sobota, 19 listopada 2016

WEEKEND Z KSIĄŻKĄ #9 dygoczące ślady

Tym razem nie będę polecała książek w dwóch blokach polskim i zagranicznym, tak jak to robiłam do tej pory. Powody są dwa, po pierwsze przeczytałam dwie polskie książki i to o nich Wam opowiem, po drugie są to książki tego samego autora, a to spowodowało skumulowanie polskiej literatury. W tym tygodniu zapraszam do przeczytania "Dygotu" i "Śladów" Jakuba Małeckiego.




DYGOT

Jest to opowieść o losach dwóch rodzin, oraz osób z nimi związanych, które się w zaskakujący sposób, jak to w życiu zwykle bywa, splatają. Historia jest rozciągnięta w czasie na prawie 80 lat, więc jest tutaj przekrój pokoleniowy. Jakub Małecki podzielił książkę na lata w których dzieją się znaczące dla osób występujących w powieści wydarzenia. 

Z jednej strony mamy rodzinę Łabendowiczów. Los, przeznaczenie, przypadek czy po prostu życie sprawiło, że rodzina boryka się z wykluczeniem społecznym po tym, jak rodzi się białe, prawie przezroczyste dziecko. Później z biegiem lat, za sprawą ciotki z Ameryki, która przysłała artykuł na temat albinizmu na który cierpi Wiktor, wszystko zaczyna wyglądać nieco inaczej. Sama rodzina zaczyna rozumieć taki a nie inny wygląd dorosłego już wtedy chłopaka. Natomiast społeczność wiejska w jakiej przyszło im żyć nie pojmuje tego w ramach jednostki chorobowej, ale obwiniają chłopca o sprowadzenie na nich nieszczęść. Dochodzi nawet do próby pozbawienia go życia, ponieważ głęboko wierzą, że tylko jego śmierć i jego krew oczyści atmosferę ze złego ducha, którego za sprawą swojego wyglądu sprowadził do wsi.   

Druga rodzina również nie ma łatwo. Geldowie mieszkający w mieście doświadczają okaleczenia dziecka, ich córka zostaje poparzona w pożarze. Ojciec chcąc zapewnić jej normalne życie pyta o jej los kogoś na kształt wróżki, cyganki, a ta przepowiada mu, że dziewczynka założy rodzinę, ale on w zamian straci zdrowie zaczynając od wzroku. 

Fabuła jest zaskakująca w wielu miejscach. Jakub Małecki genialnie miesza wątki, tworząc konstrukcyjny majstersztyk. Sposób przedstawienia losów tych dwóch rodzin, jak również przeplatanie w drugim, trzecim pokoleniu relacji jakie wcześniej zaistniały jest tutaj niesamowite. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że jest to dzieło na miarę tego co tworzy Wiesław Myśliwski. Realizm magiczny, losy ludzkie, zależności pomiędzy miastem a wsią, pojmowanie pewnych zdarzeń w kategoriach nadprzyrodzonych. To wszystko tutaj znajdziemy. 

Dodatkowym aspektem jest tytułowy dygot. Występuje jako łącznik wszystkich osób. Każdy bohater doznaje w pewnym okresie swojego życia dygotu. Raz jest to dygot psychiczny, raz emocjonalny, raz psychosomatyczny, innym razem ktoś dygocze z zimna, czy w tańcu. Za każdym razem jest to wymowny element życia, pokazujący jak życie bywa zaskakujące.

Polecam wszystkim, którzy doceniają powieści dzięki którym można na chwilę przystanąć i zastanowić się na tym co jest dookoła nas. To rodzaj literatury pokazujący to, czego normalnie nie dostrzegamy, a co jest naszą codziennością. Zdecydowanie jest to najlepsza książka 2015 roku, aż dziwi mnie fakt, że nie została doceniona w żadnych nominacjach do Nagród Literackich. 


ŚLADY

Jakub Małecki w tym roku wydał kolejną książkę godną uwagi. "Ślady" to zbiór opowiadań, wycinków, etiud, urywków zwał jak zwał, z życia ludzi. Mamy 19 osobnych tekstów, które w ciekawy i zaskakujący sposób pokazują, że wszystko co nas spotyka gdzieś w nas głęboko zostawia jakiś ślad.

Wszystko zaczyna się od śmierci na wojnie Tadeusza. Choć fizycznie umiera od tej pory jego duch, ślad, pamięć o nim będzie żyła w życiach innych osób. Poznajemy tutaj całą tyradę osób powiązanych ze sobą w przeróżny sposób. Nie chcę ich tutaj przytaczać, ponieważ ze względu na ich krótką formę byłby to za duży spojler, ale powiem tylko, ze moją ulubioną, a raczej taką opowieścią, która została mi w pamięci jest ta zatytułowana "Cisza" o Drzypapie. Jest to historia życia chłopca, a później mężczyzny, który najpierw nic nie mówił, później krzyczał, później transformował w koksiarza z siłowni, następnie "awansował" na gangstera, który bił ludzi na zlecenie, a kiedy poznał Edytę, ekspedientkę w której się zakochał nie potrafił zorganizować siebie, zbierał się na podchody tak długo, aż ona zmieniła pracę. On jej nie szukał, zniknął. Co dalej się z nim działo? O tym sami się przekonajcie.

Książka jest również bardzo ładnie i sugestywnie wydana. Każdy kolejny rozdział jest oznaczony kropką, takim śladem, im dalej w tekst tym kropek więcej. Na uwagę zasługuje również okładka i rysunek na niej. Autorką jest Agnieszka Diesing (stworzyła również m.in. okładkę płyty zespołu LEMON "Scarlett"), jest absolutnie moją ulubioną graficzką, rysowniczką. To w jaki sposób połączyła tytuł, treść i rysunek jest niesamowicie trafne i metaforyczne. Twarz człowieka, swoją drogą podobna do twarzy autora (przypadek? :-) ) niby jest cała, ale rozpada się, tak jak potrafi się rozpaść życie człowieka w jednej chwili. W głowie jest wiele marzeń, myśli, zdarzeń, wszystko to o czym jest ta książka. Jest to zdecydowanie najlepsza okładka tego roku i moja ulubiona jeśli chodzi o okładki w ogóle.

Jakub Małecki jest polskim autorem na którego warto zwrócić uwagę. Sposób w jaki przekazuje prawdy o życiu ludzkim, to jak przedstawia przywary, nasze psychozy, społeczne determinacje i zachowania jest wyjątkowe i warto to docenić. Dawno nie czytałam czegoś takiego, jest to absolutnie mój drugi po Wiesławie Myśliwskim ulubiony polski autor. Wy też go poznajcie, bo warto, zaświadczam. A jego książki Wam to udowodnią.


P.S. Egzemplarz "Dygotu" udało mi się podpisać na Targach Książki w Krakowie. A za egzemplarz "Śladów" dziękuję wydawnictwu SQN

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz