niedziela, 24 września 2017

WEEKEND Z KSIĄŻKĄ / "Rdza" Jakub Małecki PRZEDPREMIEROWO

Coś zardzewiało. Gdzieś widać rdzę. Ale pod spodem dalej ta sama mocna, choć nadszarpnięta zębem czasu konstrukcja. W tym wszystkim rodzina, silne emocje i czas, który pokazuje pewne zależności niezależne od pokoleń. 


Siedmioletni Szymon spędza wakacje we wsi Chojny u babci Tosi. Nudę zabija układając na torach z kolegą Budzikiem - Jackiem Budzikiewiczem monety. Czeka na powrót rodziców z miasta. Niestety zamiast wyczekiwanych mamy i taty słyszy, że już nie wrócą, że wypadek, że teraz będzie z babcią...

Dwa pokolenia, tak odmienne, tak podzielone czasem, a jednak muszą się jakoś dogadać, muszą jakoś ze sobą żyć. Po stracie bliskiej osoby nie jest łatwo. Tym bardziej wszystko wymaga większego wysiłku i zaangażowania emocjonalnego. Na szczęście babcia wychodzi na przeciw wnukowi i małymi gestami oswaja mu świat na nowo. Na przykład kupuje drugą pralkę, bo w starej Szymek chowa swoje wartościowe przedmioty jak komiksy, żeby Bozia , która zabrała mu rodziców nie zabrała i tego kawałka jego świata. Szymek szczęśliwie dorasta i wszystko wkracza na dobre tory, do czasu gdy znowu, tragedia nie wisi w powietrzu...

Z Budzikiem widywał się codziennie. Najczęściej umawiali się jeszcze przed obiadem - szli na huśtawkę, do lasu lub pokopać w piłkę. Czasami próbowali podglądać przez okno Werę Matusiak albo upolować jakąś kuropatwę z procy. po południu najczęściej chodzili na tory. Rozkładali na szynach kolejne przedmioty, a potem szukali ich w trawie. Machali maszynistom i liczyli wagony. Budzik kilka raz spytał o wypadek, o pogrzeb i czy było strasznie. W końcu przestał, były ciekawsze tematy. Na przykład czy są duchy. Budzik uważał, że są.                                                                                                               s. 25

Jakub Małecki po raz kolejny nie zawodzi. Funduje nam kawał porządnej polskiej prozy, gdzie nie ma zawrotnej akcji, piorunujących wydarzeń, ale są obrazowe przedstawienia emocji,  ogromna delikatność w przekazywaniu tego co ważne, wyczucie językowe, a także magiczność zdarzeń i świata przedstawionego.

Ojciec zaczął mówić. Że to drzewo jest tu od zawsze. Że patrzy, ale nie tak, jak patrzą ludzie. To drzewo słuchało wszystkich rozmów pięciu już pokoleń Budzikiewiczów. To drzewo zna dotyk skóry twojego dziadka, pradziadka i prapradziadka, który je posadził. W to drzewo wsiąkał ich mocz. W tym drzewie jest cała historia twojej rodziny i tego drzewa należy się bać.                                                                                                s. 61

Na uwagę zasługuje rewelacyjna konstrukcja powieści. Wokół tragicznego zdarzenia w życiu małego chłopca zbudował opowieść o rodzinie, o zależnościach i determinacji zdarzeń o tym co tu i teraz, tym co było i tym co pomiędzy. 

Szymek ma siedem lat. Jego babcia Tosia jest matką jego matki Elizy. Eliza wyszła za mąż za Telka, Telesfora, ojca Szymka. Tośka ma brata Michała, wuja Szymka. Ich losy również poznajemy, ponieważ kilkakrotnie przenosimy się w czasie. Skoki czasowe są bardzo trafnym zabiegiem i doskonale oddają wielowymiarowość zdarzeń. Pozwalają zobaczyć wszystko z zewnątrz, a dzięki takiemu przyjrzeniu się  wstecz, losy tej rodziny i ich przyjaciół wydają się być nam lepiej znane.

"Do ojca", biała koperta bez znaczka.
 Jak przestałem mówić to wszyscy na mnie patrzą tak jakbym nigdy nie mówił
 A przecież ja byłem normalny Poszedłem dzisiaj za oborę posiedzieć
Ta stara brona to tak zardzewiała, że aż się rozpadła
 Rdza sama leży, płątki takie jakby. Ale część to wsiąknęła w ziemię i gdzieś sobie jest. Tata ja nic nie mówię nie mogę mówić co to jest?
                                                                                                 Jacek       s. 210

 "Rdza" to kolejna wielowymiarowa powieść, która dotyka czytelnika do głębi. Przenika świadomość, daje do myślenia, pozostawia wiele otwartych pytań i rozgarnia myśli. Jest to polska proza najwyższego gatunku i polecam ją każdemu. Bo Jakub Małecki po raz kolejny udowadnia, że da się napisać o tym co nas boli, o zadrach i bolączkach bez marudzenia, malkontenctwa i marazmu. 


------------------------------
Za egzemplarz przedpremierowy serdecznie dziękuję Kindze z Wydawnictwa SQN <3 
Premiera 27 września.
 

poniedziałek, 18 września 2017

WEEKEND Z KSIĄŻKĄ/"Zapach suszy " Tomasz Sekielski

Czy wszystko co dzieje się wokół nas jest dziełem przypadku? Czy nieszczęśliwe wypadki, są tylko wypadkami losowymi? Czy punkt widzenia zależy od punktu siedzenia? Na te pytania odpowiedzi znajdziecie w "Zapachu Suszy. Susza I" Tomasza Sekielskiego.


Wszystko zaczęło się w gorący, wręcz upalny sierpniowy dzień. Nic nie wskazywało na to, że za chwilę popołudnie zmieni oblicze nie tylko stolicy, ale i kraju. Ale kiedy obok zatłoczonego placu w centrum Warszawy wybucha samochód. Podczas eksplozji ginie ponad 40 osób. Pozornie przypadkowi ludzie zostają wciągnięci w grę rozgrywającą się na szczeblach władzy. Od tej pory już nic nie będzie takie jak przedtem...

Zwykli ludzie zanurzeni w swoich światach. Przypadek sprawił, że znaleźli się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie. Bez szans na reakcję. Poczuli uderzenie i nim tak naprawdę usłyszeli huk, niewidzialna siła zrzuciła ich z krzeseł, przewracając stoły z parasolkami. Wielkie szklane tafle okien rozprysły się  z brzękiem. Niemiłosiernie ostre drobinki pocięły twarz i ramiona kelnerki. I tak miała dużo szczęścia. Jeden z młodzieńców, rekin biznesu z największymi planami na przyszłość, leżał bez ruchu na plecach, a z jego brzucha sterczało ciśnięte siłą wybuchu kilkunastocentymetrowe szklane ostrze.                                                                  s. 8

 Kilka miesięcy wcześniej w podwłocławskiej wsi samobójstwo popełnia proboszcz. Wszystko wygląda na targnięcie się na swoje życie. Do momentu, gdy chwilę później w kościele zostaje odnalezione osobliwe znalezisko. Śledztwo prowadzi prokurator Agnieszka Ossowska. Bezkompromisowa, świetnie łącząca fakty, bystra - jeśli jej umysł akurat nie jest zamroczony alkoholem, lub efektem dnia poprzedniego, kobieta, która ma wysoką pozycję w swoim świecie. Jak się okazuje tutaj nic nie jest już takie oczywiste. W grę wchodzą porachunki polityczne, pomiędzy władzą państwową, a kościelną. A tam gdzie do czynienia jest z dużymi pieniędzmi zarobionymi na nielegalnych interesach, w tym handlu żywym towarem, można spodziewać się absolutnie wszystkiego. Czy zagrożone jest jeszcze czyjeś życie. O co toczy się gra? Czy porachunki w porę zostaną przerwane? Ile jeszcze bezbronnych, przypadkowych osób musi zginąć, by w świecie na wyższych szczeblach zapanował porządek? Tego dowiecie się z "Zapachu suszy".

Malec z długimi jasnymi włosami, choć tego nie wiedział, stał się symbolem tragedii, jaka rozegrała się tego dnia w Warszawie. Media uwielbiają takie obrazki, bo ułatwiają one spersonalizowanie strasznych wydarzeń, a to podstawa tej pracy. (...) I dlatego właśnie nikt nie miał oporów, by pokazać rozpacz i zapłakaną twarz malca w zakrwawionej koszulce. Pokazywały go wszystkie stacje telewizyjne , a jego zdjęcia dzięki internetowi obiegły natychmiast cały świat. #polishboy, #boyafterattack, #smutek, #bezmamy.                                                                                              s. 118

Tomasz Sekielski stworzył intrygujący, pełen reporterskich obrazów thriller. Historia pokazuje w jaki sposób powiązane są ze sobą zdarzenia, pozornie nie mające ze sobą nic wspólnego. Przepychanki na szczeblach władzy, zależności pomiędzy osobami mającymi władzę finansową, społeczną, czy ustawodawczą. Od tej pory zupełnie inaczej oglądać będę każdy serwis informacyjny.  

Na uwagę zasługuje również konstrukcja książki. Wszystkie wydarzenia pokazane są jakby od końca zależności. Choć akcja pierwszych wydarzeń rozgrywa się tu i teraz, to za chwilę zostajemy przeniesieni kilka miesięcy wstecz, by poznać ogląd sytuacji w jaką zostajemy wciągnięci. W miarę czytania wszystko powoli ze sobą się zazębia dając rozwiązania zagadek kryminalnych, a przewodniczką w tym świecie jest pani prokurator Agnieszka Ossowska, przed dwa ss, jak Kossak :-) 

Powieść kryminalna, thriller polityczny, mocna wręcz zapisana reporterskim spojrzeniem rzecz o mafijnym podziemiu, do tego książka z #hasztagami, nowymi technologiami, terroryzmem,  dziennikarskim polotem, gonitwą za sensacją i zwyczajną ludzką tragedią w tle. 

Polecam wszystkich, którzy chcą oderwać się od przewidywalnych kryminałów rodem z północy, bo wydarzenia "Zapachu suszy" dzieją się tu i teraz i mogą, jesli już nie dotyczą wydarzeń codziennych.

 Zapraszam do lektury!

---------------------------------------
Za egzemplarz recenzencki bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu OD DESKI DO DESKI. Tym samym dziękuję za zaufanie kolejnemu wydawnictwu, które zdecydowało się na współpracę ze mną.


niedziela, 10 września 2017

WEEKEND Z KSIĄŻKĄ / "Z góry widać tylko nic" Arek Borowik



Czy w dzisiejszym świecie dzieją się bajki? Czy można prozą wykaraskać się przed zwolnieniem? Wreszcie, czy wszystko dookoła to baśń, czy iluzja? Tego wszystkiego dowiecie się z książki Arka Borowika „Z góry widać tylko nic”, do zrecenzowania której zaprosiła mnie Natalia z bloga Świat Tomskiego




Strawiński pracuje w korporacji. Ale zamiast przykładać się do pracy, stale wpada w tarapaty i tym sposobem trafia trzy razy na dywanik dyrektora Maksymiuka. Zamiast przyjąć „na klatę” wyrok, postanawia stawić czoła przeciwnościom i prosi o ostatnią przysługę. Opowie historię, a jeśli po jej usłyszeniu szef stwierdzi, że nadal chce go zwolnić, to z honorem odejdzie. I tak zaczyna opowiadać…


Był to jeden z momentów, które potem określa się jako zbieg okoliczności. Roztrząsa się, co by było, gdyby okoliczności były inne. Niektórzy uważają, że przypadkowe zdarzenia zaplatają warkocz zwany rzeczywistością. Inni twierdzą, że rzeczywistość to plastelina, którą lepimy sami. Jeszcze inni są przekonani o tym, że nad wszystkim czuwa Wielka Siła.                                                                                                        s. 31


Wraz z opowieściami Strawińskiego dostajemy trzy współczesne baśnie, na nowo zaadoptowana Złota Rybka, Czerwony Kapturek oraz Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków. W jaki sposób autor przedstawił losy innych ludzi na kształt baśni znanych nam od dzieciństwa, tego dowiecie się czytając „Z góry widać tylko nic”.


Świat nie jest sprawiedliwy, a głupcy, którzy tego nie rozumieją s nawozem dla cwaniaków.                                                                                                                 s. 260


Książka Arka Borowika jest wielowymiarowa. Tutaj napięcie emocjonalne związane z historiami opowiadanymi przez Strawińskiego nie opuszcza czytelnika, a prawdopodobieństwo, że te wydarzenia mogą się wydarzyć tuż obok, za ścianą, dokłada jeszcze empatii i strachu o bohatera, którym nieprzypadkowo w każdej z trzech opowieści jest kobieta. 


Wyobrażenia o tym, co by było, gdyby się zdarzyło, sprawdzają się rzadko. Co zrobi dziecko, kiedy dostanie wymarzony prezent? Jak zachowa się narzeczony, przyłapujący swoją dziewczynę w łóżku z innym facetem? „Co zrobię, kiedy doktor powie mi, że mam raka i umrę za kilka miesięcy?”

Wyobraźnia nie kreuje rzeczywistości, za to często ją wypacza. Gdybyśmy o tym pamiętali, wszystko byłoby inaczej.                                                                           s. 314


Powieść ta jest warta uwagi z kilku powodów:

- po pierwsze niesztampowy pomysł podziału rozdziałów,

- po drugie, uniwersalność i ponadczasowość opowieści,

- po trzecie, baśniowość świata realnego i przenikanie się ze światem przedstawionym,

- po czwarte, każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, mężczyźni łatwo odnajdą wspólny język ze Strawińskim, a kobietom spodoba się emocjonalne napięcie i zaangażowanie, jakie funduje nam autor,

-po piąte, sam autor. Arek Borowik, nazwisko z pozoru nie znane szerszej publiczności, ale gdy wspomnimy, że jest autorem programów rozrywkowych, słuchowisk, seriali i filmów takich  jak „Samo życie”, „Rodzina zastępcza”, „Na krawędzi”, „Jasne błękitne okna”, a także współtworzył gry „Wiedźmin 3: Dziki tron”, oraz „Wiedźmin 2: Zabójcy królów”, to zupełnie inaczej spojrzymy na tę książkę,

- po szóste, to się dobrze czyta. Czytelnik po prostu płynie przez te historie i jest ciekawy finału.

Polecam „Z góry widać tylko nic” jako doskonały obraz uniwersalnych prawd zaklętych w codzienności.  Za książkę serdecznie dziękuje Natalii z bloga Świat Tomskiego i Wydawnictwu Dobra Literatura

wtorek, 5 września 2017

RECENZJA / "Dwoje" Anna Górecka, Andrzej Kopacki

Czy można o związku dwojga dorosłych ludzi napisać elektryzująco? Czy da się w dzisiejszym świecie napisać o namiętności bez zbędnej erotyki? Jak się okazuje, da się i to JAK!


Luna - dojrzała kobieta po pięćdziesiątce z przeszłością, uwielbia astrologię, najlepiej czuje się podczas pełni księżyca. Prowadzi antykwariat. Powoli, po wielu latach odkrywa tajemnicę rodzinną.

Heliodor - rozwodnik, który ma dorosłą córkę. Co roku na urodziny wysyła jej książkę, dlatego też trafia w poszukiwaniu kolejnego tytułu do antykwariatu. Jego życie również ma pewne tajemnice.

Przypadkowe spotkanie okazuje się być tak elektryzujące dla tej pary, że bezpowrotnie zatracają się w bliskości. Ich relacja, która mimo wszystko opiera się na bliskości w niczym nie przypomina płytkich zauroczeń znanych z kina. Tutaj nie ma mowy o nadmiernym przywiązaniu do siebie, o uzależnieniu drugiej osoby od siebie, pomimo szaleństwa na punkcie uczuciowości. Każdy ma swoją przestrzeń, do której druga osoba bez pozwolenia tej drugiej nie ma dostępu. To sprawia, że tajemniczość jest jeszcze bardziej elektryzująca, a tęsknota pomiędzy kolejnymi spotkaniami sięga zenitu.  

"Jak się ogląda obrazy na dwie pary oczu , to po chwili zaczyna się je oglądać na dwie pary rąk, dwie pary uszu, dwa serca, dwa ciała."                                                  s. 167

Anna Górecka i Andrzej Kopacki stworzyli niesamowicie sensualną opowieść o bliskości i seksualności dwójki ludzi. Książka podzielona jest na cztery sety, pory roku od zimy zaczynając. Nastroje robią się co raz to gorętsze, w miarę upływu czasu. Dodatkowo, bardzo podaoba mi się zapis. Nie jest to klasyczna proza, a forma pamiętnika, zapis mysli i spostrzeżeń, rozmów z przyjaciółmi, wszystkiego co bohaterowie sobie pomyślą. To sprawia, że możemy obserwować ich od środka relacji. Wiemy o nich dosłownie wszystko, bo to oni,a  nie narrator wszechwiedzący opowiadają nam o sobie.

Serdecznie Wam polecam, tę niezwykle namiętną opowieść. Zwłaszcza na smętne, jesienne wieczory.
Książka jest idealną lekturą dla kobiet, ale myślę, że trafi również do męskiego grona, ponieważ dawno nie czytałam tak inteligentnie opowiedzianej relacji damsko-męskiej.

------------------------------
Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Wydawnictwu WIELKA LITERA, tym samym przedstawiam kolejną oficynę, która zdecydowała się mi zaufać. 
  


piątek, 1 września 2017

WYNIKI KONKURSU / DRUGIE URODZINY BLOGA

Kochani,
z lekkim opóźnieniem, ale podaję do ogólnej wiadomości oficjalne wyniki konkursu.






Zestaw 1 zdobywa  Ann z , która dodała komentarz 16.08 o godzinie 9:23

Zestaw 2 trafi do Beaty Kandzia, która zgłosiła się 20.08 o godzinie 16:01.

GRATULACJE. Maile z informacją wysyłam do zwyciężczyń. A Was zapraszam na kolejne niespodzianki niebawem.

Pozdrawiam
J.

czwartek, 31 sierpnia 2017

RECENZJA / Elżbieta Kosobucka "Mój pomysł na życie"

To jest chyba najbardziej zaskakująca książka tego roku. I to z kilku powodów. Po pierwsze jest nieoczywista. Po drugie wyzwala emocjonalne zaangażowanie. Po trzecie przeczytałam ją w 24 godziny. Zapraszam na opinię.



Melody Sawicka jest obiecującą, młodą ambitną pracownicą banku do obsługi klientów firmowych. Jak nikt inny potrafi prześwietlić, dopasować i wykreować ofertę kredytu tak, że wszyscy są zadowoleni, a prowizje zbijają kolejne zera na jej koncie. Wszystko wygląda świetnie, szef ją awansował, właśnie zamówiła wannę z hydromasażem, ma przyjaciół, ale.. no właśnie jest jedno ale. Melody jest okropnie samotna i jak się okazuje przyczyna tkwi w niej samej. 

Sytuacja ulega zmianie, kiedy pewnego roztargnionego popołudnia wjeżdża w samochód jakiegoś bogacza. Niestety okazuje się, że koszty naprawy są dużo wyższe niż jej możliwości finansowe, bo kto wydaje bagatela 32000 zł na naprawę zderzaka? Okazuje się jednak, że Paweł Barycki, właściciel ogromnej międzynarodowej firmy ma pewne plany wobec Melody. Postanawia podarować jej dług w zamian za kolację...

Co wyniknie z tego, jakby nie było biznesowego i interesownego spotkania? Czy Melody otworzy wreszcie swoje serce? Czy Paweł okaże się prawdziwym "rycerzem", czy może jednak odpuści. Wreszcie, czy poglądy Melody zniszczą jej przyszłość?

Poczułam się na tyle dobrze, że po skończeniu odkurzania wybrałam się na spacer. Ruszyłam w kierunku klifu. Minęłam molo i poszłam wzdłuż małego parku, zerkając w dół na kaczki pływające po rzeczce i dalej na tawernę pachnącą smażonymi rybami. Nie zeszłam na plażę, tylko wzdłuż drogi doszłam do ścieżki. Spojrzałam w górę na zniszczony budynek - kiedyś dom wypoczynkowy, teraz służący dzikim lokatorom. (...) Pod wpływem chwili, skręciłam ścieżką wijącą się do góry i przez wyrwę w murze weszłam na zdewastowany teren. Beton ubarwiony graffiti smucił brzydotą. Powybijane okna i gruz leżący na około. Moje kroki głucho odbijały się w pustych pomieszczeniach. Kilkadziesiąt lat temu to miejsce tętniło życiem, teraz zmarniałe tylko straszyło. Weszłam na samą górę i wyszłam na dawny taras.                                 s.224

Książka Elżbiety Kosobuckiej jest dla mnie zaskakująca. Wzbudza we mnie uczucia od sprzeciwu, no bo jak w dzisiejszych czasach uchowała się dziewczyna z poglądami Melody? Przez zrozumienie, po wyznaniu na stronie 119 powoli odkrywamy co kieruje poglądami Melody. Przez emocjonalne zaangażowanie, bo w książce wiele dzieje się obyczajowo. Znajomość z Pawłem jest tak bardzo nierzeczywista, że aż realna do spełnienia. Czasami miałam wrażenie, że czytam bajkę o współczesnym kopciuszku, ale za chwilę zostałam sprowadzona na ziemię, bo wydarza się kolejna rzecz w życiu głównej bohaterki związana z informacją o stanie zdrowia. Pomimo tego, że książka ma fabularne banały i wiele zdarzeń można przewidzieć, czyta się ją świetnie. Ja nie mogłam się oderwać, choć w mojej głowie pojawiały się miliony myśli i zdenerwowanie na głównych bohaterów.   
Muszę pogratulować autorce, bo już dawno, żadna książka tak mnie nie zaangażowała. Choć nie jest to mój ulubiony typ literatury, to jednak dałam się wciągnąć w świat wykreowany. Poza tym autorka "kupiła" mnie umiejscowieniem akcji w Gdyni Orłowie. Ja byłam tam na wakacjach, dlatego też moja opinia jej całkowicie subiektywna i jestem z tą książką emocjonalnie związana. Czytając o miejscach, gdzie bohaterowie przebywali, widziałam obrazy jakbym to ja siedziała obok nich. Ale to już taki urok miejsc, które znamy.

Serdecznie Wam polecam "Mój pomysł na życie", bo jest to bardzo przyjemna literatura obyczajowa, która z pewnością skradnie Wam popołudnie.

------------------
Za możliwość zrecenzowania egzemplarza książki dziękuję Pani Ewie z wydawnictwa Videograf, tym samym, przedstawiam Wam nowewydawnictwo współpracujące, Dziękuję za zaufanie :-)


piątek, 25 sierpnia 2017

RECENZJA / Mariusz Koperski "Po własnych śladach"

Zakopiańska powieść kryminalna. Tak o swojej książce pisze autor. Muszę przyznać, że jest to dość ciekawe połączenie, bo kto był choć raz w Zakopanem ten wie, że tamtejsza społeczność należy do bardzo specyficznych. A jeśli wśród swoich dochodzi do morderstwa zaczyna się śledztwo na szeroką społeczno-obyczajową skalę. Zapraszam razem z Oficyną artystyczną Astraia na recenzję tej intrygująco swojskiej książki. 



Zakopane. Wigilijny wieczór. Komendant Sławomir Derebas zostaje wezwany na miejsce wypadku. W dom wjeżdża rozpędzony samochód. Kierowca ginie na miejscu. Mieszkaniec uchodzi z życiem cudem. Jak się okazuje pozornie nieszczęśliwy wypadek, bo droga śliska, bo zakręt, bo zamieć, bo za duża prędkość - okazuje się, że nie wszystko jest takie oczywiste. Kierowcą pick-upa jest brat wójta, kiedyś skazany za spowodowanie wypadku, w którym dziewczyna stała się kaleką, teraz właściciel firmy komputerowej zajmującej się programowaniem. Jak się okazuje, sprawa komplikuje się o tyle, że denat został wcześniej zamordowany, a na miejscu wypadku dziwnym zbiegiem okoliczności znajduje się komisarz Tomasz Karpiel, brat owej dziewczyny, dawniej podwładny Derebasa, teraz rezydent w Warszawie.

Czy doszło do morderstwa? Co wspólnego ma komisarz Karpiel z całą tą sprawą? Czy prywatne śledztwo da rozwiązanie zagadki? Czy tajemnica z przeszłości da o sobie zapomnieć? Wreszcie, czy Cyrwus przemówi z zaświatów?

Tego dowiecie się czytając "Po własnych śladach".

Kryminał Mariusza Koperskiego jest naprawdę dobrze skonstruowaną zagadką. Ja lubię, gdy na początku czytelnik gubi się od mnogości pojawiających się postaci, by wreszcie w miarę przebiegu zdarzeń układać razem z postępującą narracją i działaniami policji odkrywać kolejne puzzle układanki. Tutaj, dodatkowym zaskoczeniem jest sam finał, wykorzystanie nowych technologi i konotacje kulturowe są naprawdę zaskakujące.

Polecam wszystkim, którzy lubią kryminały mniej krwiste. Tutaj nacisk stawiany jest na emocjonalne zaangażowanie. A dodatkowo, warto zobaczyć trochę społeczności zakopiańskiej od środka.

------------------------------
Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję serdecznie Pani Agnieszce z działu promocji Bussines&Culture, a za egzemplarz recenzyjny dziękuję wydawnictwu > astraia <