niedziela, 23 października 2016

WEEKEND Z KSIĄŻKĄ #6 Odkrycie roku, czyli nadszedł Mróz, Pan Mróz!

Dzisiejszy wpis będzie inny z dwóch powodów. Po pierwsze napiszę Wam o książkach, które polecam na weekend, które doczytałam w weekend - dlatego też ten post tak późno się ukazuje, a po drugie ponieważ spełniam niedawną obietnicę zostawioną na Instagramie (books_subiektywnikliteracki) i napiszę Wam, co myślę, sądzę i wiem, po przeczytaniu serii Remigiusza Mroza z Joanną Chyłką i Kordianem Oryńskim. Zapraszam...

Nazwisko Remigiusza Mroza "prześladowało" mnie od początku roku. Ale jak to bywa, zawsze miałam co czytać, więc nie zaprzątałam sobie głowy. Kiedy jednak zbliżała się premiera czwartego tomu opowieści z Chyłką, a na profilu autora pojawiła się informacja o planach ekranizacji, postanowiłam, że nie ma na co czekać. Do tego internet, bookstagram i booktube rozszalał się na dobre, nazwisko Mróz było wszędzie, a poza wszystkim, argumentem "ZA" jest fakt, że to polski autor, a ja bardzo lubię czytać, znać i poznawać naszą rodzimą twórczość, bo kto lepiej zrozumie polską literaturę niż my Polacy?

Przyznaję się od razu, że nie jestem znawcą kryminałów, thrillerów. Taką literaturę czytam dla przyjemności obcowania z książką. Jest to jedyny typ literacki, który pozostaje dla mnie w sferze rozrywki, ponieważ z racji mojego skrzywienia zawodowego zwykle czytam analitycznie i interpretacyjnie. Tutaj lubię tak zwane "czytanie naiwne", to znaczy staję się dokładnie takim czytelnikiem jakiego wymyślił autor, lubię się śmiać z bohaterem, utożsamiać, bać o niego, czy nawet denerwować. Wszystkie te elementy znalazłam w serii Pana Mroza, ale zacznijmy od początku...

KASACJA

Pierwsze spotkanie z Chyłką było naprawdę mocne. Po pierwsze dlatego, że historia wciągnęła mnie bez reszty. 

AKTA SPRAWY: rzecz rozchodzi się o tajemnicze morderstwo dwóch osób na zamkniętym osiedlu. Oskarżony zostaje jednoznacznie, ponieważ wszystko wskazuje na to, że zabił tych ludzi z zimną krwią i  przez dwa tygodnie przebywał w mieszkaniu ze zwłokami, syn biznesmena Piotr Langer. Sprawą zajmuje się kancelaria Żelazny&McVay, a z jej ramienia mecenas Joanna Chyłka i jej dopiero co przyznany aplikant Kordian Oryński, nazywany przez patronkę Zordonem.

To co Remigiusz Mróz robi z czytelnikiem na kartach opowieści jest ... niesamowite, nieoczywiste, genialnie denerwujące, zaskakujące, wręcz nie da się tego opowiedzieć, to trzeba przeczytać!

Po pierwsze: dostajemy bohaterów, parę prawników. Z pozoru wiemy o nich wiele, dowiadujemy się co lubią jeść, jakim samochodem jeżdżą, jakie mają przyzwyczajenia, a tak na prawdę poza dialogowymi wymianami zdań nie wiemy o nich nic. Joannę Chyłkę można sobie wyobrazić na tysiąc sposobów. O jej zewnętrzności nie wiemy nic, poza tym, że może się podobać. Znamy za to zestaw cech charakterologicznych, co daje genialne poczucie wiedzy w całym bezmiarze niewiedzy. 

Po drugie: pomimo całej makabryczności sprawy zabójstwa, autor nie bryzga krwią po ścianach na prawo i lewo. Ja bardzo nie lubię takich dosłownych, dosadnych opisów. Tutaj równowaga pomiędzy dramatycznością, a obrazowością jest idealna. Wiemy tyle ile potrzeba, by wyobraźnia przywołała obrazy do ogarnięcia rozmiaru zbrodni.

Po trzecie: zaraz po przeczytaniu pierwszej książki z serii o Chyłce pomyślałam, że będzie to mój zarzut, ale po zastanowieniu rozumiem, dlaczego autor tak rozłożył akcję. Przez 400 stron dzieje się wiele, ale sama sprawa jest jakby pomijana, natomiast rozstrzygnięcie mamy w ostatnich 80/90 stronach. Napięcie jakie zostaje zbudowane nie pozwala oderwać się od czytania aż do punktu kulminacyjnego. Nie oznacza to, że przez 400 stron jest nudno. Przeczytajcie kilka dialogów Chyłki to zobaczycie, że z taką babką nie sposób się nudzić.

Po czwarte: Remigiusz Mróz skradł moje zaufanie po Joannie - nie Asiannie. W tym punkcie utożsamiłam się z bohaterką, ponieważ jest moją imienniczką i również nie lubię jak się mnie nazywa Aśką. Sytuacja zmieniła się trochę, kiedy poznałam powody Chyłki, ja nie mam aż takich doświadczeń za sobą, ale długo w dzieciństwie nie akceptowałam tej wersji imienia Joanna.

Po piąte: dałam się totalnie zaskoczyć autorowi na końcu. Rozwiązanie zagadki kryminalnej zmyliło mnie całkowicie. Dałam się wyprowadzić w pole, z resztą podobnie jak Chyłka i Oryński (nie lubię nazywania go Zordonem, ale to moje osobiste odczucie). Po przeczytaniu ostatniej strony uśmiechnęłam się i z satysfakcją powiedziałam, orzesz ty orzeszku! Ale numer! Panie Mróz, jesteś Pan Intrygująco Wkurzający! A później zaczęłam czytać kolejne tomy...



Ale o tym, co sądzę o dalszych częściach prawniczych opowieści napiszę wam w kolejnych wpisach, bo się rozpisałam, a nie chcę Was zasypywać elaboratami do scrollowania. Do zobaczenia jutro w kolejnej recenzji. 

Polecam Wam tą Serię, choć przekonacie się, że jest kilka zarzutów w stronę autora i bohaterów, o tym w kolejnych Mroźnych wpisach. Warto przeczytać, świetna rozrywka i doskonała opowieść  o pracy duetu prawniczego. Jeśli czytaliście napiszcie w komentarzach swoje opinie, chętnie skonfrontuję wasze zdanie z tym co ja myślę. Remigiusz Mróz - do zobaczenia na Targach Książki w Krakowie! Nie omieszkam ominąć :-)

11 komentarzy:

  1. Uwielbiam tę serię i Chyłkę :) To czysta przyjemność czytania - i o to chodzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, Chyłka to jest torpeda, bez niej te książki przeszły by bez echa!

      Usuń
  2. Z Mrozem miałam przyjemność tylko raz, czytając Ekspozycję, ale na pewno sięgnę po inne jego książki. A po tę serię to już koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam zamiar przeczytać jako kolejną serię właśnie serię z Forstem, zobaczymy czy mnie wciągnie tak jak Chyłka :-)

      Usuń
  3. Moim zdaniem "Kasacja" jest najlepszym tomem serii, ale nie czytałam jeszcze "immunitetu", więc wszystko może się zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zgadzam się, "Kasacja" to wielkie wow, później poziom też nie spada, ale nie ma faworytów, całość historii Joanny jest jednak niepodzielna w moim odczuciu.

      Usuń
  4. Jak nic...po raz kolejny znajduję recenzję tych książek. Pora się chyba za nie zabrać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tym bardziej polecam, jak już pisałam w poście, nazwisko Mroza mnie prześladowało i teraz już wiem dlaczego!

      Usuń
  5. miałam przetrzymać i przeczytać co innego, ale skoro tak zachęcasz ... ujęło mnie zdanie: To, co Pan Mróz robi z czytelniekiem .... i już się nie mogę doczekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam serdecznie, warto! Poza tym można czytać każdą część oddzielnie, ale całość historii jest widoczna dopiero po przeczytaniu serii. Daj znać co sądzisz, jak już przeczytasz :-)

      Usuń
  6. Przede mną jeszcze "Immunitet". Ale niedawno przeczytałam "Behawiorystę" Mroza i jestem jeszcze bardziej oczarowana twórczością Mroza. Co do Chyłki i Zordona - aż żal się z nimi rozstawać i chyba dlatego tak zwlekam z ostatnim tomem :)

    OdpowiedzUsuń