wtorek, 22 listopada 2016

WTORKI Z REPORTAŻEM #8 reprotaż z innej strony

Ten wpis reportażowy jest nieco przewrotny. Stało się tak za sprawą pewnej wyjątkowej kobiety, dla której reportaż, komentarz polityczny, a tym samym praca dziennikarki była początkiem drogi do zapisania się w historii dziennikarstwa. Dziś zapraszam na recenzję biografii "Mary McGrory" napisanej przez Johna Norrisa.


Mary McGrory, najbardziej licząca się dziennikarka amerykańska. Zaczynała od recenzowania książek (SIC!), jej ostry język i wyrazisty styl został zauważony przez szefa "The Washington Star", tym samym Mary dostała swoją życiową szansę aby zaistnieć. Dzięki swojej aparycji była jedyną kobietą,  w świecie lat 40 i 50 ubiegłego wieku, kiedy to widoczna była silna dominacja mężczyzn, którą dopuszczano do świata polityki. W roku 1954 redaktor naczelny wysłał ją do Capitol Hill na słynne przesłuchania Josepha McCarthy kontra Armia Stanów Zjednoczonych. Od tego czasu była liczącą się dziennikarką. Nie było komentarza politycznego, czy skandalu bez jej komentarza.

John Norris w książce "Mary McGrory. Pierwsza królowa dziennikarstwa" pokazuje jej pracę od drugiej strony. Nie mamy tutaj klasycznej biografii, przedstawiania dat, chronologii. Mamy za to relację z życia tej wyjątkowej kobiety. Mary pomimo swojego zaangażowania w pracę i sytuację Ameryki w ogóle była też zwyczajną "kurą domową" (przepraszam za wyrażenie, ale to obrazuje lepiej pracę w około domu, przy rodzinie, a niżeli suche stwierdzenie - była żoną). 

Dostajemy obraz kobiety na miarę swoich czasów, ale przede wszystkim ponad i wyprzedzającą epokę w jakiej przyszło jej żyć. Mary praktycznie do końca swoich dni nie spuszczała z tonu dziennikarki rasowej. Jej cięte riposty stały się czymś oczywistym i tak znaczącym, że żaden komentarz polityczny nie miał znaczenia, dopóki nie zajęła się nim McGrory.  

Mary znana była również ze swoich liberalnych poglądów. Jako zdecydowana przeciwniczka wojny wietnamskiej i krytyk polityki Nixona znalazła się na „czarnej liście” przeciwników prezydenta. Artykuły o aferze Watergate przyniosły jej nagrodę Pulitzera w 1975. Jest to dodatkowy powód by poznać kultową postać świata dziennikarskiego. Ja mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach nie zwraca się uwagi na to kto przekazuje informacje, bo ważniejsze stało się to, co to za informacja. McGrory pokazała, że osoba dziennikarza jest równie ważna jak zakres przekazywanych treści.

Książka Johna Norrisa to wspaniałe wspomnienie o wyjątkowej kobiecie, która nie bała się wyciągną rękę po swoje marzenia. Ponad wszystko, jest to pieczołowicie dopracowana opowieść, świadczy o tym rozbudowania bibliografia, mamy tutaj nie tylko cytaty z rozmów samej Mary, ale przede wszystkim przekrój przez sposób pracy reportera, warsztat i samo przygotowanie się do rozmowy. Poznajemy codzienność tego zawodu i możemy obserwować niejako z boku jak Mary radziła sobie w tym trudnym świecie. 

Polecam wszystkim pasjonatom dziennikarstwa. Jest to wspaniała lektura dla marzycieli, ponieważ pokazuje po raz kolejny, że nie warto się bać, czasem warto zaryzykować i iść w zaparte, by dojść tam gdzie się zamierzyło. Będzie to też fantastyczna pozycja dla wielbicieli biografii w ogóle, bo Mary McGrory wyjątkową na wiele sposobów kobietą, niewątpliwie była.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję kolejnemu wspaniałemu wydawnictwu, które mi zaufało: Wydawnictwo kobiece

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz