tam spotykałam wielu ludzi, którzy teoretycznie byli mi znani, bo widziałam ich każdego dnia, a jednak byli zupełnie obcy. Poza tym, czytając książkę Kłosowicza przypomniał mi się syndrom "gumowego ucha", czyli zasłyszenia tego co współpasażerowie opowiadają, jakie przeżywają dramaty, w czym uczestniczą, co myślą.

" A może to się tylko któremuś z nich przyśniło? Wszyscy mamy sny, nie wszyscy mamy dynamit. I tak nie ma szans, by wyjść z życia bez szwanku."                                 (s. 198)

Jedyne do czego mogę mieć pretensje, to zamieszczenie legendy wyjaśniającej oznaczenia poszczególnych opowieści na końcu książki! Gdyby nie opis na okładce, odkryłabym to dopiero po przeczytaniu książki, a to jednak ważny element znaczący dla odbioru całości!

Polecam Wam tę choć trudną, to ważną opowieść o ludziach spotykanych każdego dnia, nie tylko w komunikacji miejskiej, sklepie, urzędzie. To opowieść o nas wszystkich, zaklętych w trzech historia, trójki mężczyzn.

----------------------------------------
Za egzemplarz recenzyjny raz jeszcze dziękuję Wydawnictwu Novea res.
Polecam! Bo czytanie pozwala zobaczyć więcej!
J.
 

piątek, 7 kwietnia 2017

WEEKEND Z KSIĄŻKĄ Widzę przyszłość, czyli POSZERZAMY HORYZONTY

 Kolejny wpis z cyklu POSZERZAMY HORYZONTY, czyli gatunki mi dalsze, ale za to bliższe Agnieszce z Różowe recenzje. Tym razem zabierze Was w przyszłość. Przedstawiamy "Pył ziemi" Rafała Cichowskiego.
 --------------------------------------------
W XXIV wieku Ziemia umiera. W przestrzeń kosmiczną zostaje wystrzelony Yggdrasil, statek pokoleniowy, który ma zapewnić przetrwanie gatunkowi ludzkiemu. Ponad siedemset lat później para nieśmiertelnych istot, techniczno logicznie podrasowanych Ziemian, wraca na błękitną planetę. Od powodzenia ich misji zależy ocalenie statku i wszystkich osób znajdujących się na pokładzie. Muszą odnaleźć tajemniczą Bibliotekę Snów, w której zapisano ogół wspomnień ludzkości.

Lilo i Rez podczas swej wędrówki zetrą się z prymitywnym plemieniem, którego członkowie dawno zapomnieli o dobrodziejstwach techniki. Będą się układać z samozwańczym lordem władającym wiernie odtworzoną kopią wiktoriańskiego Londynu, którego największą bolączką są morderstwa prostytutek oraz zbyt wysoki poziom edukacji wśród plebsu. Zawędrują też do Aurory, miasta gdzie barwy następnego zachodu słońca wybiera się w drodze głosowania.
Gdzieś na końcu drogi Lilo i Reza ukryta jest prawda. Ale czy warto dla niej poświęcić wszystko? Może pewnych rzeczy lepiej nie wiedzieć.




Książkę "Pył ziemi" Rafała Cichowskiego dostałam do recenzji od Wydawnictwa SQN. Jej premiera miała miejsce 29 marca 2017. Nie czytam książek z gatunku Science Fiction, jednak opis znajdujący się na tylnej okładce bardzo mnie zaciekawił. 

Rafał Cichowski zadebiutował w 2015 r powieścią "2049", za którą to też był nominowany do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla. Zdobył także z resztą w tym samym konkursie, pierwsze miejsce za opowiadanie o rodzinnym mieście, Kutnie. 

"Pył ziemi" to mieszanina gatunków literackich. Zdecydowanie nie można jej przypisać do jednej tylko dziedziny literatury. Na stronach książki ścierają się ze sobą science fiction, kryminał, fantastyka a także duża dawka humoru. 

Lilo i Rez to dwójka nieśmiertelnych istot, które przybywają na Ziemię z misją odnalezienia Biblioteki Snów. Już od pierwszych stron książka nasączona jest akcją. Kiedy nasi bohaterowie lądują na Ziemi, mimo iż są istotami o technologicznie podrasowanym systemie, od razu wpadają w kłopoty. Zdawać by się mogło, że jako obdarzeni nadludzką mocą bez kłopotu poradzą sobie z mieszkańcami Ziemi, nic bardziej mylnego.  Aby dotrzeć do Biblioteki Snów są zmuszeni do zawarcia układu z Lordem Nothingiem, samozwańczym władcą wiernie odtworzonego dziewiętnastowiecznego Londynu, gdzie zsyłani są wszyscy, którzy w jakimkolwiek stopniu zagrażają planecie. 
 
 
" - Możesz mieć rację, panie kosmito - odpowiada, skutecznie dusząc kolejny atak śmiechu. - Ale, z tego co zauważyłem, to wy potrzebujecie czegoś ode mnie, więc przestańcie mnie traktować jak idiotę. Słucham.
          -Słyszałeś o Yggdrasil? - pytam go.
           - No widzisz. Od razu lepiej."

 Lord w zamian za pomoc w znalezieniu mordercy prostytutek zobowiązuje się do zaprowadzenia ich do Aurory, miejsca gdzie znajduje się cel misji Lilo i Reza. Tajemnicza Biblioteka Snów. Od tego momentu będą zdani sami na siebie. A dostanie się do niej wcale nie będzie łatwe i proste. A może jednak?  Może komuś zależało, aby w miarę szybko udało im się stanąć na progu Biblioteki? Ale komu i dlaczego? Co z tym wszystkim wspólnego ma zaginięcie Lilo? A także czy uda ją się odnaleźć? Aż w końcu, czy naszym bohaterom uda się osiągnąć cel misji.

"Pył ziemi" to szalenie futurystyczna i śmiała wizja świata i przyszłości. Zdecydowanie odważna i niesztampowa. Historia przedstawiona na stronach powieści jest bardzo realistyczna. Zmusza czytelnika do zastanowienia się nad losami naszej planety i całej ludzkości. Całość oprawiona w dużą dawkę humoru, i nieprzewidywalność fabuły. Bohaterowie dobrze wykreowani a sama narracja sprawia, że książkę czyta się bardzo przyjemnie i szybko. Rafał Cichowski stworzył bardzo realną wizję świata przyszłości. 


" CZAS WYRÓWNUJE WSZYSTKO DO ZERA "
Książkę polecam zdecydowanie wielbicielom polskiej fantastyki oraz  science fiction. Sięgając po "Pył Ziemi" nie będziecie rozczarowani. W tej lekturze znajdziecie wszystko co najlepsze z tych gatunków.

Moja ocena 8/10
Tytuł: Pył Ziemi
Autor: Rafał Cichowski
Ilość stron : 320
Wydawnictwo :  Wydawnictwo SQN

--------------------------------------
Za egzemplarz recenzyjny raz jeszcze dziękujemy Wydawnictwu SQN.

Pozdrawiamy i do zobaczenia w przyszłości!
Joanna i Agnieszka

wtorek, 4 kwietnia 2017

WTOREK Z REPORTAŻEM Arabska księżniczka przemawia po raz kolejny

Arabia Saudyjska to kraj o pięknym pustynny krajobrazie, gdzie pośród piasków znajdziemy ociekające przepychem pałace rodziny królewskiej. Po raz kolejny Sułtana Al Su'ud przemawia, opowiadając swoją historię Jean Sasson. Jej życie to tylko wycinek całej problematycznej sytuacji kobiet w świecie arabskim. Zapraszam na przedpremierową recenzję prawdziwej historii pt. " W kręgu księżniczki".


KRÓLEWSKIE ŻYCIE

Sułtana urodziła się w królewskiej rodzinie, od wielu pokoleń mężczyźni z jej rodu rządzą Arabią Saudyjską. W poprzednich książkach ( "Łzy księżniczki", "Wybór Jasminy", "Sekrety księżniczki") Sułtana opowiadała o ludziach dookoła, którym próbowała w jakiś sposób pomóc, lub byli jakoś z nią związani. W tej opowieści arabska księżniczka bardziej skupia się na sobie. Opowiadając o sytuacji kobiet w Arabii przemyca więcej siebie. Pojawiają się tutaj jej emocjonalne rozterki na temat bezsilności wobec mnogości nieszczęść, jest tutaj wiele psychologicznych aspektów, oraz pokazane przez problemy innych własne problemy z alkoholem, co w arabskim świecie jest całkowicie nie do pomyślenia.

Jeśli jeszcze ktoś nie zna otoczenia i świata w jakim żyje księżniczka, to w bardzo niewinny sposób pokazane zostaje bogactwo, niewyobrażalny przepych i nieograniczone zasoby finansowe. Jest to zasługą autorki, która prywatnie jest przyjaciółką Sułtany od wielu lat. Dla nas, ludzi z klasy średniej w pojęciu europejskim, rażącym jest fakt, gdy sułtana wspomina, że w drodze do Stanów Zjednoczonych zatrzymaliśmy się w naszym domu w Londynie, w którym zwykle zatrzymujemy się dwa razy do roku! Albo, mąż podarował mi kartę zakupową na drobne wydatki opiewającą na pół miliona dolarów. Dla nich, arabskich szejków takie zachowanie jest całkowicie normatywne.

"- Jesteś arabską księżniczką, Sułtano - przypomniał mi Karim ze śmiechem. - Czemu usiłujesz walczyć  własnym przeznaczeniem?"                                     (s. 221)                                          

 KOBIETA W ARABSKIM ŚWIECIE

Pomimo tego, że Sułtana zna swoje położenie, a zasobność portfela pozwala jej na swobodne działania z jej opowieści wyłania się ogromny smutek. Jest osobą bardzo świadomą, ale bariera kulturowa nie pozwala jej na swobodne działania na rzecz wolności kobiet w Arabii Saudyjskiej. Przykładem jest sytuacja, gdy podczas przypadkowej wizyty świątecznej u kuzyna jej córka odkrywa pomieszczenie z prywatnym haremem. Dziewczyny tam przebywające błagają ją o pomoc, ponieważ przebywają tam wbrew swojej woli. Niestety zostały sprzedane w niewolę przez swoje rodziny, co w tamtejszej kulturze zamyka możliwości jakiejkolwiek pomocy, bo zwyczajnie nie miałyby gdzie wrócić i nie ma nikogo, kto mógłby się za nimi wstawić. Takich historii jest wiele, więcej dowiecie się z lektury. Powiem tylko tyle, że Sułtana w sposób bardzo przebiegły wykorzystuje dobroć męża i przychylność osób z jej rodziny, by w miarę możliwości pomagać osobą znajdującym się w ogromnej potrzebie.


" -Bóg właśnie po to obdarzył kobiety przebiegłością, by mogły knuć intrygi - obstawałam przy swoim. -To jedyny sposób, w jaki możemy przeciwstawić się złym skłonnościom mężczyzn."                                                                                      (s. 47)

ŁZY W PAŁACU

Książka Jean Sasson to zapis świadectwa tego, w jakim świcie żyją kobiety arabskie. W złotych pomieszczeniach po cichu płaczą z powodu swojej bezsilności pomimo nieograniczonych możliwości finansowych. Dysonanse tamtejszego świata wywołują ogromną frustrację. Dla nas jest to niepojęte, że można godzić się w imię tradycji na uniżenie, poniżenie i szarganie człowieczeństwem. Tamtejsze kobiety godzą się na wszystko, byle by tylko zachować prawa dyktowane przez koran i tradycję. 

Książkę polecam wszystkim kobietom. Uważam, że ważnym jest dostrzegać różnice kulturowe, poznawać obyczaje, nawet te najbardziej bulwersujące, bo one pokazują prawdziwe oblicze świata. Książka nie jest typową książką reportażową, jest zapisem wspomnień Sułtany, natomiast wszystkie wydarzenia miały miejsce naprawdę. 

-------------------
 Za egzemplarz recenzyjny, a także możliwość przeczytania książki przed premierą, któa będzie miała miejsce 12 kwietnia, dziękuję Wydawnictwu ZNAK literanova