sobota, 7 stycznia 2017

WEEKEND Z KSIĄŻKĄ By odnaleźć siebie...

Wyobraź sobie, że jesteś kobietą, żyjącą w świecie mężczyzn, w świecie niezrozumienia, wykluczenia, dystansu i stereotypowych podziałów. Trudne? Nawet w dzisiejszych czasach wydaje się być to codziennością. Ale jeśli dodam, że sytuacja ma się do lat 60-tych, to sytuacja nieco się zaostrza. Dodam jeszcze konflikt rasowy i już mamy intrygujący obraz fabuły, który znajdziemy w "Muzie" Jessie Burton wydaną przez Wydawnictwo Literackie.


Poznajemy Odelle, czarnoskórą dziewczynę, która przyjechała do Londynu z Trynidadu, aby znaleźć lepsze życie. Pracuje w sklepie obuwniczym wraz ze swoją przyjaciółką, która niebawem ma wyjść za mąż. Odelle nie jest szczęśliwa pracując w sklepie. Marzy o pracy w gazecie, bardzo chciałaby być pisarką, jedynym pocieszeniem jest nagroda za wiersz, co było małym docenieniem i nadzieją, że jeszcze może kiedyś spełnić swoje marzenia. 

Odelle na przyjęciu ślubnym swojej przyjaciółki poznaj chłopaka, który pokazuje jej obraz. Na nim widnieje dziewczyna trzymająca głowę drugiej dziewczyny i siedzący na tylnych łapach lew (wcale nie szykujący się do skoku, jak piszą wszystkie recenzje i opisy SIC!).

" (...) po jednej stronie umieszczono postać dziewczyny, trzymającej w rękach odciętą głowę innej młodej kobiety, a po przeciwnej stronie namalowany był lew, który przysiadł na tylnych łapach, ale wcale nie szykował się do skoku. Obraz roztaczał aurę baśniowości." (s. 46)
Od tej pory akcja zaczyna się rozgrywać w dwóch przestrzeniach czasowych. Planem głównym jest Londyn, Odelle i lata 60-te, a za sprawą obrazu, który prawdopodobnie został namalowany przez hiszpańskiego artystę, przenosimy się do Hiszpanii lat 30-tych.

Co działo się później z Odelle, kim był artysta malujący obraz i co w tej całej historii robi postać szefowej Odelle Marjorie Quick musicie przeczytać sami.

Powieść jest bardzo dobrze skonstruowana. Przeplatające się plany czasowe współgrają w całej historii, przez co poznajemy całość opowieści z dwóch stron. Książka Jessie Burton jest też opowieścią o wielu problemach, choć ujętych pobocznie.

Mamy tutaj wykluczenie rasowe. Odelle przez to, że jest czarnoskóra jest traktowana gorzej. Ma ciężej osiągnąć to, co sobie zamierza, a nieufność ludzi czasem prowadzi do zdarzeń, jakie już na zawsze zmieniają jej życie. Mamy też do czynienia z segregacją płciową. Kobiety z góry były skazane na pewne zajęcia, nie mogły zajmować stanowisk mężczyzn, widać to zarówno w historii Odelle jak i Olivii powiązanej z historią obrazu. Dziewczyna wbrew woli ojca chce zostać malarką, choć zawód artysty był postrzegany jako należący do mężczyzn. Mamy tęsknoty za rodziną, mamy pogoń za marzeniami, chęć przedostania się do lepszego świata, mamy wreszcie podróż w głąb siebie, by odnaleźć to co daje szczęście.

Pięknie napisana opowieść z wieloma wątkami kulturowymi, ze sztuką w tle, z magicznym Londynem i piękną Hiszpanią. Opowieść dla każdego. to lubi dostać coś więcej niż tylko ciekawą historię.

Było to moje pierwsze spotkanie z autorką, ale po opiniach jakie zebrała jej pierwsza powieść "Miniaturzysta" na pewno sięgnę i po ten tytuł. Wam też polecam, a może już ktoś czytał, jak wrażenia?

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Litrackiemu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz