środa, 14 grudnia 2016

WTORKI Z REPORTAŻEM #11 Bajka nie tylko o Rasce

Literatura czeska ma w sobie coś tak pozytywnie innego, zakręconego i dziwnego jednocześnie, że nie sposób przejść obok niej obojętnie. Każde moje spotkanie z tą częścią świata kończy się uśmiechem na twarzy i choć czasem jest to śmiech przez łzy to pozostawia ciepło w sercu. Zapraszam na recenzję "Bajki o Rasce" Oty Pavla.


W tym szaleństwie jest metoda...

Opowieść o tej książce, którą tworzy 9 reportaży sportowych, czyli opowiedzianych w bajkowy sposób historii z życia wybitnych czechosłowackich sportowców, zacząć należy od autora. 

Ota Pavel, czechosłowacki, (urodzony w roku 1930, zmarł w 1973) przez wiele lat pracował jako reporter sportowy. Aż do momentu Olimpiady w Innsbrucku, gdzie zobaczył Diabła, w następstwie czego podpalił budynek i trafił do zakładu leczenia psychicznie chorych. Zbiór "Bajka o Rasce", jest zapisem jego wspomnień w formie psychoterapii. Mając tego świadomość i wiedzę na temat okoliczności powstania tej książki zupełnie inaczej podchodzi się i do samej twórczości Oty Pavla i do ludzi chorych na schizofrenii, czy depresję maniakalną. 

Plejada gwiazd

Zawartość tej książki to plejada gwiazd sportu lat 70-tych. Mamy tutaj tytułowego Raskę, czyli skoczka narciarskiego, mistrza kolarstwa, taternika i alpinistę, pilota, gimnastyczkę, hokeistę, biegacza. Wszystkim przygląda się obserwator wszystkowiedzący, czyli reporter spisujący wspomnienia. Dzięki tej książce można naprawdę wiele dowiedzieć się o historii sportu czeskiego. Każdy zawodnik jest wymieniony z imienia i nazwiska, dlatego warto podczas lektury wygooglować sobie ich nazwiska i doczytać kilka informacji. 

Przegląd ludzkich charakterów

Ota Pavel poprzez opowieści o sportowcach pokazuje w fantastycznie baśniowy sposób plejadę charakterów. Mamy tutaj do czynienia z ludźmi przegranymi, którzy się poddali w którymś momencie, ale też z zacięcie walczącymi o sukces. Mamy porażki i pokonywanie granic, mamy zwycięstwa i radość z wygranej. Wszystko w śmieszny sposób opowiada o ludziach.

Siła jest kobietą

Opowieścią na jaką ja chcę zwrócić szczególną uwagę to historia Evy Bosakovej, gimnastyczki, która nie potrafiła jako jedyna z całej czechosłowackiej drużyny zrobić salta w tył. Wreszcie jej się udało i zdobyła złoty medal, ale droga po niego była pokonywaniem zapory umysłowej i fizycznej.  Jest to pozytywna opowieść o tym, że jeśli się czegoś bardzo pragnie, to czasem okoliczności pomagają by ten cel osiągnąć. Ja sama miałam problem ze skokiem przez kozła, było to dla mnie niewykonalne ćwiczenie i zmora w-fu, dlatego, kiedy czytałam tę historię było mi blisko do Evy. Ja medalu nie zdobyłam i nie zdobędę, bo nie byłam nigdy zawodniczką olimpijską, ale przez kozła też nie przeskoczyłam, bo w którymś momencie odpuściłam. Ona pokonała siebie i stanęła ponad swoją poprzeczką. To jest prawdziwy sukces. Ta historia uświadomiła mi ograniczenia mojej psychiki, a taka lekcja wyniesiona z lektury to najlepsze co można w literaturze znaleźć. Bo czytanie daje wiedzę!

Polecam te reportaże, bo choć są one tematycznie skoncentrowane na sporcie, to przesłanie mają bardzo uniwersalne. Każdy, kto lubi czegoś się dowiedzieć o otaczającym świecie poprzez czytanie książek, a nie tylko poznać ciekawą fabułę znajdzie tutaj coś dla siebie. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Dowody na Istnienie

10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Oj bardzo ciekawa, zaskoczyła mnie pozytywnie, bo spodziewałam się czegoś zupełnie innego!

      Usuń
  2. Zawsze uważałam, że pracą i wytrwałością można zdziałać cuda! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z czeską literaturą miałam do tej pory do czynienia raz, za sprawą Evzena Boceka i jego "Arytokratki" i przyznaję, że to było całkiem przyjemne, lekkie doświadczenie. Kiedy zaczełam czytać Twoją recenzję, pomyślałam sobie "O nie! to nie dla mnie", aż do momentu w którym mówisz w jakich okolicznościach powstała książka. I tutaj poczułam się zainteresowana. Czesi jak wiadomo są dla nas specyficznym narodem, więc i ich książki są dla nas ciut abstrakcyjne :D Może się skuszę akurat na tą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też zainteresowała, po tym jak dowiedziałam się o jej genezie.

      Usuń
  4. Pewnie znalazlabym mnostwo odniesien gimnastycznych do siebie - jako porazki. I bym obwiniala nauczyciela za nieumiejetnosc i brak cierpliwosci niz za braki we mnie.
    Nigdy nie pomyslalam, ze na przykladzie gimnastyki mozna uczyc o zyciu,
    Swietne odkrycie, dziekuje!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nigdy nie miałam do czynienia z literaturą czeską, choć ta wygląda dość atrakcyjnie. Dobry reportaż nie jest zły, jak to mówią :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo ciekawa książka, żeby zacząć przygodę z czeskim reportażem.

      Usuń