środa, 26 października 2016

WEEKEND Z KSIĄŻKĄ #6 cz.4 Mroźnych opowieści



IMMUNITET

Takiego rozwoju wypadków się spodziewałam. Czyli dalszy ciąg zwrotów akcji.

AKTA SPRAWY: Kolega ze studiów prawniczych, a aktualnie najmłodszy sędzia Trybunału Konstytucyjnego Sebastian Sendal zostaje oskarżony o morderstwo z przed lat. Utrzymuje, że nie ma nic wspólnego z denatem, nie był na miejscu zbrodni, a ktoś chce go wrobić. Kiedy wszystko wydaje się być proste wychodzą na jaw elementy pogrążające oskarżonego. Wydaje się, że ta sprawa nie może mieć dobrego zakończenia. A jednak...

Po pierwsze: Chyłka, choć od czasu sprawy ze Szlezyngierami nie ufa już Oryńskiemu ma do niego jakąś słabość, sentyment. Relacja nie wraca do dawnej zażyłości, widoczne jest napięcie i nerwowość, ale potrafią zjednoczyć się dla sprawy. 

Po drugie: poznajemy kolejne tajemnice Joanny z przeszłości. Dzięki temu znielubienie z poprzedniej części za upojenia alkoholowe zostaje zastąpione współczuciem i zrozumieniem. Nagle dostajemy Cymelium, a w nim czarno na białym historię Chyłki z przed lat, właściwie rozwiązanie zagadki jej zachowania i przybranej pozy.

Po trzecie: mistrzowsko rozegrana sprawa poszukiwań Joanny przez Oryńskiego. Dedukcja tego kretyna, bo stanowczo działa mi na nerwy ma w sobie przebłyski geniuszu, szkoda, albo na całe szczęście nadpobudliwość dostaje współmierną zapłatę.

Po czwarte: zawirowania w sprawie Sendala dają wiele do myślenia. Scena polityczna, zarówno ta z książki jak i ta znana z telewizyjnego ekranu nabiera zupełnie nowego kolorytu i znaczenia. Pada wiele znaków zapytania, nie wszystko jest tak oczywiste jakby się mogło wydawać, ale to znak firmowy Remigiusza Mroza!

Po piąte: znów proste i genialne za razem rozwiązanie wspomnienia o bohaterach z innych serii. Pojawia się, choć tylko napomniana Dominika Wadryś- Hansen, pani prokurator znana z opowieści o komisarzu Forście, teraz to już koniecznie muszę ją przeczytać. Sposób jej wprowadzenia i wyprowadzenia z opowieści jednocześnie jest genialny. Ukłony w stronę autora, to świadczy o ogromnym panowaniu nad opowieścią i przemyślanym, zmierzonym i zamyślonym pisarstwie. 

Zdecydowanie jest to autor zasługujący na miano mojego ODKRYCIA ROKU. Już dawno nikt mnie tak nie prześladował literacko, nie zaskoczył tyle razy, nie dostarczył tyle rozrywki. Remigiuszu, dzięki Tobie wiem już co to znaczy zawód pisarz. Praca z tekstem to ogromna umiejętność, widać warsztat i samodoskonalenie. Każde posłowie świadczy o rozwadze i roztropności w tkaniu historii. Proszę nie kończ serii z Chyłką za szybko, przynajmniej 7 tomów! 

Polecam Wam książki, stronę autora www.remigiuszmroz.pl. MIŁEGO ZACZYTANIA!

wtorek, 25 października 2016

WEEKEND Z KSIĄŻKĄ #6 cz.3 Mroźnych opowieści


REWIZJA

To zdecydowanie najmniej lubiana przeze mnie część kwartetu Chyłkowego. Dlaczego?

AKTA SPRAWY: Joanna po utracie pracy dostaje zajęcie w Galerii Handlowej jako doradca prawniczy. Spotyka Bukano, Roma który zszokowany informuje ją, że jego żona i córka nie żyją. Zostały brutalnie zgwałcone i zamordowane. On wydaje się być głównym sprawcą. W sprawie wychodzi na jaw wiele wątków pobocznych, polisa ubezpieczeniowa, powiązania z podejrzanymi ludźmi, zniknięcie i spisek. Skoro tyle się dzieje dlaczego mnie to jakoś nie pociągnęło za sobą?

Po pierwsze: kilka elementów sprzecznych, w pewnym momencie pada stwierdzenie, że Romowie nie ufają prawnikom, później sam guru decyduje się na rozmowę z prawniczką, niby wszystko usprawiedliwione konfliktem z przed lat i wykluczeniem, a w końcu troską o los jednego z nas, ale jakoś mi to nie pasuje

Po drugie: Joanna Chyłka, która nadużywa alkoholu kompletnie mnie irytuje. Rozumiem, że upadek moralny bohatera jest konieczny do tego, żeby miał się z czego pozbierać, ale nie jest to mój ulubiony wątek w tej historii.

Po trzecie: "rozwód" pomiędzy Chyłką, a Oryńskim przeważa szalę sympatii z duetu na jednostkę, rzeczą oczywistą jest, że pozostaję bardziej przy Chyłce, choć mnie odrzuca uzależnienie alkoholowe.

Po czwarte: Pomimo akcji, zakrętów, stałego zamieszania, jakoś nie mogłam wejść w świat tej opowieści. W tej części dzieje się chyba najwięcej z wszystkich czterech książek serii, na nudę nie można narzekać, bo co strona to zostajemy pociągnięci za rękę i lądujemy w kompletnie innym miejscu niż by się można spodziewać. Jest to niewątpliwie zaleta, bo wszystko przyspiesza jeszcze bardziej niż zwykle, ale mi coś nie gra. Chyba po prostu nie lubię braku profesjonalizmu i zataczającego się niepewnie głównego bohatera.

Po piąte: muszę autora ogromnie pochwalić. W tej części mamy zwrot w stronę pierwszej książki, pojawiają się okoliczności w związku ze sprawą - nie powiem więcej, bo nie chcę spojlerować. Powracają bohaterowie z "Kasacji" w nowych rolach, co jest zaskoczeniem nie tylko dla nas, ale i dla Joanny. Tym samym odkrywają się nowe karty. Po rozwiązaniu zagadki kryminalnej doszłam do jednoznacznego wniosku, że 90% studentów idących na studia prawnicze: a) nie wie z czym wiąże się zawód prawnika, b) gdyby wiedzieli, nigdy prawnikami by nie zostali. 

Chociaż ta część nie skradła mojej uwagi tak jak poprzednie, to polecam, bo mój gust jest subiektywnie mój, komuś innemu ta historia może spodobać się najbardziej. Wszystko jest zależne. Ja nie mówię stanowczego nie, ale zaznaczam, że jak dla mnie to jest to najsłabszy motyw.

WEEKEND Z KSIĄŻKĄ #6 cz.2 Mroźnych opowieści


ZAGINIĘCIE

AKTA SPRAWY: duet prawników Chyłka/Oryński ma bronić małżeństwa Szlezyngierów. Angelika, jest w dodatku znajomą Joanny z dawnych lat. Zostaje wraz z mężem oskarżona o zabicie i pozbycie się zwłok córki. Dziewczynka znika bez śladów z zamkniętego monitorowanym alarmem domku na Mazurach. 

W tej części Remigiusz Mróz zabiera nas z Warszawy. Akcja rozgrywa się na Mazurach, w okolicznych wsiach i miastach. Wątek rodzinny dostarcza dodatkowych emocji. Tajemnicza sprawa wydaje się być oczywista, ale znów dostajemy piachem po oczach i to kilkakrotnie. Zaskoczeniom nie ma końca.

Po pierwsze: Relacja Chyłki i Oryńskiego nabiera rozpędu. Nie chodzi o romans, bo nie jest tajemnicą, że tych dwoje droczy się ze sobą, ale raczej jako para partnerów zawodowych, dobrych przyjaciół, romans wisi w powietrzu, ale z zawodniczką pokroju Joanny, Kordian może pograć co najwyżej w makao, a namiętne fantazje musi pozostawić w sferze marzeń. Ewoluuje ich relacja zawodowa. Mogą sobie ufać, a przynajmniej tak się wydaje. Popadają w zaskakujące tarapaty, ale dzięki współpracy i myślach ustawionych na podobnych torach udaje się im doprowadzić sprawę do końca.

Po drugie: znane z pierwszego setu "Kasacji" napięcie budowane jest na tej samej zasadzie, mamy zwroty akcji, przenoszenie ciężaru opowieści ze sprawy prawniczej, na wątki osobiste. Wszystko dzieje się jednak około tematycznie, nie uciekamy myślami od tematu rozprawy, która przynosi znów zaskakujący efekt. Będzie to znak rozpoznawczy Remigiusza Mroza. Choć może być krytykowany za szablonowe pisanie, mnie się to podoba i zapisuję to na plus, bo nie ma w tym nudy, przewidywalność tutaj nie istnieje, a doza zaskoczenia i lawirowania pomiędzy wspinaniem się na górę a spadaniem w dół jest wprost proporcjonalna do jakichkolwiek zarzutów.

Po trzecie: końcowe  zaskoczenie znów daje wiele do myślenia. Rozwiązanie sprawy otwiera szufladki w pamięci i zaczynamy sobie przypominać fragmenty książki, gdzie można było zobaczyć jakieś poszlaki. Choć tym razem spodziewałam się, że mogę zostać prowadzona w ślepą uliczkę, nie spodziewałam się aż takich zakrętów. Znów pozytywne WOW!

Po czwarte: pojawiają się wątki osobiste dotyczące Joanny, wiele z nich dostrzega się po przeczytaniu całości. Tym samym poznajemy prawniczkę nieco bardziej. Zaczyna się budowanie więzi czytelnika z bohaterem, a to cenne. Ogromny szacunek dla autora za panowanie nad postacią i wątkami pojawiającymi się, które zazębiają się w kolejnych częściach, choć jak wiadomo, Mróz pisze na zmianę z innymi opowieściami przeplatając Chyłkę z Forstem i powieściami historycznymi. To wymaga doświadczenia i profesjonalizmu.

Po piąte: Chyłka pozostaje Chyłką, nawet gdy ją dopadają wydawałoby się ogromne problemy. Ale co ją dokładnie spotkało w tej części przeczytajcie sami. Nie zawiedziecie się. Jak napisała Olga z Wielkiego Buka w blurbie na okładce, prawo gorszej kontynuacji nie dotyczy Mroza. 

niedziela, 23 października 2016

WEEKEND Z KSIĄŻKĄ #6 Odkrycie roku, czyli nadszedł Mróz, Pan Mróz!

Dzisiejszy wpis będzie inny z dwóch powodów. Po pierwsze napiszę Wam o książkach, które polecam na weekend, które doczytałam w weekend - dlatego też ten post tak późno się ukazuje, a po drugie ponieważ spełniam niedawną obietnicę zostawioną na Instagramie (books_subiektywnikliteracki) i napiszę Wam, co myślę, sądzę i wiem, po przeczytaniu serii Remigiusza Mroza z Joanną Chyłką i Kordianem Oryńskim. Zapraszam...

Nazwisko Remigiusza Mroza "prześladowało" mnie od początku roku. Ale jak to bywa, zawsze miałam co czytać, więc nie zaprzątałam sobie głowy. Kiedy jednak zbliżała się premiera czwartego tomu opowieści z Chyłką, a na profilu autora pojawiła się informacja o planach ekranizacji, postanowiłam, że nie ma na co czekać. Do tego internet, bookstagram i booktube rozszalał się na dobre, nazwisko Mróz było wszędzie, a poza wszystkim, argumentem "ZA" jest fakt, że to polski autor, a ja bardzo lubię czytać, znać i poznawać naszą rodzimą twórczość, bo kto lepiej zrozumie polską literaturę niż my Polacy?

Przyznaję się od razu, że nie jestem znawcą kryminałów, thrillerów. Taką literaturę czytam dla przyjemności obcowania z książką. Jest to jedyny typ literacki, który pozostaje dla mnie w sferze rozrywki, ponieważ z racji mojego skrzywienia zawodowego zwykle czytam analitycznie i interpretacyjnie. Tutaj lubię tak zwane "czytanie naiwne", to znaczy staję się dokładnie takim czytelnikiem jakiego wymyślił autor, lubię się śmiać z bohaterem, utożsamiać, bać o niego, czy nawet denerwować. Wszystkie te elementy znalazłam w serii Pana Mroza, ale zacznijmy od początku...

KASACJA

Pierwsze spotkanie z Chyłką było naprawdę mocne. Po pierwsze dlatego, że historia wciągnęła mnie bez reszty. 

AKTA SPRAWY: rzecz rozchodzi się o tajemnicze morderstwo dwóch osób na zamkniętym osiedlu. Oskarżony zostaje jednoznacznie, ponieważ wszystko wskazuje na to, że zabił tych ludzi z zimną krwią i  przez dwa tygodnie przebywał w mieszkaniu ze zwłokami, syn biznesmena Piotr Langer. Sprawą zajmuje się kancelaria Żelazny&McVay, a z jej ramienia mecenas Joanna Chyłka i jej dopiero co przyznany aplikant Kordian Oryński, nazywany przez patronkę Zordonem.

To co Remigiusz Mróz robi z czytelnikiem na kartach opowieści jest ... niesamowite, nieoczywiste, genialnie denerwujące, zaskakujące, wręcz nie da się tego opowiedzieć, to trzeba przeczytać!

Po pierwsze: dostajemy bohaterów, parę prawników. Z pozoru wiemy o nich wiele, dowiadujemy się co lubią jeść, jakim samochodem jeżdżą, jakie mają przyzwyczajenia, a tak na prawdę poza dialogowymi wymianami zdań nie wiemy o nich nic. Joannę Chyłkę można sobie wyobrazić na tysiąc sposobów. O jej zewnętrzności nie wiemy nic, poza tym, że może się podobać. Znamy za to zestaw cech charakterologicznych, co daje genialne poczucie wiedzy w całym bezmiarze niewiedzy. 

Po drugie: pomimo całej makabryczności sprawy zabójstwa, autor nie bryzga krwią po ścianach na prawo i lewo. Ja bardzo nie lubię takich dosłownych, dosadnych opisów. Tutaj równowaga pomiędzy dramatycznością, a obrazowością jest idealna. Wiemy tyle ile potrzeba, by wyobraźnia przywołała obrazy do ogarnięcia rozmiaru zbrodni.

Po trzecie: zaraz po przeczytaniu pierwszej książki z serii o Chyłce pomyślałam, że będzie to mój zarzut, ale po zastanowieniu rozumiem, dlaczego autor tak rozłożył akcję. Przez 400 stron dzieje się wiele, ale sama sprawa jest jakby pomijana, natomiast rozstrzygnięcie mamy w ostatnich 80/90 stronach. Napięcie jakie zostaje zbudowane nie pozwala oderwać się od czytania aż do punktu kulminacyjnego. Nie oznacza to, że przez 400 stron jest nudno. Przeczytajcie kilka dialogów Chyłki to zobaczycie, że z taką babką nie sposób się nudzić.

Po czwarte: Remigiusz Mróz skradł moje zaufanie po Joannie - nie Asiannie. W tym punkcie utożsamiłam się z bohaterką, ponieważ jest moją imienniczką i również nie lubię jak się mnie nazywa Aśką. Sytuacja zmieniła się trochę, kiedy poznałam powody Chyłki, ja nie mam aż takich doświadczeń za sobą, ale długo w dzieciństwie nie akceptowałam tej wersji imienia Joanna.

Po piąte: dałam się totalnie zaskoczyć autorowi na końcu. Rozwiązanie zagadki kryminalnej zmyliło mnie całkowicie. Dałam się wyprowadzić w pole, z resztą podobnie jak Chyłka i Oryński (nie lubię nazywania go Zordonem, ale to moje osobiste odczucie). Po przeczytaniu ostatniej strony uśmiechnęłam się i z satysfakcją powiedziałam, orzesz ty orzeszku! Ale numer! Panie Mróz, jesteś Pan Intrygująco Wkurzający! A później zaczęłam czytać kolejne tomy...



Ale o tym, co sądzę o dalszych częściach prawniczych opowieści napiszę wam w kolejnych wpisach, bo się rozpisałam, a nie chcę Was zasypywać elaboratami do scrollowania. Do zobaczenia jutro w kolejnej recenzji. 

Polecam Wam tą Serię, choć przekonacie się, że jest kilka zarzutów w stronę autora i bohaterów, o tym w kolejnych Mroźnych wpisach. Warto przeczytać, świetna rozrywka i doskonała opowieść  o pracy duetu prawniczego. Jeśli czytaliście napiszcie w komentarzach swoje opinie, chętnie skonfrontuję wasze zdanie z tym co ja myślę. Remigiusz Mróz - do zobaczenia na Targach Książki w Krakowie! Nie omieszkam ominąć :-)

wtorek, 18 października 2016

WTORKI Z REPORTAŻEM #5 Warsztaty umierania

Śmierć. Koniec. Nieuniknione. Brzmi fatalnie, a jednak i tak spotka każdego. Ale czy ze śmiercią można się oswoić. Zarówno z tą nagłą, niespodziewaną, jak i tą powolną spowodowaną chorobą, wyrokiem lekarskich opinii? Na te pytania stara się odpowiedzieć Katarzyna Boni w swoim reportażu i Japonii, ale także o każdym innym miejscu na świecie "Ganbare! Warsztaty umierania"


Kiedy w 2011 roku światem wstrząsnęła katastrofa w Japonii, tsunami spowodowane wybuchem elektrowni jądrowej w Fukushimie, tamtejsi ludzie nie umartwiali się nas losem, ale zakasali rękawy i zaczęli odbudować to co zostało, jak również ich życie, by móc w obliczu tragedii, śmierci, żyć nadal normalnie.

Ganbare! "Daj z siebie wszystko! Trzymaj się! Dasz radę". Tak właśnie pozdrawiali się ludzie, którzy ocaleli. Choć każde użyte w tym kontekście słowo jest niewspółmierne, bo ocalenie, wcale nie wyklucza utraty części siebie, rodziny, tożsamości z miejscem. Normalne życie po takiej traumie nie jest już całkowicie beztroskie, zawsze gdzieś w umyśle pozostanie pierwiastek cierpienia i pamiętania tego co, kto, jak, dlaczego?

Katarzyna Boni stworzyła reportaż, który wychodzi poza ramy przedstawienia problemu, zjawiska, ludzi, zdarzeń. Udowadnia, zwłaszcza w trzeciej części, że taka tragedia może mieć miejsce w dowolnym czasie i miejscu. Uświadamia, że my też będziemy już nią naznaczeni, choć dzieli nas od Japonii nie mały dystans kilometrowy. 

Każda śmierć pozbawia nas kogoś i czegoś ważnego. Wyrywa z więzi, ucina relacje, łamie to co zbudowane, ale też daje ogromną świadomość tego, że nie warto tracić cennego życia na rozdrabnianie się. Pozwala zauważyć co tak na prawdę się liczy, co jest ważne, a co jest tylko powierzchowne. 

Choć nie jest to łątwa lektura, bo pokazuje ogrom tragedii i cierpienia, to polecam. 
Bo czytanie, daje wiedzę!



piątek, 14 października 2016

WEEKEND Z KSIĄŻKĄ #5 Światy i za(światy)

Dzisiejszy poranek, owiany mgłą napawa mnie mrocznymi historiami. W takim klimacie, tajemniczych wydarzeń, niepokojących zdarzeń i wieloznaczności chcę Was zaczytać w ten weekend.

Poznaj, bo polskie




Joanna Bator. Chyba najmroczniejsza, najbardziej tajemnicza i intrygująca za razem polska autorka. Kiedy słucham wywiadu z nią melancholia, wewnętrzny ból, ale też Mroczna Bliźniaczka, jak zwykła mówić o swojej naturze Joanna Bator przebija się przed słowa. "Ciemno, prawie noc" jest apogeum ciemności duszy. Mamy tutaj wszystko, co może niepokoić. Mamy reporterkę, która pracując nad materiałem powraca w rodzinne strony, do Wałbrzycha, do domu u podnóża zamku Książ. Odkrywa przed czytelnikiem, ale też przed sobą samą tajemnice z przeszłości. Jest tutaj trudna relacja z siostrą, tą mądrzejsza, piękniejszą, zdolniejszą. Jest tęsknota za matką, której nie pamięta. Jest ojciec, którego nie ma, bo dręczą go demony skarbu pod Zamkiem i ciągle goni za ich śladem. Jest dawna miłość, ale i teraźniejsze zauroczenie. Są wspomnienia wojny, dramatyczne i okrutne. Są tajemnicze, wyjęte niczym z horroru postaci, Babcyjka, Kotojady. Jest transseksualna Celina, bibliotekarka. Jest zbrodnia i rozwiązanie zagadki. Cóż więcej potrzeba? Chyba tylko wspomnieć, że to książka nagrodzona Literacką Nagrodą Nike 2013. POLECAM! Bo polskie książki warto znać.

Za górami, za lasami

W trochę mniej tajemniczym klimacie, ale równie niepokojącym w zdarzenia utrzymana jest książka Gavina Extence "Lustrzany świat Melody Black".

"Jak to nieraz w życiu bywa, wszystko zaczęło się od trupa. To był zwykły sąsiad, nie ktoś, kogo Abby dobrze by znała, jednak mimo wszystko… Znalezienie zwłok, podczas gdy przyszło się pożyczyć puszkę pomidorów, może być lekko szokujące. A przynajmniej powinno być. 
Teraz, ponownie analizując minione wypadki, kobieta nie może pozbyć się wrażenia, że wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej, gdyby feralnej środy nie weszła do mieszkania naprzeciwko. A z pewnością nie poznałaby Melody Black…

Brytyjski humor, literacki talent i nieszablonowa historia. Lustrzany świat Melody Black jest drugą powieścią Gavina Extence’a, autora znanej już polskim czytelnikom książki Wszechświat kontra Alex Woods. To szalenie błyskotliwa i uszczypliwie prawdziwa opowieść o tym, że każdy ma swoje wzloty i upadki, a życie bardzo łatwo potrafi wyślizgnąć się z rąk."                                      źródło: wydawnictwoliterackie.pl

Zapraszam do lektury, bo czytanie przenosi w inny wymiar!

czwartek, 13 października 2016

PLAN NA TARGI KSIĄŻKI W KRAKOWIE 29.10.2016

Jak zauważyliście w tym tygodniu nie było wpisu reportażowego. Niestety przegrałam z internetem, nie byłam w stanie na czas załadować przygotowanego tekstu. Bywa, jest to dla mnie nauczka, by brać w rezerwę więcej czasu. a to będzie dziś wpis dotyczący moich planów na TK w KRK.

Autorzy, których odwiedzę

Lista jest spora jak na jeden dzień, nie wiem jak to wyjdzie w rzeczywistym czasie, bo pierwszy raz planuję tak szczegółowo, a należy wziąć poprawkę na kolejki i przeciskanie się przez tłum :-) Ale:

godz.11.00 Gaja Grzegorzewska (D15 Wydawnictwo Literackie)
godz. 11-12 Katarzyna Puzyńska (C29 Prószyński i Media)
godz. 12.00 Alek Rogoziński ( C64 Gandalf.com)
godz. 12.00 Richard Flannagan ( D15 Wydawnictwo Literackie)
godz. 12-13 Justyna Sobolewska (C56 Dictum)
godz. 12-14 Martyna Wojciechowska (C30 Burda książki)
godz. 13.00 Magdalena Knedler (D18 wydawnictwo Janka)
godz. 13-15 Robert Makłowicz (B42 Wysoki Zamek)
godz. 14.00 Olga Tokarczuk (D15 Wydawnictwo Literackie)
godz. 14.00 Jakub Małecki (D36 SQN)
godz. 15.00 Mariusz Szczygieł (D22 Dowody na Istnienie)
godz. 15.00 Łukasz Orbitowski (D36 SQN)
godz. 15.00 Remigiusz Mróz (B36 Poznańskie, Czwarta Strona)
godz. 16.00 Szczepan Twardoch (D15 Wydawnictwo Literackie)
godz. 16.00 Grażyna Plebanek (C28 ZNAK)
godz. 16-17 Katarzyna Bonda (D9 MUZA)

Jak widać plan dość napięty, jest kilka spotkań w kolizji czasowej, ale zobaczymy co się uda zrobić.

Plany zakupowe

Niestety, mój budżet został drastycznie ograniczone na poczet zepsutego samochodu, niestety życie weryfikuje priorytety, ale coś jednak planuję zakupić. Nie jest tajemnicą, że dałam się ostatnio zaMrozić, kto śledzi Instagram ten wie :-) Seria Remigiusza Mroza z Chyłką jest już prawie za mną, został mi finał, czyli jakieś niecałe 100 stron, jeszcze w przyszłym tygodniu będzie wpis na tę okoliczność, a jako że autor to zdecydowanie moje odkrycie tego roku, to planuję zakupić i podpisać serię o komisarzu Forście. Do tego jeszcze kilka książek na prezenty świąteczne. Tak, wiem jak to absurdalnie brzmi we wrześniu, ale ja zawsze szykuję prezenty wcześniej, a Targi Książki to okazja do zdobycia orginalnych dedykacji od autorów to prezent będzie podwójny, ale o tym opowiem Wam już w następnym roku, jako że nie byłoby niespodzianki pod choinką - Rodzinko strzeżcie się :-)

Spotkania

Mam zamiar też wypatrzyć w tłumie znajome mi twarze z booktuba, hehe nawet nie wiecie, że jesteście na widelcu hihihi. Planuję wziąć udział w konferencji dla blogerów, ale zobaczymy jak czas pozwoli. 

A Wy wybieracie się na Targi? Chętnie zobaczę wasze plany spotkań, może zobaczymy się w jakieś kolejce :-)

piątek, 7 października 2016

WEEKEND Z KSIĄŻKĄ #4 Powrót do dzieciństwa

Człowiek zabiegany, pochorowany to nic nie idzie tak jak ma iść. Zapomniałam Wam napisać o wspaniałej akcji w jakiej miałam przyjemność wziąć udział. A chodzi o Czytaj z nami, czyli serię wpisów gościnnych, pomiędzy blogerami i nie tylko należącymi do grupy Przeczytaj&Podaj dalej. W ramach kampanii trzy blogi piszą wpis na podany przez gospodarza temat. My miałyśmy możliwość powrócić do dzieciństwa i napisać o swoich książkowych przygodach. Co z tego wyszło możecie zobaczyć we wpisie na blogu -> Z naciskiem na szczęście.

Dziś przytoczę wam mój wpis. Napiszcie koniecznie jakie wy macie wspomnienia książkowe z dzieciństwa. Miłej lektury.


Dzieciństwo jest czasem magicznym. Każda, nawet najprostsza forma zabawy, może przeistoczyć się świat cudownej wyobraźni, gdzie żadne rzeczywiste reguły nie mają znaczenia. Dziś chcę Wam opowiedzieć o takim moim świecie stworzonym dzięki książkom poznanym w dzieciństwie.
Wszystko zaczęło się ponad 20 lat temu, jak możecie sobie wyobrazić były to lata 90, gdzie zabawki były rarytasem, rozpoczęły się ferie zimowe w roku szkolnym drugiej klasy. Nie wiem jak to było u Was, ale to były jedne z pierwszych świadomych ferii szkolnych jakie pamiętam. Było zimno, wtedy zima wyglądała jak zima, był siarczysty mróz tnący po kolanach, a po 2 godzinnym szaleństwie na workach z sianem, zjeżdżaniu po śniegu i bitwach na śnieżki, każdy padał na dywan i nie miał siły się rozebrać i ponieść. Jednego z takich poranków mama włączyła telewizję do śniadania, patrzymy z bratem, a tutaj zaczyna się serial, który telewizja zaramowała specjalnie na okres ferii, a wyglądało to tak:

                                                    you tube : Opowieści z Narnii 1988



Źródło zdjęcia: http://narniapozanarnia.bloog.pl/id,338613316,title,Opowiesci-z-Narnii-1988-1990-BBC-TV,index.html?smoybbtticaid=617a46
 

Źródło zdjęcia :http://igniis.pinger.pl/m/17862865


Oglądaliśmy jak zaczarowani. A kiedy w czołówce usłyszałam, że jest to na podstawie powieści S. C. Lewisa na drugi dzień poprosiłam mamę i poszłyśmy do biblioteki. Wypożyczyłam wszystkie części „Opowieści z Narni” i pokochałam tamten świat na zawsze zostawiając w nim kawałek swojej duszy.
Książki S. C. Lewisa w dzisiejszych czasach kojarzone są głównie poprzez współczesną ekranizację.


 Źródło zdjęcia: https://fkrbzm.wordpress.com/category/willow/

Wygląda ona już nieco inaczej, jak na obecne czasy przystało. Ale mi w pamięci jakoś został obraz tamtego serialu nakręconego notabene w 1988 roku! Szczególnie podobała mi się Lucy, pyzowata dziewczynka, która jest lekko otyła, nikt jej nie traktuje poważnie, ja była do niej całkowicie podobna w dzieciństwie. Poza tym, ta opisana w książce scena, kiedy Lucy wchodzi do szafy, absolutnie magiczna. Moja babcia miała w sypialni taką ogromną drewnianą szafę z podwójnymi drzwiami, często wchodziliśmy tam z bratem i siedząc na pościeli udawaliśmy, że jesteśmy w Narnii i czekają na nas świetne przygody. A niedawno otrzymałam w prezencie pięknie wydane wszystkie tomy.

                      
Jeśli ktoś zechce przenieść dziecko w świat magii, to jest to idealna seria książek do rozpoczęcia takiej przygody. Ja od tych opowieści rozpoczęłam również miłość do książek i regularne zapełnianie karty w bibliotece kolejnymi przeczytanymi książkami. Polecam, wspaniała lektura dla dzieci i dorosłych, w sam raz na długie jesienno-zimowe wieczory.

DLA TYCH CO NIE ZNAJĄ NARNII:

O czym jest ta historia?
To opowieść o czwórce dzieci, które przyjeżdżają w czasach pierwszej Wojny Światowej, czyli niesprzyjających czasach do ogromnego domu. Tam znajdują szafę, po wejściu do której przenoszą się do Narni. Narnia to kraina niezwykła, żyją w niej niespotykane stworzenia, gadające borsuki, bobry, centaury, magowie. Obecnie kraina przeżywa czasy chaosu, panowanie nad wszystkimi chce objąć zła królowa, wbrew przepowiedni o czworgu książętach. Dzieci: Lucy, Susanna, Piotr i Edmund przeżywają tam niesamowite przygody. Ich przewodnikiem zostaje Lew Aslan.


Dla kogo?
Dla dzieci, bo to książka o przygodach dzieci, ale również dla dorosłych lubiących świat magii, fantazji.


Książki w Serii:
"Lew, Czarownica i Stara Szafa"
"Książę Kaspian"
"Podróż Wędrowca do Świtu"
"Srebrne Krzesło"
"Koń i jego Chłopiec"
"Siostrzeniec Czarodzieja"
"Ostatnia Bitwa"


MIŁEGO ZACZYTANIA!


link do grupy na Facebooku -> Przeczytaj & Podaj dalej
link do wpisu z kampanii blogerek -> Czytaj z nami

wtorek, 4 października 2016

WTORKI Z REPORTAŻEM #4 Wojna i pokój

Nie może być dziś innego wpisu, niż ten o reportażu nagrodzonym Nike czytelników. Magdalena Grzebałkowska "1945 wojna i pokój".


Wojna. Temat ogromnie przewałkowany, szczerze powiem, że ja już powoli miałam dosyć traumy powojennej, ciągłego powrotu o przeszłości, piętnowanie winy, umartwianie się nad cierpieniem. Ale po lekturze książki Magdaleny Grzebałkowskiej zdecydowanie cofam tamte myśli. Grzebałkowska uświadamia jak ważny jest to temat, ponieważ nie da się uciec od przeszłości. 

Książka, reportaż, pokazuje 12 miesięcy kończących wojnę. Kończących a tak naprawdę zaczynających walkę o przyszłość. Autorka oddała głos tak naprawdę dzieciom, które ocalały z tamtych wydarzeń, a teraz mówią o tym jako dojrzali, starzy już ludzie. 

Ja sama pamiętam jak w dzieciństwie, mając lat 13, 14 rozmawiałam z babcią o wojnie. Były to opowieści jak z filmu. Nie rozumiałam wtedy skali zjawiska. Ja nie umiałam sobie tego wytłumaczyć i zrozumieć, jak ludzie mogli robić drugim ludziom takie rzeczy. Po tej lekturze uświadomiłam sobie, że gdyby dziś doświadczylibyśmy takich wydarzeń nie sądzę, by ktoś sobie poradził. Jesteśmy ogromnie uzależnieni od cywilizacji, od udogodnień, mamy słabą psychikę, mamy ogromnie wyczulone emocje i liche, wręcz trzepoczące się jak chorągiewka na wietrze uczucia. 

Ogromnie we mnie zostały ogłoszenia, które pokazują jaki dramat zbudował tych ludzi. Wielu z nich było naszymi dziadkami. Z naszego punktu widzenia żyli normalnie, ale to co działo się pod spodem, to jakie wydarzenia mieli w pamięci wiedzą tylko oni. 

Polecam, bo choć temat trudny, to pokazuje wiele aspektów, które tak naprawdę ukształtowały nas tu i teraz. Uważam, że musimy im oddać pamięć w hołdzie.

Zapraszam do lektury, bo czytanie daje wiedzę!