wtorek, 25 października 2016

WEEKEND Z KSIĄŻKĄ #6 cz.2 Mroźnych opowieści


ZAGINIĘCIE

AKTA SPRAWY: duet prawników Chyłka/Oryński ma bronić małżeństwa Szlezyngierów. Angelika, jest w dodatku znajomą Joanny z dawnych lat. Zostaje wraz z mężem oskarżona o zabicie i pozbycie się zwłok córki. Dziewczynka znika bez śladów z zamkniętego monitorowanym alarmem domku na Mazurach. 

W tej części Remigiusz Mróz zabiera nas z Warszawy. Akcja rozgrywa się na Mazurach, w okolicznych wsiach i miastach. Wątek rodzinny dostarcza dodatkowych emocji. Tajemnicza sprawa wydaje się być oczywista, ale znów dostajemy piachem po oczach i to kilkakrotnie. Zaskoczeniom nie ma końca.

Po pierwsze: Relacja Chyłki i Oryńskiego nabiera rozpędu. Nie chodzi o romans, bo nie jest tajemnicą, że tych dwoje droczy się ze sobą, ale raczej jako para partnerów zawodowych, dobrych przyjaciół, romans wisi w powietrzu, ale z zawodniczką pokroju Joanny, Kordian może pograć co najwyżej w makao, a namiętne fantazje musi pozostawić w sferze marzeń. Ewoluuje ich relacja zawodowa. Mogą sobie ufać, a przynajmniej tak się wydaje. Popadają w zaskakujące tarapaty, ale dzięki współpracy i myślach ustawionych na podobnych torach udaje się im doprowadzić sprawę do końca.

Po drugie: znane z pierwszego setu "Kasacji" napięcie budowane jest na tej samej zasadzie, mamy zwroty akcji, przenoszenie ciężaru opowieści ze sprawy prawniczej, na wątki osobiste. Wszystko dzieje się jednak około tematycznie, nie uciekamy myślami od tematu rozprawy, która przynosi znów zaskakujący efekt. Będzie to znak rozpoznawczy Remigiusza Mroza. Choć może być krytykowany za szablonowe pisanie, mnie się to podoba i zapisuję to na plus, bo nie ma w tym nudy, przewidywalność tutaj nie istnieje, a doza zaskoczenia i lawirowania pomiędzy wspinaniem się na górę a spadaniem w dół jest wprost proporcjonalna do jakichkolwiek zarzutów.

Po trzecie: końcowe  zaskoczenie znów daje wiele do myślenia. Rozwiązanie sprawy otwiera szufladki w pamięci i zaczynamy sobie przypominać fragmenty książki, gdzie można było zobaczyć jakieś poszlaki. Choć tym razem spodziewałam się, że mogę zostać prowadzona w ślepą uliczkę, nie spodziewałam się aż takich zakrętów. Znów pozytywne WOW!

Po czwarte: pojawiają się wątki osobiste dotyczące Joanny, wiele z nich dostrzega się po przeczytaniu całości. Tym samym poznajemy prawniczkę nieco bardziej. Zaczyna się budowanie więzi czytelnika z bohaterem, a to cenne. Ogromny szacunek dla autora za panowanie nad postacią i wątkami pojawiającymi się, które zazębiają się w kolejnych częściach, choć jak wiadomo, Mróz pisze na zmianę z innymi opowieściami przeplatając Chyłkę z Forstem i powieściami historycznymi. To wymaga doświadczenia i profesjonalizmu.

Po piąte: Chyłka pozostaje Chyłką, nawet gdy ją dopadają wydawałoby się ogromne problemy. Ale co ją dokładnie spotkało w tej części przeczytajcie sami. Nie zawiedziecie się. Jak napisała Olga z Wielkiego Buka w blurbie na okładce, prawo gorszej kontynuacji nie dotyczy Mroza. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz