wtorek, 20 czerwca 2017

RECENZYJNY WTOREK / "Czerwone dziewczyny" Kazuki Sakuraba

Jaki wpływ na nasze życie mają wydarzenia z przeszłości? Czy historia rodziny jest też automatycznie naszą historią? Ile skrywają przed nami przodkowie? Czego można dowiedzieć się o sobie, rozgrzebując sprawy z przeszłości? Tego i o wiele więcej dowiecie się po przeczytaniu książki Kazukiego Sakuraby "Czerwone dziewczyny. Legenda rodu Akakuchibów".


Przedstawiona historia dotyczy losów trzech pokoleń kobiet z rodziny Akakuchibów, szlachetnego rodu z czerwonego pałacu na wzniesieniu. Babka - Manyo, matka - Kemari i córka - Toko, to silne i wyjątkowo uparte charaktery. Pierwsza z nich, choć trafiła do rodziny z przypadku, była porzuconym dzieckiem ludzi z gór, czyli robotników pracujących w należącej do rodziny fabryce stali. Druga, Kemari, córka buntowniczka, dziedziczka rodu, przywódczyni młodocianego gangu motorowego, a później rysowniczka mangi. Trzecia, najmłodsza, jest zarazem narratorką całej opowieści.
 
" Z początku uważała to za irytujące, odkryła jednak, że jej wspomnienia z czasów młodości wyostrzały się, gdy mówiła o nich własnej córce (...), W ten oto sposób dorastałam, figlując w przeszłości babki i matki".                                                 s. 332

Książka Sakuraby jest sagą rodzinną, w której jak to podczas śledzenia losów rodzinnych, możemy odkrywać kolejne tajemnice przeszłości. W tej historii nic nie jest takie jak pozornie wygląda. Każde wydarzenie determinowane jest wcześniejszymi wyborami. Poza tym, bardzo ważny jest tutaj element magiczny, w postaci jasnowidzącej babki Manyo. Jej wizje są niejednokrotnie tak straszne i nierealne, że zdają się być tylko sennymi wizjami, jednak jak się później okazuje, wydarzenia mające miejsce naprawdę zostały już wcześniej przewidziane przez seniorkę rodu. Jakby tego było jeszcze mało, na łożu śmierci babka wyznaje wnuczce, że:
" (...) Dawno temu, zabiłam kogoś, ale nikt o tym nie wie. (...) Nie zrobiłam tego jednak z nienawiści."                                                                                                              s.372    

Muszę przyznać, że czytając opis z tyłu okładki spodziewałam się trochę innej książki. Spory nacisk położony jest na kwestię morderstwa z przed lat, które jak się okazuje na ostatnich stronach książki jest dosyć dramatycznym wydarzeniem. Jednak dla mnie, po przeczytaniu całości ważniejsze są tutaj relacje rodzinne, powiązania familijne, tradycje kulturowe, obraz Japonii zmieniającej się na przestrzeni 50-ciu lat przedstawionych w powieści. Wszystko to jest bardzo ciekawą konstrukcją, zwłaszcza, że opowieść toczy się z punktu widzenia najmłodszej z rodu, czyli Toko, która odkrywa przed nami to, czego sama zdołała się dowiedzieć. 

"Przyszłość Toko Akakuchiby zaczyna się dziś. Podobnie jak twoja. I właśnie dlatego liczę, że w tej przyszłości kraina, gdzie wszyscy się urodziliśmy, będzie tym samym osobliwym, tajemniczym i pięknym światem co zawsze."                                     s. 483
--------------------------------------------------
Polecam tę książkę z całego serca wszystkim. Sądzę, że spodoba się większości z kilku powodów:

- narrator wszechwiedzący w postaci współczesnej dziewczyny powoduje, że mamy aktualny obraz wydarzeń z przeszłości, a tym samym nie nudzimy się czytając dawne dzieje,

-  rozciągnięcie fabuły na przestrzeni 50-ciu lat powoduje umieszczenie wątków fabularnych, które zainteresują ludzi w różnym wieku, znajdzie tutaj coś dla siebie i babcia, i matka, i córka, a nawet wnuczka,

- książka porusza prawdy uniwersalne, szeroko jest tutaj przedstawione życie w rodzinie, relacje międzypokoleniowe, miłość rodziców do dzieci, młodzieńczy bunt, dorastanie i problemy dorosłości, 

- rzuca się w oczy kwestia tłumaczenia, bo jest to tłumaczenie tłumaczenia, czyli z oryginału na angielski i z angielskiego na polski, ale ja czytając nie skupiłam się na wspomnianych np. przez Asię z kanału na YouTubie TU CZY TAM (pozdrawiam serdecznie !) błędach w tłumaczeniu, na pierwszy plan wybiła się opowieść o Manyo, a później to już popłynęłam...,

- wątek kryminalny, który odkrywamy dopiero na końcu, jest tutaj bardzo sprytnie schowany w całej opowieści, a otoczka jaka wokoło została upleciona powoduje, że książka zaciekawia czytelnika, i bardzo łatwo jest wejść w historię, 

- pomimo opowieści, gdzie bohaterkami są same kobiety, mężczyźni również znajdą coś dla siebie, jest tutaj bardzo charakterystycznie opisana historia przemysłu Japonii, kwestie rozwoju gospodarczego,a także tło społeczno - obyczajowe,

- jak to bywa z książkami opisującymi inne kultury, mamy tutaj przemycone zwyczaje Japońskiego rytuału parzenia herbaty, zwyczaje dotyczące zamążpójścia, czy wyboru kandydatki na żonę, w książce pachnie również od dań i przypraw.

Zachęcam do przeczytania, a może już znacie tę książkę? Dajcie znać w komentarzach.

--------------- 
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki "Czerwone dziewczyny. Legenda rodu Akakuchibów" Kazukiego Sakuraby dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.


piątek, 9 czerwca 2017

WTK 2017 / Spotkania na Warszawskich Targach Książki

Kochani, Targi Książki są już dawno za nami, ale u mnie był ostatnio bardzo zabiegany czas (dzień po Targach wyjeżdżałam na rodzinne wakacje, wróciłam 6 czerwca i do teraz odchorowujemy zmianę klimatu...ech), ale już nadrabiam zaległości. 

Do Warszawy pojechałam razem z Agnieszką z Różowych recenzji.
Kochana! Dziękuję raz jeszcze za.. ty wiesz za co! Za wszystko :-)
Na WTK byłam po raz drugi. I chociaż mogłam być tylko w piątek to było po prostu super!  

W tym miejscu chcę podziękować wszystkim osobom, które spotkałam. Wspaniała Emilka z Weź nie czytaj, Paweł z P42, Zuza Kulturalna szafa, Ola z Book Z Tobą, jesteście mega!




A teraz zobaczcie jakich autorów spotkałam!

 Joanna Jurgała - Jureczka
 Magdalena Witkiewicz i Alek Rogoziński
 Agnieszka Lis

Dziękuję również Panu Mariuszowi Szczygłowi, za miłą pogawędkę :-) Panie Mariuszu to zaszczyt móc z Panem porozmawiać twarzą w twarz. p.s. genialna koszula jak zawsze!

Podsumowując, było krótko, ale intensywnie. Nie dotarłam na spotkanie z Charlotte Link, bo czas się skurczył, ale nie żałuję tego bardzo. Za to reszta planu poszła sprawnie. 

Jak dla mnie promocje na Targach są względne. To znaczy jeśli się porówna do księgarni internetowych to jest różnica, ale wiecie, jak mogę wziąć książkę w rękę i od razu ją zabrać do domu, a do tego zapłacić kilka złotych więcej to dlaczego nie. Np. za książkę "Deniwelacja" Remigiusza Mroza kosztuje ok 25 zł, plus przesyłka 7-9 zł, a ja kupiłam na Targach za 31 zł. Raz na jakiś czas, w takie święto książki można sobie pozwolić na małe przemyślane szaleństwo. A co kupiłam, zobaczycie w następnym wpisie :-0

Dajcie znać, czy Wy byliście i co kupiliście. :-)

piątek, 26 maja 2017

WEEKEND Z KSIĄŻKĄ Książki w eterze BOOKTUBE

Moi Kochani,
ten post miał się pojawić już dawno, ale jak to zwykle bywa, zawsze coś, i coś, i coś... ech, życie. Ale nareszcie się zebrałam i dziś chciałam Wam napisać o książkach trochę inaczej. Inaczej czyli od strony internetowej, a konkretnie chodzi o BookTube, czyli tę swerę YouTube, w której królują książki. 

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam oglądać filmy o książkach. A jeszcze bardziej uwielbiam zwykłe codzienne czynności domowe (patrz: prasowanie, gotowanie) spędzać np. przy book haul-ach, unboxing-ach, tbr-ach, jeśli nie wiecie o czym tutaj jest mowa, to czytajcie do końca.

Ale jak zaczęłą się moja przygoda z booktubem? Otóż, pewnego zimowego dnia, kiedy zamknęłąm się w pokoju ze stertą prania do prasowania, co by odrobić się z zaległościami domowymi włączyłam TV, ale że akurat nic ciekawego nie leciało, a rewelacje typu "Detektywi w akcji", "Problemy szkolne", czy "Życie pielęgniarek w szpitalu" nie bardzo mnie interesują postanowiłam włączyć sobie coś na YouTubie. Zaczęłam od nadrabiania zaległości w wywiadach z Xięgarni, zapowiedziami z Wydawnictwa Literackiego, aż tu nagle na bocznym pasku patrzę, gadająca głowa o ksiązkach!!!

Moja radość była tak wielka, że nie dość, że poprasowałam sterty prania to jeszcze pokochałam BookTube! Od tamtej pory zaczęła kiełkować we mnie myśl, aby założyć blog. Tak powtał Subiektywnik literacki, tak, tak to dzięki Wam wszystkim Booktuberom! To dla Was i o Was powstał ten wpis, bo robicie ogromną pracę, która często jest niedoceniania i hejtowana komentarzami, które nie mają nic wspólnego z krytyką. Ale przyszła pora na moje TOP 24 Booktuba. Gotowi?

----------------------------------------------------------------

 Book Reviews by Anita

Czyli ta moja pierwsza "gadająca głowa o książkach" :-) Mam nadzieję, że Anita mi to wybaczy, ale to dzięki niej, któlowej polskiego Booktuba ( nie bójmy się tego stwierdzenia, a subskrypcje to tylko potwierdzają!) mogę powiedzieć, że zapałałam miłością do książek na nowo, w nowej odsłownie i zwariowałam. Anita, mam nadzieję, że wreszcie będzie mi dane spotkać ciebie w życiu, czyli na Targach Ksiązki w Krakowie!

Poniżej najnowszy film Anity, który przekieruje Was do jej kanału na YT:

---------------------------------------------------------------

 Wielki Buk

Wspaniała, zakręcona w mrocznych klimatach i nie tylko Olga. Czyli marka sama w sobie!. Jej genialne, krótkie recenzje, podsumowania, czy moje ukochane trendy litrerackie są idealne. Cóż tu więcej dodać. Jeśli jeszcze jej nie znacie, polecam również Blog Wielkiego Buka <--- link! Niżej najnowszy film i przekierowanie:

-------------------------------------------------------------

Kto czyta żyje podwójnie

Jerzy, spokojny, opanowany, profesjonalny. To trzy określenia, które jako pierwsze kojarzą mi się z tym booktuberem. Bardzo ciekawie opowiada o ksiązkach, merytorycznie ocenia, konstruktywnie krytykuje, tutaj nie ma przypadkowości! Co ważne, zawsze, podobnie jak u dziewczyn wyżej wspomnianych, bez spojlerów, czyli treści zdradzających fabułę. Polecam, najnowszy fim poniżej.

------------------------------------------------------------

P42

Paweł, tegoroczny maturzysta (p.s. trzymam kciuki!) Roztrzepany, ale pozytywnie, żywiołowy, tempo wyrzucania słów z aparaty mowy przybliżone do prędkości światła :-) Uwielbiam, gdy puka w twarde okładki :-) Polecam, bo dużo tutaj fantastyki i science fiction. 

----------------------------------------------------------

Cat vloguje 

Ewa, przyszła prawniczka. W związku z tym bezprecedensowa recenzentka takich gatunków jak kryminały, young adult, obyczajówki, a także całej masy innych dobrych książek. Jeśli coś jej się nie podoba, kontrargumentuje. Uwielbiam jej cykl <Booktube poleca> Zaglądajcie, bo warto.

------------------------------------------------------

Słomka

Ulka krejzulka :-) Co bardziej zabooktubowani wiedzą, że bez Anity nie ma Uli, a bez Uli Anity. Psiapsiółki z Wrocławia, mega moc i <kisski, loveki, foreverki>

----------------------------------------------------

Book z Tobą

U Oli znajdziecie to co ja uwielbiam, a czego nie potrafię na taką skalę, czyli ksiązki po angielsku. Ale także moje ukochane reportaże i ksiązki nieoczywiste. Poza tym Ola to niesamowicie pozytywna osoba, musicie ją poznać :-)

-------------------------------------------------------

Nicpoń literacki

Jedyny zagraniczny polski booktuber. Ha, to nie żart, bo każdy kto ogląda Bartka wie, że NL to nie tylko skrót od Nicponia literackiego, ale także od Holandii. Tutaj znajdziecie dobry reportaż, poezję, klasykę, a także gustownie wyselekcjonowane tytułu godne polecenia. Zapraszam.

--------------------------------------------------------

Krótka przerwa 

Duet redakcyjny, bo dziewczyny razem dzielą pracę w magazynie "Ksiązki", ale także  fantastycznie opowiedziane nowości i to wszystko co aktualnie dzieje się w świecie wydawniczym. Poza tym, Justynę i Natalię można spotkać na wydarzeniach literackich jako prowadzące wywiady. Ot, taki mały smaczek! 

------------------------------------------------------------

Tu czy tam / tu czytam

Kolejny świetny duet, czyli Asia i Gosia. Nazwa kanału idealnie odzwierciedla przenoszenie się w czasie i przestrzeni, do tego wszystkiego można tutaj znaleźć ciekawe ksiązki z klasyki, a także coś dla dzieci. Polecam.

------------------------------------------------------------

Bestselerki

Znów dwie dziewczyny, tym razem Marta i Ania, studentki dziennikarstwa. Świetnie opisują przeczytane tytuły opowiadając razem, nawzajem się uzupełniają. Tutaj mozna znaleźć sużonowości z fantastyki, new adult, klasyki, książek historycznyk i tytułowych bestselerów. Warto je wspierać.

-------------------------------------------------------

Kulturalna szafa

Pozytywnie zakręcona Zuza. Tutaj emocje biorą zawsze górę. Bez ściemy, to co myśli to mówi, Świetnie słucha się opinii o nowościach i bestselerach z Youn adult, new adult, fantastyki, czy sf.

-------------------------------------------------------

Maja K i  Przekartkowane

Córka i mama. Czyli Maja i Mariola. Maja, najdelikatniejsza osóbka jaką mam przyjemność oglądać. Namówiła swoją mamę do założenia kanału i przekarkowana Mariola świetnie sobie radzi. Mamy tutaj młodzieżówki, nowości, kryminały, horrory, czyli wszystko co książkoholik może sobie tylko wymarzyć. Maja przeprowadziła rónież pierwszą Grę o Booktube.

-----------------------------------------------------------

Laura Lee

Śliczna pół koreanka, pół polka. Opowiada o ksiażkach, ale także o kosmetykach i swoich pasjach. Można dowiedzieć się ciekawostek ze wschodniego świata, a także poznać ciekawe tytuły ksiązkowe. Polecam. 

-----------------------------------------------------------

Crimelpoint

Magda, czyli literatura młodzieżowa, young adult, new adult, ale także wiele ciekawych innych ksiązek.

--------------------------------------------------------

Book Emperor czyli Hasacz

Weronika znana również jako Hasacz to, jak sama o sobie mówi storzenie leśne. Bardzo żywiołowa, bez ściemniania opowiada o nowościach. Również posiada blog. Bardzo lubię słuchać o książkach, które również czytam, lub o tych, których nie znam bo są spoza moich kręgów zainteresowań.

-----------------------------------------------------------

KornFanHead

Recenze z za kierownicy tira. Marcin czyta, a właściwie słucha audiobooków w pracy. Siedząc za kółkiem raczy się tym co najpiękniejsze, książkami, a później o tym co myśli opowiada. Brawo za wukorzystanie każego sposobu, by czytac ksiązki, jak widać można i da się!

------------------------------------------------------

Barłóg literacki 

Sylwia Chutnik i Karolina Sulej po tym jak zmiany zabrały im program telewizyjny, który uwielbiałam "Cappucino z ksiązką", założyłu kanał i świetnie sobie radzą. Nachalnie promują czytelnictwo, bo doskonale wiedzą, że kto nie czyta, ten umrze!

---------------------------------------------------------

Panna Sasna 

Agnieszka, świetnie opowiada o ksiązkach i o sobie. Kręci vlogi, opowiada o książkach. Czyli to co lubię. Czasami mam wrażenie, że znam te osoby, jakby mieszkały obok :-)

----------------------------------------------------

Martha Oakis / Na stosie 

Marta, nietypowo typowa kobieta. Świetnie recenzje i zestawienia. Poprostu musicie to zobaczyć. 

 ---------------------------------------------------------

Jestem na TAK 

Nikola uwielbia fantastykę, nowości, young adult i new adult, a przynajmniej tak mi się wydaje po oglądaniu jej kanału. Jeśli się mylę poprawiajcie mnie. 

-----------------------------------------------------

Made by Caroline 

Kolejna wyrazista postać, Karolina chętnie opowiada o nowiściach, fantastyce i wszystkim co adult. 


--------------------------------------------------------

Strefa czytacza 

Jak sam o sobie pisze :
Czytacz to pożeracz książek. 
Mimo postępującego wieku - amator książek młodzieżowych (young adult) i dziecięcych.
Szurnięty Potteromaniak z kolekcją "Harry'ego Pottera" we wszystkich językach świata. 
Co tu można więcej dodać :-)
------------------------------------------------------------
Wymienione tutaj kanały nie są wszystkimi jakie oglądam, ale z tymi jestem na bierząco, ponieważ zaglądam tutaj najczęściej. Są też inne ciekawe miejsca jakie odwiedzam, jeśli będziecie chcieli to chętnie Wam o nich kiedyś opowiem.

Post powstał po wpisie Anity na facebooku z 12 kwietnia, gdzie wyraziła zdziwienie rozbiciem pomiędzy youtubem a blogerami. Ja nie rozumiem konfliktu, bo dla mnie go nie ma. Po prostu jedne osoby wolą pisać, inne uwielbiają nagrywać i potrafią robić filmy, wszystkich nas łączy pasja do książek i to jest MOC!

Dajcie znać w komentarzach kogo jeszcze oglądacie. Może jeszcze kogoś nie znam?

Pozdrawiam Wszystkich wspomnianych i wszystkich to czytających.
Pamiętajcie czytanie łączy - nie dzieli!

Joanna.

czwartek, 18 maja 2017

/RECENZYJNY CZWARTEK/ Do trzech razy śmiech

Wyobraźcie sobie odludny dworek-hotel, dookoła same lasy i bagna. Wewnątrz wersalski przepych i spotkanie pisarek w ramach eventu niespodzianki. W tym bajecznym otoczeniu nagle zaczynają ginąć osoby... 

źródło okładki: wydawnictwofilia.pl

"(...) Poza tym zawsze czuję się na takich zlotach jak w maglu. I właśnie tak wyobrażam sobie jeden z kręgów piekielnych. Kupa sfrustrowanych wiedźm, które nic nie robią tylko obgadują się nawzajem, albo pomstują na swoich wydawców."                                                                              (s. 22)

Róża Krull (genialna gra fonetyczno-graficzna! zapisu nazwiska) bestselerowa pisarka od ponad 15 lat zostaje zaproszona do dworku pod Krakowem na kilkudniowy event. Wraz z innymi literatkami mają wziąć udział w kolacji, sesji zdjęciowej i promowaniu literatury. Jednak jak się okazuje wszystko ma głębszy sens, a sytuacja zmienia się diametralnie z godziny na godzinę. Kiedy podczas kolacji zostaje otruta pierwsza z kobiet wstrząśnięte koleżanki próbują roztrząsnąć co mogło się stać. Ale gdy nagle ginie pomysłodawczyni całego zjazdu nikomu już nie jest do śmiechu. (Przynajmniej pozornie, bo Róża w każdej sytuacji potrafi się w duchu uśmiechnąć).

(...) mogli by już podać danie główne. Zamówiłam co prawda jadalną ziemię orzechową, bo wydawała mi się lepszym wyborem od na przykład makaronu z łososiem w aerozolu, ale obawiam się, że i tak się tym ie najem. A ty co wzięłaś?
- Karmelizowane ravioli z mątwy z aromatyzowanym tatarem z planktonu - odpowiedziała Róża. - Nauczyłam się nazwy na pamięć, żeby potem ewentualnie na pogotowiu wiedzieli czym się zatrułam.                                                               (s. 82-83) 

Aprawy się komplikują, gdy Róża odkrywa "system" działania mordercy, postanawia sama poprowadzić śledztwo, choć tak naprawdę nie ma do tego ani narzędzi, ani predyspozycji psychologicznych. Czy uda jej się dogonić mordercę? Czy ochroni kolejne potencjalne ofiary? Wreszcie czy odkryje prawdę? Tego dowiecie dosłownie czytając do ostatniego zdania.

Alek Rogoziński zaskoczył mnie bardzo i to pozytywnie, a w dodatku kilkoma rzeczami:
po pierwsze: takiego kryminału jeszcze nie czytałam,
po drugie: takiego kryminału nawet nigdy się nie spodziewałam, bo teoretycznie czy mordowanie ludzi może iść w parze z uśmiechem na twarzy czytelnika? Jak się okazuje tak!
po trzecie: ironia, groteska, humor,  uszczypliwości, wszystko to i o wiele więcej w jednej książce!
po czwarte: od pierwszych rozdziałów, a konkretnie od "Żółtych karteczek" miałam pewność, że wiem kto jest mordercą, a tutaj okazało się, że udało się mnie zaskoczyć i za to chwała!
po piąte: intryga godna filmów amerykańskich i po raz kolejny świetny patent na scenariusz filmowy!
po szóste: śmieszne dialogi, bohaterowi wyjęci z komedii i włożeni w sprawę kryminalną to zaskakująco dobre połączenie! A do tego cała plejada znanych nazwisk takich jak Magda Gessler, Katarzyna Puzyńska, Katarzyna Bonda czy Zenek Martyniuk :-)
po siódme: rewelacyjne oświadczenie, ironia i puszczenie oka do czytelnika.
Jedyne do czego mogę się przyczepić to - dlaczego tak krótko.

Świetna rozrywka, która zaskoczy czytelników. Nadaje się zarówno dla kobiet jak i mężczyzn. Można śledzić zagadkę kryminalną, albo uśmiechać się kącikiem ust do tekstów Róży. Co kto woli. Zadowoli co wybredniejszych czytelników, ale będzie pewne grono, któremu może się to nie spodobać. Pomieszanie emocji - śmiechu z dramatem nie jest nowością, ale jednak starsze pokolenia, mam na myśli dużo starsze pokolenia patrzące bardzo tradycyjnie na świat mogą mieć problem z oceną sytuacji. Ja to kupuję. Lubię zaskoczenia, a jeśli jest ich aż siedem to już w ogóle. 

wtorek, 16 maja 2017

/ RECENZYJNY WTOREK/ Czereśnie zawsze muszą być dwie

Jest po 1:00 w nocy, a ja właśnie przed chwilą skończyłam czytać tę książkę... Muszę, po prostu muszę Wam o niej opowiedzieć, TERAZ! Zapraszam na opowieść o czereśniach.


" Wszyscy chodzimy w labiryncie poplątanych życiowych dróg. W zależności od tego, w którą ścieżkę skręcimy, nasza droga zakończy się w tym lub innym miejscu. Niezależnie od tego, czy wybór drogi życiowej będzie nasza decyzją, czy podejmiemy ją pod wpływem wiatru napędzanego przez los.
Wiatr przeznaczenia bywa czasem zbyt silny, by się mu przeciwstawić."             (s. 428)
 Zosia Krasnopolska jest młodą dziewczyną z ambicjami. Kiedy za wagarowanie otrzymuje karę prac społecznych w jej życiu pojawia się staruszka, pani Stefania, którą ma odwiedzać i jej pomagać. Zosia nawet się nie spodziewa, że to wydarzenie odmieni jej życie już na zawsze.

Dziewczyna na co dzień mieszkająca w Gdańsku, otrzymuje w spadku zapuszczoną Willę w Rudzie Pabianickiej pod Łodzią. Czy stary, nadający się do kapitalnego remontu dom może nadawać się do zamieszkania? Czy Zosia podejmie się wyzwania jakie rzucił jej los? Wszystko wskazuje na to, że w tej historii jest więcej nieodkrytych kart, niż mogłoby się pozornie wydawać.

Przewodnikiem po Rudzie, opiekunem domu i jak się później okaże, ważną osobą dla Zosi staje się pan Andrzej. To on przekaże dziewczynie skrywane sekrety z przed 70 lat. Tylko on zna całą prawdę o domu i pani Stefanii. Kiedy Zosia zaczyna poznawać kolejne elementy tej układanki niespodziewanie, jak za dotknięciem magicznej różdżki odmienia także swoje życie. Wszystko zaczyna nabierać głębszego sensu.

"Miałam wrażenie, że rozsypała mi się wieża z klocków, którą do tej pory budowałam i muszę zbudować ją zupełnie na nowo. Niektóre klocki odpadły i poleciały gdzieś daleko. Na tyle daleko, że zabrał je ktoś inny i już nie mogę ich użyć. Do kogoś innego one również pasują. Muszę się nauczyć budować swoją wieżę bez nich. Zupełnie inną niż ta poprzednia, ale moją własną. Muszę znaleźć inne klocki i dopasować je do mojego życia."                                                                                                                   (s. 130)

Stary dom skrywający historię kilku pokoleń. Miłość, zazdrość, tajemnice, duchy przeszłości i wizja przyszłości. A to wszystko zaklęte w prostym zdaniu: "Czereśnie zawsze muszą być dwie". Magdalena Witkiewicz stworzyła piękną, ciepłą choć nie pozbawioną tragicznych elementów opowieść o pewnym domu, który ma swoje tajemnice. Pozornie nic nie znaczące przedmioty, ludzie spotkani przypadkowo, historia z przed lat łącza się w wieńcu uplecionym z marzeń, pragnień, w których centrum jest największa potrzeba człowieka, potrzeba bliskości, miłości, bycia z kimś i dla kogoś.

Magdalena Witkiewicz tym tytułem skradła moje serce. Moja ukochana babcia, która była dla mnie przyjaciółką i powierniczką od najmłodszych lat, podobnie jak pani Stefania dla Zosi, zawsze potarzała, że drzewa czereśni muszą być posadzone parzyście, po dwie obok siebie, bo inaczej jedno drzewo zachoruje z tęsknoty, uschnie, lub nie wyda owoców. Nie wiem na ile to zaklinanie rzeczywistości i wierzenia magiczne przekazywane w wiejskich środowiskach były prawdziwe, ale fakty są takie, że kiedy wycięliśmy jedno drzewo czereśni zniszczone podczas burzy, to sąsiadujące obok niego od tamtej pory ma robaczywe owoce. W okół mojego domu do tej pory rosną cztery drzewa czereśni...

Ech, zrobiło się sentymentalnie... Bo Pani Magda w historii Zosi przywołała moje najpiękniejsze wspomnienia. Książka jest wręcz wciągająca. To się czyta jednym tchem, a stopniowanie napięcia opowieści pana Andrzej nie pozwala przestać myśleć, co było dalej. Choć w pewnym momencie całej opowieści domyśliłam się kim jest pan Andrzej, to całość pozostawia w sercu takie ciepło i piękno, a także nadzieję, że wszystko co nas spotyka, ma jakiś sens. Czy w to uwierzymy, czy nie to już sprawa indywidualna.

"Czereśnie zawsze muszą być dwie" są opowieścią nadającą się na film. To się czyta i człowiek ma przed oczami gotowe obrazy, bardzo często wyobrażałam sobie jak wygląda dom, okolica. Rekonstrukcja zdarzeń po prostu sama się wyświetla jak na migawkach. To musi zostać sfilmowane!

To było moje pierwsze poznanie z Magdaleną Witkiewicz. Zbierałam się już do kilku książek, ale jakoś nigdy do tej pory nie poczułam do tytułu tego, co do "Czereśni...". Wiedziałam, że to jest książka dla mnie. I nie pomyliłam się. Dziękuję za nią, za tę opowieść, za konstrukcję, za czarne świece, czerwoną sukienkę, strych i to co Zosia nazywała magią. Autorka, jak i książka skradły moje serce i zapisały ślad w mojej duszy! Dziękuję za to. Nie zdarza się to często, mam takich kilka książek, ta zostaje dopisana do listy "books of my life". Zdecydowanie ODKRYCIE ROKU 2017.

Chyba nie muszę dodawać, że warto i że musicie ją przeczytać! Piękna, sentymentalna opowieść, rozciągnięta na kilka pokoleń i miejsc. Cudownie skonstruowana, trzymająca za serce, nie pozwalająca się oderwać. Zapomniałam wspomnieć, że oprócz historii i tajemnicy domu w Rudzie Pabianickiej poznajemy również rozgrywające się równolegle życie Zosi. Jej rozterki, wybory, decyzje, we wszystkim tym uczestniczymy i śledzimy na gorąco. Te elementy sprawiają, że w książce każdy, za równo młodszy jak i starszy czytelnik znajdzie coś dla siebie. Ja chętnie dałabym tę książkę do przeczytania mojej babci, gdyby jeszcze żyłą...

Polecam z całego serducha!


... po klawiaturze płyną łzy wzruszenia...

...kap

...kap

...

sobota, 13 maja 2017

/WEEKEND Z KSIĄŻKĄ / "Arkadia" Lauren Groff

Czy istnieje na ziemi miejsce idealne? Czy możliwe jest życie we wspólnocie bez konfliktów, gdzie każdy żyje nie tylko z każdym, ale i dla każdej innej osoby? Czym jest raj na ziemi? Tego i o wiele więcej dowiecie się po przeczytaniu "Arkadii" Lauren Groff. 


Lutek

Ridley zwany jeszcze od czasów płodowych Lutkiem, jest głównym bohaterem i narratorem tej opowieści. Razem ze swoją matką Hanną i ojcem Abe mieszka we wspólnocie hipisów. Wszyscy razem, pod przewodnictwem Rączki, lidera i bossa w jednym, chcą stworzyć dla siebie raj na ziemi. W tym celu budują, a właściwie remontują dom, który szumnie nazywają Arkadią. Jednak jak wszystkie piękne idee, brak większych rygorów, wolność zachowania, obyczajów czy kontaktów seksualnych zaczyna doprowadzać do rozpadu wspólnoty. Wtedy Lutek razem z rodzicami przenosi się do cywilizacji, nieokiełznanego Nowego Jorku. Tutaj przechodzi szok poznawczy, zaczynają powoli upadać idee wpajane mu od dziecka, a życie weryfikuje samo jego marzenia. Po wielu latach, jako dorosły mężczyna spotyka swoją pierwszą miłość z Arkadii. Odżywają wspomnienia, demony przeszłości, marzenia. Ale czy tak naprawdę można dalej żyć w raju, pomimo tego, że się go opuściło?

"... Bóg, mówi Rączka, albo Wieczna Iskra znajduje się w sercu każdego człowieka, w każdym skrawku ziemi. W tym kamieniu, w tym lodzie, w tej roślinie, w tym ptaku. To wszystko zasługuje na naszą czułość."                                                                 (s. 13)

Historia

Fabuła książki Lauren Groff rozciąga się na przestrzeni ponad 30 lat. Pierwsza część książki rozpoczyna się w latach 60-tych i 70- tych, a finał rozgrywa się wpółcześnie. Autorka postanawia cofnąć nas w czasie i przywołać kolorowe czasy hipisów, dzieci kwiatów, ludzi wolnych, czy jakkolwiek nazwiemy tamten ruch społeczny zapoczątkowany w Ameryce. Życie w komunie, rozwiązłość emocjonalna, seksualna, obyczajowa, narkotyki, wolność i ogólnie stan jaki dziś określa się słowem "chill". Dla nas, ludzi którzy w tamtych czasach jeszcze nie istnieli, opowieści o latach siedemdziesiątych są jedynie wpomnieniami znanymi z opowieści i przekazów, wszystko jest ułudą, która momentami potrafiła zelektryzować i przyciągnąć. Ale Lauren Groff poprzez swoją opowieść pokazała, że nie wszystko złoto co się świeci, i że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. 

"... w pracy tak samo jak w przyjemnościach, różnorodność jest najwyraźniej pragnieniem natury."                                                                                      (s. 13"

Konstrukcja

Muszę przyznać, że po przeczytaniu "Fatum i furii" spodziewałam się wiele. Jednak pierwsze 100 stron trochę mnie zmęczyło i zastanawiałam się, czy dobrnę do końca. Na szczęście po wzięciu głębszego oddech, reszta książki okazała się być bardzo interesującą, a przeniesienie akcji do Nowego Jorku spowodowało sfokusowanie na zupełnie nowe rejony . 

Narracja książki jest proawdzona w sposób bardzo osobliwy. Jest to zapis myśli, coś na krztałt wspomnień. Opowieść prowadzona jest przez Lutka. Momentami rozdziały przypominają kartki z dziennika, brak tutaj dialogów, a jedynie wstawki typu "- powiedział Rączka". Taki sposób prowadzenia książki powoduje emocjonalne przywiązanie się czytelnika do bohaterów. 

" cierpienie jest jak hartowanie stali w ludzkiej duszy, a kiedy ktoś cierpi w społeczeństwie, to ono robi się silniejsze."                                                        (s. 69)

"Arkadia" Lauren Groff jest też książką metaforą. Wiele tutaj nawiązań kulturowych, odwołań do utopii, raju utraconeg, motywu idylli w kulturze. Wszystko jest zaszyfrowane po powłoką opowieści, niczego nie dostajemy od razu, a kolejne alegorie wyłaniają się po analizie zdarzeń. Mamy tutaj takie prawdy uniwersalne jak to, że nic z pozoru nie wygląda na takie jakie jest, jak to, że nawet w najbardziej idealnym wyobrażeniu świata, wszystko może runąć od środka. Historia życia Lutka pokazuje, że czym człowiek przesiąknie od najmłodszych lat, za tym będzie tęsknił. Te i wiele innych społeczno - obyczajowych zachowań powodują, że cała historia staje się nam bliższa.

Polecam tę książkę przede wszystkim osobą, które lubią dopatrywać się w książkach odniesień i metafor do popkultury, czy do klasyki. Jest to także świetna lektura dla wszystkich, którzy chcą choć trochę przybliżyć sobie lata siedemdziesiąte i wyobrazić, jak naprawdę hipisowska wolność mogła wyglądać i czym była okupiona.

--------------------------------
Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Wydawnictwu ZNAK 

 

czwartek, 11 maja 2017

/WTOREK Z REPORTAŻEM / Foucault w Warszawie Remigiusza Ryzińskiego

WTOREK, czyli czwartek, ale wiecie jak jest, życie... Postanowiłam nie zmieniać nazwy cyklu tylko dlatego, że daty się nieco nie zgadzają. Poza tym, książka o której chcę Wam opowiedzieć jest na tyle kontrowersyjna, tajemnicza i inna od wszystkich reportaży, że małe zamieszanie wokół daty postu niczego nie zmieni. Zapraszam razem z Wydawnictwem Dowody na Istnienie na przedpremierową recenzję książki "Foucault w Warszawie" Remigisza Ryzińskiego. 


Michael Foucault

Foucault, współczesny filozof, historyk i socjolog (ur. 1926 - zm. 1984). Znany z postmodernistycznych prac naukowych, w których na swój sposób przekłądał postulaty Nietzschego na swoje własne twierdzenia. Przejął od niego przede wszystkim „genealogiczną” metodę badania, i zastosował ją w badaniu „genealogii wiedzy” – odżegnywał się tym samym od teleologicznego rozumienia historii. Swe zainteresowania badawcze kierował w stronę krytycznej analizy instytucji społecznych, takich jak psychiatria, system penitencjarny czy seksualność – dostrzegał w nich nierozerwalną nić łączącą wiedzę z władzą. Jednym z jego szeroko komentowanych dzieł jest "Historia szaleństwa". W 1958 roku przyjechał do Warszawy, aby pracować na uczelni, mieszkał w polsce prawie rok. Ale w oficjalnych pismach i kronikach nie ma po nim śladu...

Warszawa

Stolica lat 50-tych jest światem starych uliczek. Dżentelmeni w garniturach i kapeluszach spotykają się w kawiarniach z kobietach. które nie noszą spodni, a spódnice, czy sukienki. Muzykę gra się na żywo, ale wszystko pozornie wyglądające naturalnie skrywa mroczny świat donosicielstwa, SB, agentów i raportów. Nie można nikomu ufać w nadmiarze, wszędzie może czaić się "wtyka", a mimo to w całym raportowym świecie bardzo dobrze jak się okazuje ma się środowisko homoseksualistów.

Foucault uważał, że orientacja seksualna ma znaczenie polityczne. Homoseksualizm jest więc polityczny.                                                                                      ( s. 61)

Raporty

Remigiusz Ryziński prześledził tony akt, donosów, raportów słóżb, by wyśledzić Foucaulta przebywającego w Warszawie. Przy okazji dotarł do źródeł mówiących o środowisku homoseksualistów, jakie istnieje od dawien dawna, ale musi się ukrywać, bo w tamtych czasa kary społeczne za kontakty homoseksulane były o wiele bardziej dotkliwe niż współcześnie. 

Przyznam się szczerze, że sięgnęłam po ten reportaż ze względu na nazwisko filozofa. Chciałam się dowiedzieć, co takiego robił Foucault w stolicy, że nie ma o tym oficjalnych notatek w archiwach szkoły, gdzie pracował. Dostajemy tutaj wiele faktów dotyczących samego pobytu, ale jak się okazuje, agenci, którzy byli podsuwani do śledzenia Michaela w większości mieli styczność ze środowiskiem homoseksualistów. 
"Najważniejsze są jednak nie materiały z "rozpracowań" poszczególnych osób, ale raporty o zjawisku homoseksualizmu w Polsce lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Celem było zdefiniowanie homoseksualizmu, jak choroby. A następnie sposanie "przypadków". 
Zupełnie jak w teorii Foucault: dopiero opisanie pewnej rzeczy stwarza ją do istnienia. Szaleńców nie było, dopóku ktoś ich nie nazwał i nie spisał. 
Homoseksualistów w Polsce nie było, dopóki ktoś nie założy im teczek."    (s. 55)

Reportaż Remigiusza Ryzińskiego jest nie tyle zapisem rocznego, tajemniczego pobytu Foucaulta w Warszawie, to ogromne studium na temat życia homoseksualistów w stolicy. Są tutaj opisy miejsc, gdzie i w jaki sposób dochodziło do spotkań, jak się kryto, bo szystko musiało zostać za drzwiami. Powiem tyle, że dla kogoś, kto nie interesował się wcześniej tym tematem jest to dość odkrywcze. Mnie jednak bardziej interesowała warstwa samej tajemniczości pobytu filozofa, a czego się można dowiedzieć, o tym już sami musicie przeczytać.

-------------------------------
Za możliwość przeczytania przedpremierowo reportażu Remigiusza Ryzińskiego "Foucault w Warszawei" dziękuję Wydawnictwu Dowody na Istnienie 

Premiera 12 maja.