wtorek, 28 marca 2017

RECENZYJNY WTOREK W pogoni za marzeniami

Och... Długo się zbierałam do tej książki, ponieważ najpierw spodziewałam się czegoś innego, po opisie wydawało mi się, że to jeszcze coś innego, wreszcie zaczęłam serię z Dziunią od trzeciej części, co w końcowym rozliczeniu nie jest ogromnym błędem. Zapraszam Was na recenzję "Wymarzonego domu Dziuni" Anny Marii Nowakowskiej, która rozpoczyna nową współpracę z wydawnictwem WaB należącym do Grupy Wydawniczej FOKSAL. Dziękuję w tym miejscu za zaufanie! 



DZIUNIA

Dziewczyna po trzydziestce, czyli jak sama siebie określa w średnim wieku :-) Jest osobą w której każda kobieta znajdzie coś z siebie. Ma męża, nie ma dzieci, mieszka w Nowych Perzach, osobliwej miejscowości, gdzie ma dom z małym gospodarstwem, nadającym się do remontu, ale jakoś tak wychodzi, że funduszy ciągle brak. Kiedy Dziunia snuje marzenia o pięknym domu nagle pojawia się cioteczka Kazia (mów mi Cassie) z Anglii, proponuje Dziuni pracę na Wyspach i wszelaką pomoc. Wszystko wygląda jak piękny sen do momentu, gdy Dziunia i jej nieudolny mąż Owca pojawiają się w Anglii.

 "Cierpię na nieuleczalną przypadłość umysłu, która w swoich objawach przypomina głupią naiwność. Gdy ktoś mnie darzy sympatią (niby kto?), nazywa tę cechę prostodusznością. Na tę wcale nie prostą duszność zostałam skazana przez jakiś wybryk połączeń nerwowych albo błąd oprogramowania - lub jedno z drugim (...) zawsze uważałam, że jeśli ludzie coś mówią (obiecują, twierdzą, opowiadają), to tak jest. (...) Osoba, która automatycznie ufa i wierzy w każde słowo, jest absurdalnie łatwą ofiarą losu, prawda? Za nic w świecie nie mogłam pojąć, jak to się robi. (...) Po co wciąż kręcić, udawać, koloryzować? Drapać się, gdzie nie swędzi, naciągać majtki przez głowę?"                                                                                                                     (s.277)

DZIUNIOWATOŚĆ

Prostota myślenia Dziuni jest cechą prostych, dobrych ludzi, ale ma też swoją słabą stronę, popycha Dziunię w manowce. Ufanie ludziom prowadzi ją w najróżniejsze sytuacje, których cwana osoba z pewnością by się wystrzegała na kilometr. I tak szybko się okazuje, że Angielski sen rozmywa się o brudne podłogi w domu ciotki, która to sprowadziła sobie Pracowitą Parę z Polski. Dziunia w zamian za mieszkanie (niewyremontowany pokój z wielkim łóżkiem przedzielonym drabiną!) w czasie wolnym od pracy ma pracować w domu. Szybko się okazało, że są służbą dla własnej rodziny, a czarę goryczy przelewa mąż ciotki Kazi, chodzący w negliży Bob. Desperacja jednak prowadzi Dziunię w nowe miejsce. Na reszcie zaczyna ogarniać tą obcą rzeczywistość w wynajmowanym domu. Od tego momentu, niby co raz bliżej marzeń o cudnym domu w Nowych Perzach, a tak naprawdę co raz dalej, bo każda nowa decyzja powoduje, że para zaczyna przesiąkać tutejszym życiem i wiąże się w nowe zobowiązania. Gdzie ich to wszystko zaprowadzi? O tym przekonacie się sięgając po "Wymarzony dom Dziuni".


ŻYCIE NA EMIGRACJI

"Wymarzony dom Dziuni" to tak naprawdę nie jest opowiastka dziewczyny o tym jaki to sobie wymarzyłam domek. To całkowicie dramatyczny obraz życia na emigracji. W żartobliwym języku kryje się tak naprawdę krzyk duszy. Bohaterka w swojej Dziuniwatej dupowatości (nie wiem czy istnieje taki słowo, na pewno w mowie potocznej) przeżywa ogromne rozdarcie pomiędzy znanym i bezpiecznym światem, a zamazanym obrazem kryjącym nową Angielską rzeczywistość. Ilość rozczarowań jest przytłaczającą, ale na szczęście "co mnie nie zabije to mnie rozśmieszy" (s. 316), jak mawia Dziunia.

 

OSOBLIWOŚCI

Spotkanie z Dziunią to dla mnie ogromne zaskoczenie. Nie znałam wcześniej tego cyklu, ani autorki - Anny Marii Nowakowskiej. Zdecydowanie jest to nowe wydarzenie na polskim rynku wydawniczym. Styl autorki, sarkastyczny, zabawny, a jednocześnie pokazujący dramatyczny  los Dziuni zasługuje na wyróżnienie. Nie spodziewałam się, że w książce o tak niepozornym tytule znajdę tyle zaskakujących mnie jako czytelnika, pozytywnych aspektów. Ogromnie polecam wszystkim, którzy są znudzeni prostymi opisami. Bo jak widać można w nieskomplikowanym języku zawrzeć skomplikowane przemyślenia na temat świata w ogóle.  

Książka zaskakuje również sposobem prowadzenia narracji i konstrukcją. Mamy tutaj narratorkę/autorkę wszechwiedzącą, przyglądającą się z boku, ale dobrze znającą Dziunię. Wypowiada się też sama Dziunia poprzez wpisy na blogu o osobliwej nazwie Dysys Ingland :-) Dla osób znających już Dziunię i jej świat autorka w pierwszej części książki przypomina w jakim miejscu jej historii jesteśmy, na końcu oględnie przedstawia co nas będzie czekało w kolejnej części. Nawet dla mnie, osoby która pierwszy raz poznała Dziunię łatwo było wejść w świat przedstawiony, a żartobliwy, uszczypliwy, sarkastyczny język tylko w tym wszystkim pomaga.

Polecam wszystkim, którzy byli na emigracji, którzy myśleli kiedyś o wyjeździe, a także tym którzy zaryzykowali i wyjechali lub zostali z jakichś powodów tu czy tam. 


-----------------------------
Za egzemplarz recenzencki dziękuję raz jeszcze wydawnictwu WaB należącemu do Grupy Wydawniczej FOKSAL  
 

5 komentarzy:

  1. Po przeczytaniu tej recenzji nie pozostaje mi nic innego jak tylko szybciutko zakupić, już nawet nie sam ten tom a od razu całą serię. Tak się nakręciłam. Ehhh przez ciebie pójdę z torbami :D pozdrawiam cieplutko :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, też mam ochotę przeczytać pozostałe i żałuję, że zaczęłam poznawać Dziunie od trzeciego tomu, ale nadrobimy, no nie? :-)

      Usuń
  2. Sam tytuł na pierwszy strzał mnie odrzucił, bo skojarzył mi się z różowym dziewczątkiem w pontonami zamiast ust i sianem zamiast mózgu. A tu niespodzianka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurcze, ale mnie zachęciłaś do tej książki! Miałam ich nie kupować, ale chyba się złamię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziunia jest fantastyczna, bo w niej zawsze znajdziemy kawałek siebie. Uwielbiam felietony Pani Nowakowskiej, humor i cięty język, jestem Jej fanka już od pierwszej ksiązki

    OdpowiedzUsuń