czwartek, 22 grudnia 2016

RADOSNYCH ŚWIĄT!

Kochani, na wstępie chciałabym Wam serdecznie podziękować za każdą chwilę, jaką spędziliście ze mną. To dzięki Wam mam miliony pomysłów, tysiące inspiracji i chęci do działania. Teraz chciałam przeprosić za ciszę tutaj, ponieważ natłok zdarzeń i gorączka przygotowań przedświątecznych mnie pokonały. Będzie jeszcze niespodzianka między świętami, ale o tym później, na tę chwilę znikam i cieszę się rodzinnym czasem. Pozdrawiam Was wszystkich i życzę wszelkiego dobra na ten czas!


środa, 14 grudnia 2016

WTORKI Z REPORTAŻEM #11 Bajka nie tylko o Rasce

Literatura czeska ma w sobie coś tak pozytywnie innego, zakręconego i dziwnego jednocześnie, że nie sposób przejść obok niej obojętnie. Każde moje spotkanie z tą częścią świata kończy się uśmiechem na twarzy i choć czasem jest to śmiech przez łzy to pozostawia ciepło w sercu. Zapraszam na recenzję "Bajki o Rasce" Oty Pavla.


W tym szaleństwie jest metoda...

Opowieść o tej książce, którą tworzy 9 reportaży sportowych, czyli opowiedzianych w bajkowy sposób historii z życia wybitnych czechosłowackich sportowców, zacząć należy od autora. 

Ota Pavel, czechosłowacki, (urodzony w roku 1930, zmarł w 1973) przez wiele lat pracował jako reporter sportowy. Aż do momentu Olimpiady w Innsbrucku, gdzie zobaczył Diabła, w następstwie czego podpalił budynek i trafił do zakładu leczenia psychicznie chorych. Zbiór "Bajka o Rasce", jest zapisem jego wspomnień w formie psychoterapii. Mając tego świadomość i wiedzę na temat okoliczności powstania tej książki zupełnie inaczej podchodzi się i do samej twórczości Oty Pavla i do ludzi chorych na schizofrenii, czy depresję maniakalną. 

Plejada gwiazd

Zawartość tej książki to plejada gwiazd sportu lat 70-tych. Mamy tutaj tytułowego Raskę, czyli skoczka narciarskiego, mistrza kolarstwa, taternika i alpinistę, pilota, gimnastyczkę, hokeistę, biegacza. Wszystkim przygląda się obserwator wszystkowiedzący, czyli reporter spisujący wspomnienia. Dzięki tej książce można naprawdę wiele dowiedzieć się o historii sportu czeskiego. Każdy zawodnik jest wymieniony z imienia i nazwiska, dlatego warto podczas lektury wygooglować sobie ich nazwiska i doczytać kilka informacji. 

Przegląd ludzkich charakterów

Ota Pavel poprzez opowieści o sportowcach pokazuje w fantastycznie baśniowy sposób plejadę charakterów. Mamy tutaj do czynienia z ludźmi przegranymi, którzy się poddali w którymś momencie, ale też z zacięcie walczącymi o sukces. Mamy porażki i pokonywanie granic, mamy zwycięstwa i radość z wygranej. Wszystko w śmieszny sposób opowiada o ludziach.

Siła jest kobietą

Opowieścią na jaką ja chcę zwrócić szczególną uwagę to historia Evy Bosakovej, gimnastyczki, która nie potrafiła jako jedyna z całej czechosłowackiej drużyny zrobić salta w tył. Wreszcie jej się udało i zdobyła złoty medal, ale droga po niego była pokonywaniem zapory umysłowej i fizycznej.  Jest to pozytywna opowieść o tym, że jeśli się czegoś bardzo pragnie, to czasem okoliczności pomagają by ten cel osiągnąć. Ja sama miałam problem ze skokiem przez kozła, było to dla mnie niewykonalne ćwiczenie i zmora w-fu, dlatego, kiedy czytałam tę historię było mi blisko do Evy. Ja medalu nie zdobyłam i nie zdobędę, bo nie byłam nigdy zawodniczką olimpijską, ale przez kozła też nie przeskoczyłam, bo w którymś momencie odpuściłam. Ona pokonała siebie i stanęła ponad swoją poprzeczką. To jest prawdziwy sukces. Ta historia uświadomiła mi ograniczenia mojej psychiki, a taka lekcja wyniesiona z lektury to najlepsze co można w literaturze znaleźć. Bo czytanie daje wiedzę!

Polecam te reportaże, bo choć są one tematycznie skoncentrowane na sporcie, to przesłanie mają bardzo uniwersalne. Każdy, kto lubi czegoś się dowiedzieć o otaczającym świecie poprzez czytanie książek, a nie tylko poznać ciekawą fabułę znajdzie tutaj coś dla siebie. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Dowody na Istnienie

sobota, 10 grudnia 2016

WEEKEND Z KSIĄŻKĄ #12 Klub książki PRZECZYTAJ & PODAJ DALEJ #czytajznami

Dziś zapraszam was na świetną kampanię blogerek promującą czytelnictwo, literaturę i kulturę. Ale o co chodzi? Założycielka grupy na Facebooku Przeczytaj & podaj dalej MAGDALENA ERBEL wyszłą z inicjatywą wpisów gościnnych. Zasady są proste, trzy blogi, trzy książki (nam wyszło trochę więcej!), co tydzień nowy temat, co tydzień nowy wpis u innego gospodarza. Tym razem przyszła kolej na mnie. Zaprosiłam trzy wspaniałe blogerki, Agnieszkę z bloga Niebieski stoliczek, Iwonę z Ja -Książkoholik, oraz Karolinę z Karo. Tu pisze. Zapraszam na wpis, odwiedzajcie blogi, wpadajcie na grupę i promujcie czytelnictwo!

TEMAT: Polski autor/autorka, którego/którą warto znać/polecać.



>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Agnieszka Wojtasikhttp://www.niebieskistoliczek.pl


"Szamanka od umarlaków", Martyna Raduchowska
Jaki jest przepis na dobrego pisarza? Już podaję. Do kociołka wsypać miarkę psychologii, solidną dawkę kryminologii i dwa kawałki neurobiologii poznawczej. Do tego dorzucić garść dobrego humoru i szczyptę sceptycyzmu. Na koniec doprawić sproszkowanym trupem z szafy i przemieszać miksturę lekkim piórem, nucąc pod nosem ulubioną kołysankę. Gdyby pisarz był miksturą, mniej więcej tak scharakteryzowałabym Martynę Raduchowską, początkującą polską autorkę z trzema dobrymi książkami na liczniku.





Tak poważnie to Martyna jest absolwentką psychologii i kryminologii (Uniwersytet Walijski) oraz neurobiologii poznawczej (Uniwersytet w Yorku). Trudno chyba wybrać odpowiedniejsze wykształcenie dla pisarki kryminałów osadzonych w klimacie fantastycznym. Dzisiaj chciałabym polecić Wam przygody Idy, medium z przymusu z powieści „Szamanka od umarlaków”, które ma Pecha. Stop. Zaraz. To Pech ma Idę.





Książka sprawiła, że płakałam za śmiechu praktycznie w każdym rozdziale. Historia jest lekka, świeża i aż kipi humorem. Szanowni Państwo, chylcie kapelusze i poznajcie Idę, niemagiczną dziewczynę wywodzącą się ze starego arystokratycznego rodu czarodziejów. Magii to ona nie cierpi i unika jak ognia piekielnego. Własną „ułomność”, ku oburzeniu rodziny, wita z ulgą i kiepsko skrywanym entuzjazmem. Szkoda, że los okrutnie z niej zakpił, obdarzając w zamian zdolnością widzenia zmarłych. Przeznaczenia się nie uniknie i żadna ucieczka z domu tego nie zmieni. Wkrótce pojawia się zresztą pomoc, mentor w postaci dawno zmarłej krewnej, który ma wdrożyć dziewczynę w nowe obowiązki.


Koniecznie musicie poznać ciotkę Teklę, starowinka kompletnie podbiła moje serce! Jak tu, w takich warunkach, spokojnie studiować psychologię? Nic się nie martwcie moi mili, Martyna Raduchowska w "Szamance od umarlaków" zadbała, aby dziewczyna-medium miała odpowiednio pod górkę.





Idealna pozycja na przerwę świąteczną. Rzadko która książka jest tak lekka i do tego trzyma poziom, wartką akcję i w dodatku jest debiutem literackim (przynajmniej tym książkowym). Lektura jest częścią dylogii. Jak zakończyły się losy Idy, oraz o tym dlaczego krzaka dzikiej róży bywa krwiożerczy, możecie przeczytać w kontynuacji pt. „Demon luster”. Dobra pozycja startowa dla czytelników spragnionych solidnej dawki śmiechu.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>


Iwona Stach http://ja-ksiazkoholik.blogspot.com




Jeszcze kilka miesięcy temu siedziałabym kilka godzin nad tym, by przypomnieć nazwisko polskiego autora, którego mogłabym polecić. Teraz zajęło mi kilka godzin wybranie kogoś z długiej listy i niestety nie potrafiłam się ograniczyć do jednego nazwiska :) Wśród moich faworytów znajduje się pięciu autorów, których mogę polecić każdemu. 





Pierwszą osobą jest Natalia Sońska, młoda pisarka, studentka prawa. Jej styl pisania przemawia do mnie. Jest delikatny, lekki, plastyczny, a co najważniejsze historie są jak z bajki. Która z nas nie marzy, by mieć u swojego boku przystojnego Wiktora Olszewskiego, albo ratownika TOPR, Michała, a jako przyjaciółkę zaradną Kingę? ;) Myślę, że o tej młodej autorce usłyszymy jeszcze wielokrotnie w przyszłości, bo naprawdę dobrze rokuje ;) Prywatnie kibicuję jej, by wena zawsze jej dopisywała i powstawały bestsellery na miarę „Garści pierników, szczypty miłości” :)



Kolejnym moim typem jest ktoś, kto nie potrzebuje reklamy, bo nazwisko mówi samo za siebie. Remigiusz Mróz – doktor prawa, który poprzez swoje kryminały sprawił, że powróciłam do czytania polskiej literatury. Jego „Kasacja” wciągnęła mnie bez reszty i pochłonęłam ją w jeden dzień. Każda jego powieść jest dla mnie wyzwaniem, a zakończenia są po prostu mistrzowskie! I jeszcze ta Chyłka… Zadziorna babka, która nikomu nie odpuści (chciałabym być kiedyś takim adwokatem jak ona xd). I jak tu nie ulec Mrozomanii? :D 




Wśród moich faworytów znajduje się również Małgorzata Garkowska, która nie tak dawno, bo końcem sierpnia wydała swoją debiutancką powieść „Układanka z uczuć”. Świetna obserwatorka ludzkich zachowań, w wyniku czego powstała historia, która mogłaby się przytrafić każdemu. Jestem ciekawa kolejnej książki tej Autorki :)
Na mojej liście znalazła się również Liliana Fabisińska. Do niedawna znałam ją z cyklu powieści dla nastolatek, lecz ostatnio sięgnęłam po jej „Córeczkę” i pomimo tego, że fabuła nie była lekka, pochłonęłam książkę w kilka godzin. Styl, jakim się posługuje Autorka, jest genialny i sprawia, że jej powieści czyta się jednym tchem. Nie mogę się doczekać aż sięgnę po inne pozycje jej autorstwa. 



Ostatnią, co nie znaczy najgorszą, jest Joanna Szarańska – moje niedawne odkrycie. Pani Joasia „kupiła” mnie „I że Ci nie odpuszczę” i tak już pozostało. Komedia pomyłek, przy której nieustannie się śmiałam. Kreacja Kaliny, roztrzepanej, aczkolwiek pomysłowej niedoszłej panny młodej, która na własną rękę poszukuje złodzieja, jest niezwykle oryginalna i tej postaci po prostu nie da się nie lubić. Sama powieść jest idealna na jesienne popołudnie przy kubku gorącej herbaty. 



Mogłabym wymienić jeszcze wiele polskich autorów, którzy ostatnio mnie zachwycili, chociaż duet pisarski Waldemar Ciszak/Michał Larek z „Mężczyzną w białych butach”, Karolina Wilczyńska z cyklem o Nataszy, Joanna Opiat-Bojarska za pomocą „Gry pozorów”, czy Marcin Strzyżewski z postapokaliptyczną powieścią „Transmisja”. Polscy autorzy piszą na naprawdę wysokim poziomie i możemy być z nich dumni! :D

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Karolina Żelasko http://karopiszetu.blog.pl


„U niektórych kobiet te ich depresje, lęki, samotność i krzywdy spina od dawna gromadzona i nigdy pełnym głosem nie wypowiedziana złość w boleściwy różaniec wypłakanych i nie wypłakanych łez, u innych powróz z gotową pętlą do powieszenia się, jeszcze u innych w naszyjnik z twardych korali, w którym – mówią same-chyba nam do twarzy, chodź uwiera. Takie są mniej więcej nasze sekrety”.

Szkoda, że książki Ewy Woydyłło, są tak mało popularne i nie doceniane. Ceniona doktor psychologii, psychoterapeutka. Szkoda, bo nie owija w bawełnę i mówi jak jest naprawdę. Nie ma tutaj miejsca na „pseudo motywujące cytaty”, tutaj jest samo życie, z którym czasem trudno na się pogodzić, żyć. Nasze urazy, zranienia, nasz wstyd i lęk na kartach tej książki nazwane są wprost: alkoholizm, anoreksja, bulimia, depresja, problemy z małżeństwie, lęk przed starzeniem się, samotonością. Nasze sekrety, które tak bardzo nas bolą. 

Książka nie jest łatwa, ale już po kilku stronach masz wrażenie, że znalazłaś właśnie swoją najlepszą przyjaciółkę, kogoś kto Cię rozumie, docenia, jest blisko. Nie potakuję, pokazuje też Twoje błędy, ale jednocześnie wskazuję drogę. Pokazuje źródła niektórych problemów, nie wstydzi mówić się wprost o tym co boli. Cały czas trzymając za rękę. Przeczytaj ją i podaj dalej: swojej mamie, córce, siostrze, przyjaciółce, kuzynce. Swojemu mężowi, partnerowi – bo oni tutaj też znajdą słowa dla siebie. Oczywiście o Tobie i Twoim problemie, ale nauczą się patrzeć na niego również ze swoje perspektywy. Przecież wina zawsze jest pół-na-pół. 

Niemniej jednak zanim komukolwiek ją polecisz, przeczytaj ją sama. Odkryj swoje rany, podnieść głowę, nie wstydź się, nie tylko Ty masz ten problem. Czytaj i zacznij działać, pokochaj siebie, odzyskaj swoją radość, swoje życie. „Nie zapiszę Ci tabletek. Nie będę Cię trzymać w szpitalu i nie każę Ci drobiazgowo opisywać dzieciństwa. Postaram się pomóc, żeby światło które rozbłysło w Twoich oczach, nie zgasło od razu, tylko zostało w nich na chwilę, potem jeszcze trochę, a potem coraz dłużej i dłużej.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Ja od siebie chcę zwrócić waszą uwagę na jedno polskie nazwisko. Wielki mistrz realizmu magicznego, laureat Nagrody NIKE 2007, wspaniały nauczyciel życia i obserwator rzeczywistości, autor ponad czasy w jakich przyszło mu żyć, a do tego człowiek z ogromnym poczuciem humoru i dystansem do świata. 


Twórczości Wiesława Myśliwskiego poświęciłam swój licencjat i magisterium. Mogłabym się tutaj rozpisywać. "Traktat o łuskaniu fasoli" jest dla mnie jego najlepszym dziełem w dorobku dlatego szczególnie tę książkę chcę wam polecić.

Rzecz rozpoczyna się mglistego jesiennego wieczoru. Kiedy nasz narrator siedzi w pomieszczeniu i łuska fasolę. Odwiedza go nieznajomy, swoistego rodzaju duch, alter ego, ktoś z otoczenia, w każdym razie zna go dobrze. I tak przez rozmowę z przybyszem poznajemy życie bohatera, który je podsumowuje, przewija z pamięci co lepsze, ważniejsze urywki jak kadry z filmu. 

Książka konstrukcyjne jest majstersztykiem. Stylistycznie, dziełem dla mnie doskonałym. Jest to książka mojego życia. Wzór niedościgniony. Warto ją przeczytać, ponieważ autor to jeden z wielkich współczesnych pisarzy. Jego poprzednie dzieła były również doceniane, warto wspomnieć "Widnokrąg", "Nagi sad", czy "Kamień na kamieniu". Polecam wszystkim, bo to lektura ponadczasowa. Wiesław Myśliwski w jednym z wywiadów sam powiedział, że niedawno 17 letni chłopak zachwycał się jego "Traktatem...", ale treść jest tak skonstruowana, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. 

W tym roku, na Festiwalu Języka Polskiego w Szczebrzeszynie, Wiesław Myśliwski we wspaniałej rozmowie z Michałem Nogasiem, transmitowanej nomen omen na żywo w radiowej Trójce, potwierdził, że jeszcze w 2017 roku ukaże się kolejna książka. Fragmenty zamieszczono w Gazecie Pisarzy, wydaniu specjalnym Gazety Wyborczej w maju tego roku. Załączam wspomnianą rozmowę i polecam tego autora!




>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Raz jeszcze zapraszam wszystkich kochających książki do dzielenia się pasją w grupie PRZECZYTAJ & PODAJ DALEJ, a także do odwiedzenia blogów dziewczyn.


środa, 7 grudnia 2016

WTORKI Z REPORTAŻEM #10 Schodów się nie pali

Co łączy ze sobą himalaistkę, "Piwnicę pod Baranami", braci bliźniaków, chłopca brzydkiej urody, ojca Mateusza z każdym z nas? Odpowiedzi na to pytanie udziela Wojciech Tochman w zbiorze reportaży "Schodów się nie pali".


Reportaże Wojciecha Tochmana zostały ponownie wydane po ponad 15 latach. Debiut pisarski w 2000 roku uplasował go na jednym z najwyższych stopni twórców tego gatunku. Wszystko za sprawą opowieści i sposobu ich przekazu. Czytając reportaże Tochmana, ma się wrażenie jakby stało się za plecami bohatera danej historii i szło się z nim przez wybrane momenty życia. Dzięki takiemu spojrzeniu możemy emocjonalnie zaangażować się w daną opowieść i zrozumieć z czym borykali się ci ludzie.

Dostajemy znaną już, ale zupełnie inaczej opowiedzianą historię Wandy Rutkiewicz, wielkiej polskiej himalaistki, tragicznie zmarłej podczas wyprawy w ukochane góry. Tutaj dotykamy jej życia codziennego. Możemy zobaczyć ją oczami matki i codzienności, a także zobaczyć w niezwykłym człowieku, bo ilu z nas było w Himalajach,?, zwykłe życie i problemy. To opowieść o ogromnej sile wiary w marzenia, dążeniu do celu i przezwyciężaniu granic tych zewnętrznych i tych wewnątrz psychiki.

Drugim reportażem, który zapamiętam na długo, jest historia chłopca, który rodzi się ogromnie okaleczony. Jak stwierdza położna będąca przy porodzie, nie jest podobny do człowieka. W dzisiejszych czasach tak uszkodzony płód prawdopodobnie zostałby usunięty zanim zdążyłby się urodzić, ale kiedyś nie było badań, ani nawet wiedzy na temat wad genetycznych. Jest to smutna opowieść o wykluczeniu, o stereotypowym myśleniu, o zaklinaniu rzeczywistości przez inność, o ludzkim strachu przed tym co nie znane i tłumaczeniu sobie zjawisk przez dziwnego człowieka. Ale jednoczenie jest to też opowieść o ogromnej wierze w t, że jeśli się czegoś bardzo chce to można.

Opowieści w zbiorze reportaży jest 11. Ale jak to zwykle bywa po przeczytaniu pozostają w nas te najbardziej emocjonalne opowieści. Trzecią historią na jaką chcę zwrócić uwagę jest opowieść o rodzeństwie bliźniaków, najpierw okazuje się, że zostają rozdzieleni, później jedno żyje w przeświadczeniu, że drugie nie żyje, mamy tutaj do czynienia z zamianą płci. Okazuje się, że poszukiwany od 30 lat brat jest siostrą. Dochodzi również do wątku miłości nie tylko braterskiej. Wszystko jest owiane dramatem tęsknoty za rodziną i normalnym życiem wśród bliskich, bo bliskość to podstawowa potrzeba każdego człowieka.

Reportaże Wojciecha Tochmana to również opowieść o znanych postaciach. Opowiada tutaj o Piotrze Skrzyneckim, czy Grzegorzu Przemyku. Odczarowuje mity, obala utarte i powtarzające się wątki, skupia się na człowieku, a za nim stoi jego historia. 

Zdecydowanie warto poznać, bo to kawałek polski w ciekawej książce. Również z uwagi na fakt, że jako debiut, została nominowana do Nagrody Literackiej NIKE 2001 roku, co dla reportażu było ogromnym wyróżnieniem. POLECAM każdemu, kto ma w sobie odrobinę empatii i chęci poznawania innych ludzi.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Dowody na Istnienie




piątek, 2 grudnia 2016

WEEKEND Z KSIĄŻKĄ #11 Sun of Jamaica

Jeśli Jamajka to przede wszystkim muzyka reggae, zielono, żółto, czerwone elementy ubioru, opary narkotykowych używek, egzotyczne rośliny, słońce i plaża. A w tym wszystkim oczywiście kultowa postać Boba Marleya. Brzmi jak raj dla twórców, którzy chcą poddać się natchnieniu jadą w to miejsce, tworząc tam hity list przebojów. Niestety jak każdy raj na ziemi tak i Jamajka posiada drugą stronę medalu. Prawdziwe oblicze poznamy czytając "Krótką historię siedmiu zabójstw" Marlona Jamesa. 








Marlon James swoją powieść zaczepił na wydarzeniach z 1976, kiedy to do domu Boba Marleya zakradło się nocą siedmiu uzbrojonych zabójców. Na szczęście piosenkarz uszedł z życiem, ale oprawców nigdy nie skazano. Te wydarzenia stały się początkiem pomysłu na pokazanie Jamajki i jej oblicza na przełomie 15 kolejnych lat.

Dalsze wydarzenia przedstawione w "Krótkiej historii..." to plejada bohaterów, przez których ukazuje nam się świat znany jedynie z gangsterskich filmów. Mamy tutaj do czynienia z półświatkiem przestępczym, dilerami narkotyków, bosami mafii, dziennikarza, prostytutki, dzieci żyjące w slumsach,  agentów służb CIA. Poprzez ich historie poznajemy świat słonecznej Jamajki z najczarniejszej jej strony. Gwałty, krwawe rozprawy pomiędzy mafiozami, prostytucja, wymuszenia, śledztwa, przesłuchania, relacje reporterskie, a gdzieś w tle Bob Marley nazywany śpiewakiem i jego hipnotyzująca muzyka reggae.

To wszystko sprawia, że z jednej strony świat wykreowany jest odrażający, ale z drugiej strony te dramatyczne zdarzenia opisane w książce mają taką dawkę emocjonalną, że nie sposób nie czytać dalej i dalej. 

Książka Marlona Jamesa jest pozycją, która albo przyciągnie uwagę czytelnika od pierwszych stron, albo odstręczy na dobre. Autor zadbał o to, by wydarzenia i ich bohaterowie posługiwali się też odpowiednio szorstkim językiem, co dla delikatniejszych czytelników może być pewnego rodzaju zaporą. Mamy tutaj do czynienia z dosadnymi opisami, przekleństwami, językiem środowisk narkotykowych i mafijnym. Ja jednak uważam, że warto poznawać zjawiska nie tylko przez zdjęcia z katalogów biur podróży.

"Krótka historia siedmiu zabójstw" została jednogłośnie nagrodzona Nagrodą Bookera 2015, co jest ewenementem. Między innymi dlatego też warto ją poznać. Poza wszystkim w przekonaniu i opinii świata Jamajka to raj na ziemi, ale jak każde cudowne miejsce posiada zaplecze, które ukazuje prawdziwe oblicze ukrywane za fasadą. W zderzeniu z mitologizacją tego miejsca daje to niesamowicie smutny obraz, ale jednocześnie uświadamia, że nic nie wygląda tak jak pozornie mogłoby się wydawać.

Polecam tą (nie)" Krótką historię siedmiu zabójstw" każdemu, kto śledzi wydarzenia na świecie, a także wszystkim tym, którzy chcieliby po prostu wybrać się w podróż przez kartki, bo każde zderzenie z literaturą daje nam kawałek nowej wiedzy.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu

------------------------BONUS-----------------------
Załączam wywiad z Marlonem Jamesem, który uzupełni moje skromne polecenie tej książki.


A także link do ostatniej audycji Michała Nogasia "Z najwyższej półki" dla Trójki Polskie Radio.
Booker z Jamajki - Z najwyższej półki, Michał Nogaś, Trójka Polskie Radio.