niedziela, 15 stycznia 2017

WEEKEND Z KSIĄŻKĄ (nie) Wigilijna opowieść

Dziś chciałam się z Wami podzielić wpisem w jakim miałam przyjemność brać udział jako gość u Magdy z bloga Skrytka na kulturę. W ramach kampanii blogerów Przeczytaj&podaj dalej stworzyłyśmy wpis tematyczny : Książka ze świątecznym klimatem.

---------->  cały tekst -------> T U T A J ! ! ! <---------------------------

Ja przekazuję Wam mój tekst o "Wigilijnych psach" Łukasza Orbitowskiego.

Jeśli spytać przypadkowych przechodniów: jaka książka kojarzy się z czasem świątecznym?, większość zapewne odpowie "Opowieść wigilijna"  Karola Dickensa. Ja też tak bym odpowiedziała, gdybym nie znała opowiadań Łukasza Orbitowskiego z klimatem świąt w tytule, choć ze świętami tak naprawdę niewiele mają wspólnego. Zapraszam do zapoznania się z "Wigilijnymi psami"

Zbiór opowiadań z młodości Orbitowskiego został niedawno ponownie wydany po dziesięciu latach od premiery. Zawiera 11 opowieści, w tym trzy nowe do tej pory nie publikowane. Mamy tutaj do czynienia z młodym, zbuntowanym, czarnowidzącym człowiekiem. Z historii przejawia się obraz świata mrocznego, gdzie pozornie nic nieznaczące wydarzenia mają drugie dno.  Łukasz Orbitowski zaczarowuje i odczarowuje jednocześnie rzeczywistość. Zajmuje się zagadnieniami legend miejskich, które mają ogromne znaczenie kulturoznawcze i poznawcze. 

Moją uwagę zwróciły dwie opowieści. Pierwsza to "Opowieść taksówkarska". Od tej pory jazda taksówką nigdy już nie będzie dla mnie normalną usługą transportową. Rzecz rozchodzi się o tajemnicze, pozornie samobójcze śmierci taksówkarzy. Wszystko jest owiane tajemnicą, nic się nie zgadza, aż do momentu kiedy pewien dziennikarz trafia na dziwne zdjęcia. Jest to historia w klimacie podobnym do opowieści miejskich o hienach cmentarnych, czy tym podobnych nadprzyrodzonych zjawiskach. Zdecydowanie pozostanie w mojej pamięci.

Nie wszystkie opowiadania są w mrocznym klimacie z duchami w tle. Tytułowe "Wigilijne psy" poruszają inne rejony psychiki i emocjonalności podczas lektury. Tutaj mamy do czynienia z obserwacją charakterologiczną bohatera. Mężczyzna doświadcza dziwnego zjawiska. Każdej wigilii do jego domu przychodzą psy, czarny i szary. 

" Dobra rodzina to taka, w której nikt nie udaje, więc siedzieliśmy smutni: ja, matka, Ewa, babcia i dwie ciotki przybyłe z miasta, by wesprzeć nas w trudnym czasie. Pieprzyć takie święta, bez ojca to ponura szopka, gdzie Herod zjada Jezusa przy trzasku opłatków. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem psy."          
           s. 193

Znając przesąd o mówiących zwierzętach o północy tego jedynego wieczoru w roku, psy stają się metaforą zwyczajów i tradycji. Z biegiem lat zaczynają się zachowywać coraz dziwniej i agresywniej. Kiedy odkrywamy alegoryczne ich znaczenie dla życia bohatera, cała opowieść staje się jedną wielką przenośnią. Bardzo trafione w mój gust czytelniczy, jeśli chodzi o rodzaj konstrukcji opowiadania.

Polecam wszystkim lubiącym opowiadania, ale także każdemu kto nie boi się bać podczas lektury, kto chciałby poznać psychikę młodego autora, ponieważ przez te teksty możemy dowiedzieć się co siedziało w głowie,a tym samym co ukształtowało późniejsze dzieła Łukasza Orbitowskiego. Trzecim argumentem 'za' jest fakt, że jest to polski autor, a kto lepiej zrozumie naszą rzeczywistość opisaną, czy zastaną niż my sami? Godne poznania i nadające się na prezent dla szerokiego grona odbiorców. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz